Wyświetlono posty wyszukane dla hasła: Racjonalne podejmowanie decyzji

Mieszkasz na Grabowej? Nie dla ciebie praca!

trudna sprawa: z jednej strony oczywista dyskryminacja, ale jak sie czlowiek spazy to czesto podejmuje nieracjonalne decyzje, ja tez robilbym wywiad srodowiskowy gdybym chcial zatrudnic osobe ktora ma dostep do mich pieniedzy, pracodawca ryzykuje wlasnym majatkiem opinia a czasem tez wlasna wolnoscia ( urzad skarbowy nie przyjmie do wiadomosci ze blad badz przestepstwo popelnil podwladny...) szkoda ze mamy takie bezrobocie bo nie byloby problemu ( nie tu to tam znalazlaby prace...)

 » 

Piotrkowska c.d. Przekazaliśmy :-)

ALe, ale
Czy rzeczywiście musi byc decyzja wyłącznie po myśli forumowiczów ????

Gdybym patrzył na to bez emocji, to wolałbym aby Prezydent wszelkie decyzje
podejmował racjonalnie (!!!) w uzgodnieniu z fachowcami i po przemyśleniu
dłuższej perspektywy skutków takiej czy innej decyzji.
A domaganie się, że skoro jest xxx podpisów to racja jest po tej stronie - nie
powinno stanowic wyłącznej racji. Za chwile ludzie mający pieniądze wyślą na
miasto swoich ankieterów i zdobedą jeszcze wiekszą liczbę przeciwnych opinii.
Kwestia formułowania pytań. Itd, itd. Do czego to prowadzi ??????

Myślę, że wywołanie dyskusji i konieczności rozważania głosu ludzi podpisanych
pod petycją - jest wielkim sukcesem uświadamiającym władom miasta, że nie można
tak bez zastanowienia decydować o ważnych dla miasta kwestiach. Jak widac
mieszkańcy potrafią się zorganizować i wyrazić własne zdanie.

Natomiast byłoby wspaniale, gdyby wynikiem tej akcji było stworzenie przez
magistrat mozliwości wypowiadania się łodzian w wielu kwestiach dotyczących
przyszłości tego miasta i rozpatrywanie tych opinii przed (!!!) obiecywaniem
jakiejkolwiek grupie nacisku, decyzji korzystnych tylko dla nich.

pozdr.

Obwodnica

No więc jeszcze raz- nie chodzi o przestępstwa, a wyjątkową nieudolnośc w
zarządzaniu. o RIO- czytałeś artykuł z któregos z nr. naszych łomianek o
powiązaniach RIO z Łomiankami. Słyszałeś o zatrudnianiu w Gminie osób
związanych z RIO. Na razie moge tylko napisac słyszałeś, bo dostęp do
jakichkolwiek dokumentów w Gminie jest bardzo regularnie utrudniany stąd mamy
proces w N.D.M. i utrudnienia wynikające z pewnych koneksji. Dlatego uważam że
wiele spraw "dziwnych" wypłynie w momencie objęcia władzy przez nowego
B. "Zrobienie" budżetu to sprawa łatwa duzo gorzej, podejmować racjonalne
decyzje i sprawnie oraz nowocześnie zarządzać gminą.

Coś o Jabłonnej i S-7

Ess. słusznie napisał, że największym skandalem trasy po/nad/pod wałem jest
nieliczenie się z prawem. Po to tworzy się plany, by mieszkańcy, inwetorzy itp
mogli podejmować racjonalne decyzje nie tylko na dziś ale i na kolejne lata.
Jeżeli niezachodzą nadzwyczajne okoliczności plany powinny być stabilne i
chronić ludzi działających w zaufaniu do państwa i prawa. Na tym forum ktoś
zaproponował referendum na temat przebiegu trasy. To jest tak jak pytać w
referendum; czy prawo powinno być przestrzegane, czy rudzi powinni placić
większe podatki niż pozostali obywatele.
W ewentualnym referendum na temat trasy po wale powinni też wziąść udział
mieszkańcy Krakowa, Rzeszowa i Szczecina. Ich trzeba zapytać czy chcą żyć w
państwie w którym reguły zmienia się w trakcie gry, w państwie w którym nie ma
nic pewnego, a o sprawach publicznych decydują interesy wąskich grup.
Problem ewentualnego przebiegu S 7 po moim nowowybudowanym domu, jest rownież
problemem mieszkańcow tych miast.

 » 

Ta stara, dobra Europa

Wydaje mi się, że czasem (nie zawsze) widok z pewnej odległości daje lepszy
ogląd. Chodzi tu i o dystans geograficzny i czasowy. Współczuje serdecznie
życia w atmosferze strachu przed terrorem. Nie mogę jednak oprzeć się
wrażeniu, że strach, poczucie zagrożenia, jakkolwiek by było uzasadnione, nie
jest dobrym doradcą i utrudnia, nie ułatwia, podejmowanie racjonalnych
decyzji. To trochę tak jak ludzie żyjący w niebezpiecznej dzielnicy, którzy
często nie są w stanie dostrzec prawdziwych źródeł przestępczości, widząc
jedyny ratunek w drakońskich karach dla przestępców.Mam ponadto wrażenie
(popraw mnie jeśli błądzę), że poczucie zagrożenia terrorem w Izraelu nie
zmalało, a wzrosło za rządów Szarona.
Wybacz, ale razi mnie sposób w jakim szermujesz niepochlebnymi uogólnieniami w
stosunku do Palestyńczyków. Przypomina mi to trochę stosunek polskiej szlachty
do Ukraińców (ew. białych kolonizatorów do tubylców) - prości analfabeci,
poczciwi dopóki nie zbałamucą ich nacjonalistyczni przywódcy.Pewien jestem, ze
jak w każdym narodzie, nie brak wśród Palestyńczyków także ludzi nastawionych
pokojowo, uczciwych i godnych szacunku. Polityka represji powoduje jednak, że
ludzie tacy tracą znaczenie w swoim środowisku, a do głosu dochodzi ekstrema.
Mam wrażenie, ze podobny proces toczy się w Izraelu w reakcji na terroryzm.
Powstaje błędne koło nienawiści.

Maleje popularność George W. Busha

Gość portalu: j676js napisał(a):

> Do 2 wojen swiatowych USA tez przystapily wbrew opinii
> publicznej - sprawy zaszly za daleko zeby Saddam mogl uratowac
> tylek...

Większość tzw. opinii publicznej nie myśli racjonalnie i historycznie a kieruje
się emocjami. Teoretycznie po to wybieramy prezydentów, żeby podejmowali jak
najbardziej korzystne decyzje, wspierając sie radami ekspertów i doradców.
Jak widać na tym forum i jak wynika z sondaży przynajmniej w Europie moja teza
się potwierdza. W 68 r. też młodzież w Europie też się burzyła i protestowała
przeciw USA i nie wiedziała, że wpisuje się dokładnie w scenariusz przygotowany
przez KGB i komuchów, a nawet za ruskie pieniądze.

Demokracja w Iraku, a kiedy będzie w Polsce?

Upadek polskiej rodziny
Ave,
z ostatniego spisu powszechnego wynika, że tylko 48% POlaków żyje w rodzinach
tradycyjnych: małżonkowie i dzieci. Reszta żyje pojedynczo, w konkubinatach,
lub z dziećmi.
Jakie to ma znaczenie dla demokracji?
Rodzina jest jedną z najważniejszych szkół demokracji. Członkowie rodziny uczą
się kompromisu, podejmowania decyzji, odpowiedzialności, uczciwości
wewnętrznej, planowania przyszłości, troski o członków rodziny. Dzieci poprzez
naśladownictwo uczą się relacji, jakie powinny panować w rodzinie, w tym w
sferze stosunkó międzymałżonkami, podejmowania decyzji.
W sytuacji, gdy rodzina taka zaczyna zanikać, dorośli nie mają gdzie wdrażać
się do obowiązków, a dzieci nie mają się od kogo uczyć prawidłowych postaw
życiowych.
Motorem naspędowym życia dorosłych jest egoizm i pogoń za przyjemnością i
rozrywką.
Jeżeli zaś ktoś nie potrafi poukładać swego życia osobistego, nie traktując go
serio, to dlaczego miałby podejmować prawidłowe wybory polityczne kierując się
interesem ogółu, a nie swoim?
Jeżeli chodzi o wyborców, to starają się podejmować decyzje racjonalnie, ale
politycy i urzędnicy? Dlaczego zdemoralizowany polityk i urzędnik ma działąć w
interesie ogółu, a nie w swoim?
T.

Do: Z daleka

Gość portalu: dana33 napisał(a):

> drogi cccp. jak widze, jest duzo rzeczy, ktorych nie umiesz zapomniec. a
> szkoda. dla ciebie. nie latwo zyc z takim pekelach na plecach. ucz sie od nas.
> my umiemy i przebaczac i zapominac. od tych wszystkich matek, ktorym zabito
> dzieci w zamchach, nie slyszalam slowa o tym, ze nienawidza arabow i nie
> slyszalam nawolania do zemsty. tylko slowa nadzieji, ze ich dziecko to ostatnia
>
> ofiara w tym konflikcie. brakuje ci wielkosci duszy, cccp. nu, zdarza sie.

A ode mnie słyszałaś choć jedno słowo nienawiści? Jakieś słowo nawoływania do zemsty? Chociaż jedno? Jedno jedyne?

Nie należy mylić pamięci z nienawiścią. Pamięc pozwala podejmować racjonalne decyzje. Nienawiść zaślepia.

Co do wielkości duszy. Problem wielkości rozwiązuje się sam, kiedy uznać, że jako Polak nie posiadam duszy. Że tak zapewne jest, dowiedziałem się od pewnego korespondenta z USA, specjalisty od Holocaust Education.

Polacy mogą się bać imperialnej Rosji - pisze A...

Jest jeszcze nadzieja dla tego kraju...
Dzieki Tomasz dales mi nadzieje ze ktos w tym kraju jeszcze
mysli... Bo przeciez nie mozna podejmowac zadnych racjonalny
decyzji (politycznych, gospodarczych) zyjąc w wirtualnym świecie
wytworzonym przez zwiść/nienawiść do wszystkiego co Rosyjskie...

Czy antybushowski film Michaela Moore'a wpłynie...

Film Moor'a raczej nic nie zmieni...
...wydaje sie jednak,że G.W.Bush zasili poczet prezydentów Stanów
Zjednoczonych "X" kategorii (czyli okolice Nixona). Wojna w Iraku bedzie jego
gwozdziem do trumny. Przeslanka materialna do rozpoczecia interwencji w
Iraku, byly kwestie czysto ambicjonalne. Obuzajace jest to w jaki sposob
prezydent Bush argumentuje swoje decyzje(rzekoma bron masowego razenia
znajdujaca sie w rekach Saddama),takze ciezko jest zdobyc sie na zaufanie w
stosunku do tego czlowieka.U siebie tez jest juz spalony.Szkoda mi tylko,ze
mieszkam w kraju ktorego rzad jest w stanie podejmowac tak absurdalne decyzje
zeby udzielac poparcia imperialistycznym zapedom prezydenta Busha. Mam
nadzieje,ze kolejny rzad amerykanski bedzie prowadzil racjonalna polityke
zagraniczna.

Mieszkańcy Żoliborza przeciwko rozbudowie Trasy AK

Co to za gadanie, że konsultacje niewazne, bże nie maja żadnego znaczenia! Skąd
się wziąłeś(aś) - z buszu czy z łagru? Oczywiście, że konsultacje są ważne - sa
informacją dla władz na temat preferencji osób zainteresowanych, których dana
decyzja dotyczy.

Wiele zła wzięło się w naszym kraju z tego, że władze, zapatrzone we własną
nieomylność, zlekceważyły opinię publiczną i zrobiły swoje. Ludzie mają prawo
(i obowiązek) wypowiadać się w kwestiach, które ich dotyczą i maja wpływ na ich
zycie. A władze mają obowiązek słuchać, mediować, szukać "złotych środków" i
kompromisów, by pogodzić różne interesy. A gdy kompromisu nie da sie osiągnąć -
mają obowiązek zrekompensowac poszkodowanym ich straty. To fundamentalna
zasada, o której każda władza musi pamietac. Lobby interesów to naprawdę za
mało, by podejmowac decyzje racjonalnie.

indywidualne rozliczenie kosztów C.O

Dzisiejsze czasy to czasy kultu zysku. Niestety najczęściej zysku
doraźnego. To kryterium panuje dokładnie wszędzie. I mało kto ,
podejmując takie czy inne decyzje, czy to prywatnie, czy w firmie, a
zwłaszcza we wszelkiej maści instytucjach, bierze pod uwagę co
będzie w szerszej perspektywie i analizuje koszt ogólny, całkowity,
dalekosiężny. Liczy się tylko zysk doraźny, na tu i teraz.
Sprawa oszczędności na c.o. może być podobna. Zakładając licznik
ciepła można kontrolować jego zużycie i RACJONALNIE gospodarować
ciepłem. Niestety między „racjonalnie” i „irracjonalnie” jest cienka
granica, a pokusa zaoszczędzenia paru groszy duża. Do czego może to
doprowadzić? Odpowiedź leży w jednym z bloków Traugutta Zachód,
gdzie po założeniu liczników oszczędzanie na cieple wprowadziło
wilgoć i grzyb do bloku.
Czy ten koszt ( narażenie zdrowia mieszkańców, ewentualne kosztowne
zabiegi przywrócenia „zdrowej ściany” o ile w ogóle możliwe) tez
jest wliczony w finalny zysk na oszczędnościach?
Małe piwo kiedy oszczędzający sam sobie zafunduje taki luksus, bo w
swoim DOMU zacznie oszczędzać. W bloku, wprowadzi grzyb nie tylko do
siebie, ale i do innych. I w tym przedsięwzięciu takie widzę realne
zagrożenie.

!5 lat Gazety Wyborczej

Warum,

Bardzo rzeczowe spojrzenie na Polske wspolczesna i jej rzeczywistosc. Gdyby
wiecej ludzi chcialo przyjac to wlasnie do wiadomosci, to mysle, ze ta
rzeczywistosc bylaby zdecydowanie lepsza, bo kazdy musi dbac o wlasny interes,
bez ogladania sie na reszte, ktora niby z obowiazku powinna cos dla nich zrobic.

> A wscieklosc... hmmm... sami sobie jestesmy
> winni. Nie mozemy zwalic winy na "oni" bo...icnnych juz nie ma. Polacy to
> specyficzny narod. Niby cywilizowani, a wciaz jak ze wschodu I nie
plakalabym nad "zmarnowanymi" szansami, bo nie mielismy " innych".<warum

Z mojej obserwacji wynika, ze te szanse byly dane przez uwarunkowania
historyczne tamtych czasow, ale Narod za duzo ogladal sie nie wiadomo na co i
kogo, pozwalajac przejecie steru wladzy przez tych samych, ktorzy tam byli od
wielu lat, powtarzajac ten cykl wielokrotnie. Obecnie sprawa wyglada podobnie z
reprezentacja do UE. Wahanie sie w podejmowaniu decyzji, jest trzymaniem sie
starej nadzieji bez osobistej kontroli nad jej rozwojem. Inni z tego
korzystaja,a my tylko potrafimy ponarzekac na tych innych.

> Historia wspolczesna pokazuje, jak zywiolowo potrafimy sie buntowac i jak
kazde racjonalne ograniczenia budza w nas zmasowany odpor. I wciaz tylko
emocje, zale i pretensje, czasem gniew... za co? <warum

Bardzo trafne spojrzenie, ktore rodzi pytanie: ile osob potrafi wyciagac z tego
jakies wnioski na przyszlosc, zeby uniknac powtorzenia sie historii ostatnich
lat.

tak łatwo jest współczuć...

>i tak zawsze będziemy sami, żyjemy jako odrębne jednostki moze warto
podejmowac takie decyzje, które będziemy potrafiły udzwignąć<
a widzisz, cokolwiek by się tutaj nie pisało i tak z decyzją człowiek mocuje się
sam na sam ze sobą
czasami owego "uszy do góry" bardzo brakuje, bo najbliżsi, mężczyzna się wypięli
samotność jest najgorsza, owe uszy do góry może być jak usmiech rzucony
przelotnie na ulicy
przecież jest teoria o efekcie motyla, słyszłaś?
nie wiesz na co masz wpływ - i radzący i ci podejmujący decyzję niech działają
jak uważają

suma sumarum i tak każdy zbiera swoje uczynki do własnej torebki, ale jeśli Twój
uczynek, choćby przelotny usmiech na ulicy, komuś pomoże, to nie żałuj, może
ten usmiech okaże się potem najwartościowszą perłą na sądzie ostatecznym
(jeslisz wierząca)
a i agnostyk też pewnie będzie miał satysfakcję - za usmiech dostaje się zwrot
kilkukrotny
ludzie zwracają miły sygnał, który wyślesz w ich kierunku
ludzie otrzymumjąc miły sygnał podejmują bardziej racjonalne decyzję - bo nie
czuja się tacy samotni
nawet na tym forum usmiech jest wskazany, tak jak owe "uszy do góry"

Dwa tygodnie temu dowiedziałam sie że jestem w cią

Kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam kilka dni po ukończeniu
studiów. Myślałam tak jak Ty "to nie ten czas". Powiedziałam o tym
mojego chłopakowi, a on na to, że chcę zapsuć mu życie (był na 4
roku studiów). Podjęłam tą decyzję, choć nie byłam jej pewna. Nie
miałam ani minuty pewności , ze robię dobrze. Wydawało mi się po
prostu, że robię racjonalnie - nie zniszcze nikomu życia... i tu się
myliłam...zniszczyłam siebie!!! Od mojej aborcji minęły 4
miesiące...jestem osobą twardą psychicznie... błąd...byłam osobą
twardą psychicznie...Sandra, nie podejmę za Ciebie decyzji. Jedyne
co Ci mogę powiedzieć to, że doskonale wiem co czujesz. To jest
pewne...dziś co rano otwieram oczy i żaluję mojej decyzji, co
wieczór płaczę, nie chcę zasypiać bo ten horror wraca co noc. Nie
podejmuj decyzji tak jak ja "nie zniszcze w ten sposób nikomu
życia"!!! ja swoje zniszczyłam, swoje życie, swój optymizm, swoj
sens istnienia, Sandra... aborcja usuwa zarodek i część Ciebie,
bardzo dużą część Ciebie. Ja chciałabym cofnąć czas...przytulam Cie
i wysyłam Ci skrawek odwagi, dokładnie ten skrawek, którego mi wtedy
zabrakło !!!

Polecam Staniszkis

Mili panstwo,

ja wybralem sobie inny (anizeli parlamentarna nasza wiekszosc) fragment z
(inkryminowanego) polecanego nam do czytania przez Pana Eliota artykulu :

"- Nasze państwo jest raczej w kiepskiej kondycji.

- Nie tylko nasze, instytucja państwa we wszystkich krajach postkomunistycznych
ulega demontażowi w procesie integracji ze strukturami europejskimi, a także
globalnymi. Oczywiście, rola półperyferii jest trudna. Ale zwłaszcza u nas o
katastrofie państwa zadecydowały cynizm, pazerność i niekompetencja klasy
politycznej. Podczas żywiołowej i chaotycznej transformacji zostały popełnione
ogromne błędy. Polska, bardziej niż inne państwa w regionie, otworzyła się na
instytucje, które choć racjonalne w innych stadiach kapitalizmu, w naszej fazie
rozwojowej odegrały rolę destrukcyjną. W konsekwencji system przestał być
sterowny. Utracono kontrolę nad przestrzenią gospodarczą, a przestrzeń
polityczna została skonstruowana na zasadzie wzajemnych blokad. Chińczycy
mówią, że państwo istnieje tak długo, jak długo interes reprezentowanej przez
nie całości jest brany pod uwagę przez tych, którzy podejmują decyzje na jego
terenie. W tym znaczeniu państwa u nas już nie ma, pozostała tylko jego atrapa.
Nasza gospodarka ogołocona z przemysłu (deindustrializacja) właściwie nie
istnieje. 57 proc. ludzi żyje na poziomie minimum. Nastąpiła prywatyzacja
funduszy publicznych. Państwo jest bankrutem. A sektor finansowy i media
pracują na rzecz całości większej niż terytorium nominalnego państwa."

Pozdrawiam :

Euromir

Brawo! Integracja z Mumia postępuje pomyślnie...

Argentyna a Chile
Gość portalu: Blong napisał(a):

>
> Countries 2000 2001
> Argentina 7,450 6,940
> Chile 4,810 4,590
>
> a o 30% nie spadlo

Blong napisał "cóś" nie podając źródeł.
Ja natomiast w "The Economist" znalazłem następujące dane:

www.economist.com/countries/Chile/profile.cfm?folder=Profile%2DEconomic%20Data

Chile
___________________________1999 ____2000 _____2001 ___2002

GDP per head ($ at PPP) ___9,080 ___9,730 ___10,150 ___10,373
GDP (% real change pa) _____-0.76 ___4.17 _____3.07 _____2.15
Public debt (% of GDP) ______13.39 __12.98 ___14.71 ____13.30
Recorded unemployment (%) ____9.69 ___9.22 _____9.18 ____8.95

www.economist.com/countries/Argentina/profile.cfm?folder=Profile%2DEconomic%20Data

Argentyna

__________________________1999 ___2000 ___2001 ___2002

GDP per head ($ at PPP) _12,330 __12,402 _12,000 _10,640
GDP (% real change pa) ___-3.39 ____-0.79 __-4.41 _-11.30
Public debt (% of GDP) ___42.99 ____45.04 __53.76 __111.50
Recorded unemployment (%) 13.03 ____14.55 ___16.40 ___18.80

Ponoć w tragicznej sytuacji nawet socjaliści zaczynają podejmować racjonalne
decyzje - czego Ci Blongu życzę.

Lekcja iracka czyli fikcyjność demokracji

Będziesz miał szansę zmienić DEMOKRATYCZNY rząd w następnych demokratycznych
wyborach.
Ja nie wierze w stwierdzenia "zdecydowana większość społeczeństwa była i jest
temu przeciwna" z jakichś badań opinii publicznej - bo gdy dochodzi do podjęcia
poważnej decyzjii z reguły "społeczeństwo" podejmuje racjonalne decyzje i
wybiera rządy, które w danym momencie najlepiej odzwierciedlają żądania tegoż
społeczeństwa.

Kraksa polskiej polityki

Co się stanie, gdy Lepper wygra?
To znaczy, gdy w wyniku demokratycznych wyborów parlamentarnych "Samoobrona"
przejmie władzę, czyli utworzy większościowy rząd?
Może ktoś podałby KONKRETNE i oparte na RACJONALNYCH przesłankach przykłady
Strasznych Wydarzeń, które ponoć wtedy nastąpią?
Bo pan Miller mówił w telewizji, że nic się nie stanie. Obowiązuje przecież
Konstytucja, działają ustawy, istnieje demokratyczny i sformalizowany tryb
zmieniania prawa oraz podejmowania decyzji - czego się zatem bać?
Vox populi, vox Dei...

Kraksa polskiej polityki

Z uporem: co się stanie, gdy Lepper wygra?
To znaczy, gdy w wyniku demokratycznych wyborów parlamentarnych "Samoobrona"
przejmie władzę, czyli utworzy większościowy rząd?
Może ktoś podałby KONKRETNE i oparte na RACJONALNYCH przesłankach przykłady
Strasznych Wydarzeń, które ponoć wtedy nastąpią?
Bo pan Miller mówił w telewizji, że nic się nie stanie. Obowiązuje przecież
Konstytucja, działają ustawy, istnieje demokratyczny i sformalizowany tryb
zmieniania prawa oraz podejmowania decyzji - czego się zatem bać?
Vox populi, vox Dei...

Kraksa polskiej polityki

NIC SIE NIE STANIE OBOJETNIE KTO PRZEJMIE WLADZE !
Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

> To znaczy, gdy w wyniku demokratycznych wyborów parlamentarnych "Samoobrona"
> przejmie władzę, czyli utworzy większościowy rząd?
> Może ktoś podałby KONKRETNE i oparte na RACJONALNYCH przesłankach przykłady
> Strasznych Wydarzeń, które ponoć wtedy nastąpią?
> Bo pan Miller mówił w telewizji, że nic się nie stanie. Obowiązuje przecież
> Konstytucja, działają ustawy, istnieje demokratyczny i sformalizowany tryb
> zmieniania prawa oraz podejmowania decyzji - czego się zatem bać?
> Vox populi, vox Dei...

nic sie nie stanie,
obojetnie kto przjmie wladze !

a to z tej prostej przyczyny, ze zaden
rzad nie jest wszechmocny i nie naleje
z pustego ....
i to nie tylko w Polsce tak sie dzieje.

w obecnym swiecie wolnorynkowym, panstwem rzadza
potezne banki, koncerny, konglomeraty, kartele
uklady itd. nikt nie jest w stanie nie tylko
tych ukladow przejzec ale tez pojac !

Nawet jezeli Lepper bedzie chcial dotrzymac
slowa wyborcom to i tak nie bedzie w stanie
tego przeprowadzic.

Odnosnie karania aferzystow i zlodziei
ktorzy okradli polska substancje narodowa
wypracowana przez pokolenia,

to nikt nie robil tego w pojedynke,
i zbyt wiele wplywowych osob jest
zaiteresowanych aby do tego nie dopuscic,
nie mowiac o tym ze slady sa dawno zatarte.

Kraksa polskiej polityki

Pytam z uporem: co KONKRETNIE stanie się?
Gdy Lepper wygra z innymi?
To znaczy, gdy w wyniku demokratycznych wyborów parlamentarnych "Samoobrona"
przejmie władzę, czyli utworzy większościowy rząd?
Może ktoś podałby KONKRETNE i oparte na RACJONALNYCH przesłankach przykłady
Strasznych Wydarzeń, które ponoć wtedy nastąpią?
Bo pan Miller mówił w telewizji, że nic się nie stanie. Obowiązuje przecież
Konstytucja, działają ustawy, istnieje demokratyczny i sformalizowany tryb
zmieniania prawa oraz podejmowania decyzji - czego się zatem bać?
Vox populi, vox Dei...

Trumny - wyprowadzić!

> >Z faktu, że wielkopolskie powstanie udało się, nie wynika dokładnie nic dla
> Powstania Warszawskiego.
>
> Otóż to. Podobnie jak z wyliczania kolejnych porażek, które mają się w końcu
> zakończyć sukcesem. Ślepa kura też czasami trafi w ziarno...

Zdecydowanie się nie zgadzam. Decyzję o powstaniu w Wielkopolsce
podejmowano na zupełnie innych zasadach, racjonalnych a nie emocjonalnych.
W powszechnym odbiorze społecznym Powstanie Wielkopolskie jest traktowane
przede wszystkim jako czyn zbrojny, który wpłynął decydująco na postanowienia
konferencji pokojowej przyznającej Polsce Wielkopolskę i Pomorze. W cieniu walk
na frontach powstańczych pozostaje mniej efektowna, ale równie ważna,
działalność polityczna władz poznańskich. Jednak poza wąskim gronem
specjalistów, wiedza na ten temat jest niewielka.

Trumny - wyprowadzić!

Wyjaśnienie
Gość portalu: XXL napisał(a):

> Zdecydowanie się nie zgadzam. Decyzję o powstaniu w Wielkopolsce
> podejmowano na zupełnie innych zasadach, racjonalnych a nie emocjonalnych.

Chodziło o tezę Marszałka Józefa Gandalfa "ostatnie zwycięskie", a nie
racjonalność obu powstań.

Watek tylko dla rozsadnych facetow

Gość portalu: prof. dr hab. napisał(a):

> A co do bezsensownego gadania o kosztach...Jezeli stać kogoś na samochód, to
> chyba stać go tez na żarówki i benzynę.

no Ty wlasnie jestes jednym z "oszolomow". Nie odrozniasz punktu widzenia
pojedynczego obywatela od punktu widzenia panstwa. W panstwie nalezy podejmowac
decyzje racjonalnie ekonomicznie. Ty mozesz sobie wlaczyc swiatla i
wycieraczki, i radio, bo tak chcesz i to sa Twoje pieniadze. Ale zeby nakazac
obywatelom miec to wszystko wlaczone, to sie trzeba zastanowic, na co ma
spoleczenstwo wydac pieniadze. Moze lepiej zbudowac 3 stadiony (np.) niz
jezdzic z wlaczonymi wycieraczkami obowiazkowo (np.).

migrantenstemrecht inaczej

pimeltje...droga ;)

>Trzeba by przywrocic stare prawo,
> ktore obowiazywalo w Belgii, ze aby moc glosowac, trzeba wplacic pewna
minimalna
> sume w podatkach (to sie nazywalo "cijns")

Mimo że twoja wizja demokracji ma wiele zalet to taki ustrój przestaje być
demokracją. Demokracja nie jest ustrojem racjonalnym, w którym decyzje
podejmowane są zawsze najlepsze z możliwych - demokracja to raczej rodzaj
teatru w którym góra próbuje się utrzymać mydląc oczy nieświadomemu dołowi. Ty
proponujesz coś innego: głosują świadomi którzy wiedzą czego chcą - ciekawe,
ale większość polityków chyba straciłoby pracę ;)

W obecnej dyskusji wyborczej, oświeć mnie, ale nie słyszałem postulatów
magrebczyków czy innych OBCYCH którzy by domagali prawa wyborczego. To
inicjatywa odgórna. Myślisz że imigranci odczywają taką potrzebę? Ja wątpię.
Po prostu któryś z polityków wpadł na taki pomysł i uważał to za temat bardziej
medialnie atrakcyjny niż dywagacje nt. nocnych przelotów nad BXL i okolicami,
sprawą Dutroux czy Francorchamps, które to tematy w ostatnim czasie PASJONOWAŁY
Królestwo. Jeśli to przejdzie to chciałbym dotrzeć do statystyk ile osób
skorzystało z tego zaszczytu - biorąc pod uwagę, że nikogo do głosowania w
niewłasnym kraju zmusić nie można, będzie ona raczej mizerna...

migrantenstemrecht inaczej

Nie, to dopiero temat na po wyborach. :-)

Ale jesli szukasz tematu do dyskusji, to ja mam. Napisales:

"Mimo że twoja wizja demokracji ma wiele zalet to taki ustrój przestaje być
demokracją. Demokracja nie jest ustrojem racjonalnym, w którym decyzje
podejmowane są zawsze najlepsze z możliwych - demokracja to raczej rodzaj
teatru w którym góra próbuje się utrzymać mydląc oczy nieświadomemu dołowi. Ty
proponujesz coś innego: głosują świadomi którzy wiedzą czego chcą - ciekawe,
ale większość polityków chyba straciłoby pracę ;)"

Dla mnie to mocno pachnie nastepujaca herezja: "wazniejsze od tego, czy moj kraj
(region, gmina, kontynent, cokolwiek) jest zarzadzany dobrze, jest to, czy moj
kraj (jw.) jest zarzadzany demokratycznie." Pociesz mnie, ze nie to miales na
mysli. Demokracja jako zloty cielec...

W drugiej turze Tur i Puchalski

bład logiczny-zdrowy świr nie istnieje ;-)
kolego wuml - zwroce koledze uwage na znaczenie słowa świr - swir oznacza osobe
uposledzona psychicznie, ktora cierpi na rozstrój nerwowy, duze wahania
emocjonalne, podejmuje nieracjonalne decyzje, jest nieobliczalny, grozi
otoczeniu i bliskim, wymaga fachowej opieki, kosztowny w utrzymaniu (nalezy
brac pod uwage koszty wyrządzonych nieswiadomie lub swiadomie szkod), jest
zależny w utrzymaniu od innych.

To mi przypomina zachowanie pewnego polityka. Jego nazwisko ma wiele wspolnego
z pewnym zwierzeciem. Zaczyna sie na T i składa sie z 3 liter.
Kto zgadnie???

Dziennik Ustaw z podatkami

Dziennik Ustaw z podatkami
Wysoki Trybunale!

Poprzedni wyrok, nakazujacy publikacje przepisow podatkowych z zachowaniem
jednomiesiecznego vacatio legis mial na celu umozliwienie podatnikom
podejmowania racjonalnych decyzji ekonomicznych.

Ustawodawca ma jednak najwyrazniej za nic intencje Trybunalu.

Prosze wiec w imieniu wszystkich podatnikow o nakazanie zachowywania
SZESCIOLETNIEGO vacatio legis a to w celu uniemozliwienia ustawodawcy
prowadzenia gry wyborczej z naruszeniem slusznych interesow ekonomicznych
podatnikow.

Tak dlugi okres vacatio legis dla przepisow podatkowych jest niezbedny by
przez stworzenie warunkow nieprzewidywalnosci co do POLITYCZNYCH skutkow
wprowadzanych przepisow zmusic ustawodawcow do RACJONALNOSCI EKONOMICZNEJ dla
dobra Kraju i w poszanowaniu dla Konstytucji.

Multi - dom w paczce - Archipelag ? kto budował z?

Dom Emmy , to także zależy od pani Emmy inaczej nie może być . Inewstor
właściciel domu przede wszystkim . A skoro ,,kat,, nie pochlebnie ,
czasami ,,gadasz,, o ekipie na forum choć wcale się nie znamy i pewnie nie
spotkami , a informacje swoje opierasz głównie na tym że robię błędy
literowe , utrudniasz decyzję . Cieszyć może Twoje zainteresowanie nie tylko Ty
potrafisz liczyć i racjonalnie podejmować decyzję . Powodzenia życzy ekipa.wawa.

Matrix XP

Gość portalu: TedŽ napisał(a):

> I kto mu płaci za pranie Waszych umysłów .

Gdy po wczorajszym spotkaniu szedlem sobie do domu (tak, tak, na pieszo) w połowie drogi pomyslalem:
"kurde, co mnie podkusilo, zeby isć na pieszo taki kawał?"
Może to własnie na skutek wyprania mojego młodego umysłu przez unsatisfieda podąłem tak nieracjonalną decyzję?
A jakie spustoszenie muszą wywoływać jego posty w jeszcze młodszych, jeszcze mniej ukształtowanych
umysłach? Aż strach się bać.
Jesli szanowni forumowisze podejmowali w ostatnich dniach równie nieracjonalne decyzje, proszę o kontakt.
Pozdr
wyprany fin

Matrix XP

Gość portalu: fin napisał(a):

> Gość portalu: TedŽ napisał(a):
>
> > I kto mu płaci za pranie Waszych umysłów .
>
> Gdy po wczorajszym spotkaniu szedlem sobie do domu (tak, tak, na pieszo) w
poło
> wie drogi pomyslalem:
> "kurde, co mnie podkusilo, zeby isć na pieszo taki kawał?"
> Może to własnie na skutek wyprania mojego młodego umysłu przez unsatisfieda
pod
> ąłem tak nieracjonalną decyzję?
> A jakie spustoszenie muszą wywoływać jego posty w jeszcze młodszych, jeszcze
mn
> iej ukształtowanych
> umysłach? Aż strach się bać.
wrecz przeciwnie obudzi to niektorych, choc watpie, bo Matrix ktory ja odbieram
jako satyre wprost na amerykanki system nie zostal zrozumiamy przez rzesze
mlodych amerykanow ktorzy juz za gleboko siedza w stystemie...

> Jesli szanowni forumowisze podejmowali w ostatnich dniach równie
nieracjonalne
> decyzje, proszę o kontakt.
widzisz to co pisze unsatisfied mi sie wydaje oczywiste i zaskakujace dla mnie
jest to ze dla wielu jest to zaskakujace... i ze tylko on pewne rzeczy widzi ???
Czyzby wszyscy zyli w Matrix-ie???/

Tak jak jest dla mnie zaskakujace ze rzesze homo neandertalczykow w nocy na
stadionie robi zdjeica glupkami swojej ulubionej druzyny ktora biega 100 metrow
od nich, glupota ludzka granic nie ma...
A przeciez za kazdym razem dostaja brazowe zdjecia na ktorych nic nie widac co
ich nie zraza aby probowac dalej, taka dygresja...

Akademia Medyczna postawi gmach wydziału farmac...

Gość portalu: miki napisał(a):

> poziom tych wypowiedzi to zenada - Kto o zdrowym rozumku bedzie

Nie poziom wypowiedzi tylko faktów.

> przenosil farmacje do torunia, kiedy w bydgoszczy bedzie miala

Nikt z tego forum, tylko rektor UMK Kopcewicz, który już
powiedział to publicznie.

> ona takie zaplecze.Uniwersytet jest jak firma - nikt dla samej
> ideii nie bedzie wyrzucal pieniedzy w bloto.
> powiem wiecej, bydgoszcz powinna sama wspierac umk, umacniajac
> pozycje collegium medicum w bydgoszczy - jezeli bedzie mialo
> ono dobre warunki dzialania to nikt nie bedzie wydawal drugi
> raz pieniedzy na to samo.

Czy ty znasz jakość zarządzania "prestiżowym uniwersytetem" z
Torunia i wiesz, jak racjonalne decyzje są tam podejmowane?

planowane cc czy porod sn co lepsze DLA DZIECKA

co do tego jak dlugo mama dochodzi do siebie to jest kwestia tak indywidualna
ze postanowilam pominac ja w tym watku /oczywiscie nie bez znaczenia jest kto
robi ciecie, jak i gdzie/. znam wszystkie za i przeciw cc dotyczace kobiety. ja
takze jeszcze niedawno na 100 % bylam przekonana ze urodze przez cc, teraz
zaczynam zmieniac zdanie /moze to kwestia zmian hormonalnych na koniec ciazy i
poprostu nie portafie podejmowac racjonalnych decyzji? / brakowalo mi
natomiast konkretnych informacji zwiazanych ze zdrowiem dziecka, glownie tego
co dzidzi zagraza przy cc / skoro jednak sie o takich zagrozeniach wspomina/
jak i tego czy mozna porod sn zorganizowac tak zeby dziecku nic nie zagrazalo.
pewnie utopia jest poszukiwanie porodu idealnego ale czy sluszne jest mowienie
ze taki porod to cc? decyzje postanowilam wiec podjac ze wzgledu na dziecko / w
jakims tam duzo mniejszym stopniu uwzgledniajac siebie/dlatego nie chcialam
zeby watek zamienil sie w ten o definitywnej wyzszosci jednego porodu nad
drugim - takich bylo juz mnostwo.dziekuje ze podzielilyscie sie ze mna swoimi
obawami, przemysleniami i doswiadczeniami

kto nie chce karmić piersią !!!

karmienie piersia, tak jak np. religia w ktorej wychowa sie dziecko jest decyzja
rodzicow. Kazdy ma prawo do swojej, a kazda matka kieruje sie dobrem swojego
dziecka (choc subiektywnym). Nie rozumiem zupelnie tej nagonki do karmienia
nasturalnego. Lekarze - w porzadku, teraz taki trend wiec znajda sie badania
potwierdzajace ich teze (nie zapominajcie, ze nasze mamy karmily butelkami bo to
wtedy bylo jedyna sluszna ideologia, a znajac kolo historii nasze corki znow
wroca do tej metody). Ale dlaczego tyle mlodych mam niemal biczuje wzrokiem
matke, ktora daje swojemu malenstwu butelke???
Jestem w 20 tc i z roznych wzgledow nie planuje karmic piersia, i nie wiem
dlaczego wciaz musze sie ztego tlumaczyc. Co prawda do zycia podchodze
racjonalnie i licze sie z tym, ze moze okazac sie, ze jednak zastosuje metode
naturalna. zobaczymy.
Natomiast jesli chodzi o prawidlowy (psych - fizyczny) nrozwoj dziecka, to
zalezy od rodzicow, a nie od cycka. ja nigdy nie bylam karmiona piersia, a
jestem typem przewodnika, realizuje swoje marzenia i ambicje, i mam bardzo
bliska wiez z moimi rodzicami, silniejsza niz wiele innych dzieci (nawet tych
karmionych naturalnie).
Skonczmy wiec moze ta nagonke na jedynie sluszne podejscie.

Przyszle mamy, trzymajcie sie mocno i same podejmujcie najwazniejsze decyzje.
pozdrawiam
Agnieszka

pieniadze z UNII - wreszcie

ALE CZECHY BEDA w UNII na 100 %.

Niech kolega nie watpi - to madry narod o podejmie racjonalna decyzje.
Gotow jestem zalozyc sie z kolega o butelke prawdziwego koniaku.

A do tego, przed II-wojna swiatowa CZECHY to bylo 3-e najbogatsze panstwo w
Europie.

i na koniec;
I Pan Cupial podejmowal swoja brutalna decyzje sam jako POLSKI przedsiebiorca.

Gość portalu: heatseeker napisał(a):

> Czrchy nie sa w unii a radza sobie lepiej od nas. Co do innej fabryki
> inwestora - jak sie nie oplaca to sie nie kupuje, a jak sie juz kupuje to
> trzeba chociaz sprobowac uratowac to co jest. Niestety podstawowa zasada unii
> jest: ludzie sa nieistotni, wazne zeby sie oplacalo.Dziwne ze niestety
dopiero
> wojny ucza szacunku dla innego czlowieka.Poza tym z listu kolegi widac, ze
> kolega wierzy w 'prezenty'. Powtarzam jeszcze raz: nie ma nic za darmo! I
> jeszcze 'dotacje' unii nam wyjda bokiem...

Czy to już depresja?

czesc,
ja lecze sie od 3 miesiecy. poszedlem do lekarza po obejrzeniu programu w tv na
temat depresji. tam byl pokazany przyklad depresji poporodowej...ale objawy,
stan itd byly dokladnie takei jak ja mialem. tylko przyczyna sie roznila.

nie powiem ci czy powinnas juz isc na terapie...ja zanim poszedlem meczylem sie
okolo dwa lata..teraz jak o tym mysle to strasznie zaluje. u mnei depresje
wywolal stres, zmeczenie i tesknota. nie bede sie wdawal w szczegoly ...aaa! i
oczywiscie brak pracy. w zasadzie ta ostatnia przyczyna boli najbardziej.

co moge tak "na szybko" powiedziec to to ze majac depresje nie ocenia sie
rzeczywistosc obiektywnie. decyzje jakie sie podejmuje nie sa racjonalne..i to
jest cos na co -moim zdaniem-powinnas zwrocic uwage.
ja wszystko widzialem przez pryzmat tej zlej czesci rzeczywistosci i wtedy na
prawde wszystkiego sie odechciewa...mialem takie dni ze 2-3 z rzedu po prostu
spalem. czulem ze "odjechalem" od swiata...ach. przykra i ciezka sprawa.
do tego stres mnie zupelnie rozbija...w koncu mam tez problemy z sercem.

powiem ci jedno! jestes najwazniejsza. na nic i na nikogo sie nie ogladaj. jak
czujesz ze powinnas pojsc po porade to idz! nie mysl ze to obciach i ze
jestes "psychiczna" dbaj o siebie! przyjdzie dzien ze zdziwisz sie jak moglas
miec takie czarne mysli...zobaczysz!

pozdrawiam!

do szpitala...?

Odwagi
deseczka1 napisała:

> U psychiatry byłam po raz pierwszy [...] ("bardzo trudna sytuacja emocjonalna,
> osobowość autodestrukcyjna, przedłużone tendencje samobójcze" [...]

Skoro byłaś po raz pierwszy, to nie masz doświadczenia w chorowaniu. Trudno jest namawiać
kogoś, kto przeżywa tak trudne chwile do podejmowania racjonalnych decyzji - bo niby skąd
masz wiedzieć, że są racjonalne?
Tylko że wybór jest klarowny:- albo weźmiesz na serio diagnozę i konsekwencją tego będzie
zgoda na leczenie szpitalne i to szybko,
- albo ją zakwestionujesz i jeśli się pomylisz, to jak saper, jeden raz.

> > 2. Czy masz pewność, że dasz sobie radę bez szpitala?
>
> Nie mam takiej pewności, bo z dnia na dzień czuję się coraz gorzej

Pożytek z pisania tutaj jest może taki, że sama widzisz co napisałaś: nie masz pewności w
sprawie własnego życia i śmierci. To nie są żarty, prawda?

> , ale boję
> się, że pójście do szpitala to takie "dotknięcie dna". nie wiem, jak taki
> szpital wygląda, czy nie będzie ze mną jeszcze gorzej?

Dotknięcie dna jest dużo niżej, nie w szpitalu.
Np wtedy, gdy do tego szpitala wiozą Cię na sygnale, i jeśli zdążą, stosują bardzo silne
ogłupiacze. Zrozum, że nikt nie przetrzymuje chorych na siłę, szpitale raczej pozbywają się ich
nadmiaru.

Pozdrawiam
Marta

smutno

dyskusje nasze tak płomienne często rozmijają się z przyczyn obiektywnych -
czyli pływania w nieznajomym konkretnym temacie
Marijo jak zwykle przyszpiliłas mnie codzienną proza życia w dyskusji o
wyimaginowanym pozyciu płciowym
jak to w dyskusjach racja leży gdzieś pośrodku
ale zdecydowanie kobiety sa bardziej racjonalne i życiowe, pewnie dlatego w
związakach mają zdecydowanie wiecej inicjatywy i wielokrotnie wyręczają
partnerów w podejmowaniu waznych decyzji
pozdrawiam
i miło że dziś słońce świeci

Zanosi się na rewolucję na rynku najmu mieszkań

Gość portalu: Kanadyjczyk napisał(a):

> Podnajmujac mieszkanie po raz pierwszy, wlasciciel ma
calkowicie
> wolna reke w ustalaniu wysokosci czynszu. Dopiero od tego
> momentu rejestrowany jest on urzedowych ksiegach, a wysokosc
> rewaloryzacji bedzie obowiazywala wszystkich nastepnych
> wlascicieli/inwestorow tej nieruchomosci.

Zdumiewajace ! w Kanadzie urzad prowadzi ksiegi rejestrujace
wysokosci czynszow.

W Australii tylko rynek decyduje o wysokosci czynszow.
co za tym idzie wszelkie decyzje stron sa podejmowane
racjonalnie.
Inwestorzy sa mocno wspierani przez ulatwienia podatkowe
tzw /negative gearing/ do tego stopnia ze inwestycje w
nieruchomosci pod wynajem sa powszechne.

UW i inne pomysły p. Krasulskiego...

na to tez recepte ma rzad? na poglady kultywowane przez ICH politykow, gloszone
z uporem maniakow przez EkipeSzalencow?
"Przewodniczący Rady Powiatu Olsztyńskiego Tadeusz Plawgo jest kandydatem Prawa
i Sprawiedliwości na wojewodę - powiedział Radiu Olsztyn lider PiS w regionie
poseł Aleksander Szczygło. Dodał, że kandydaturę wysunęła część środowiska
prawicowego w Olsztynie. To Olsztyn podejmuje decyzje w takich sprawach
dlatego, że jest stolicą Warmii i Mazur - powiedział Szczygło. Nie potwierdziły
się więc wcześniejsze spekulacje, że kandydatem na wojewodę może być ktoś spoza
regionu. Kandydaturę będzie teraz musiała zaakceptować komisja powołana przez
szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jeśli Tadeusz Plawgo
otrzyma pozytywną opinię komisji, szef MSWiA prześle do premiera wniosek o
powołanie go na funkcję wojewody warmińsko-mazurskiego. Zdaniem posła
Aleksandra Szczygły, decyzje w sprawach nominacji na wojewodów powinny zapaść
jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Plawgo ma 41 lat, jest pediatrą,
pełnomocnikiem PiS w powiecie olsztyńskim. Dwukrotnie bezskutecznie startował
do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości. W partii jest od 2001 roku."

ps. polecam szczegolnie to zdanie: "To Olsztyn podejmuje decyzje w takich
sprawach dlatego, że jest stolicą Warmii i Mazur" - wszystkim "racjonalnym"
mieszkancom olsztyna, ktorzy wypisuja tu o rownosci rozsadnych argumentach i
innych takich... szczegolnie BliskiPlaczu niech sobie wbije w glowe jak sie
traktuje region w Stolicy - nie chodzi tylko o Elblag :(

Kąty widzenia.

do BD

Znowu to czytanie 'tekstow oczekiwanych' a nie tago co jest naprawde w tym co
pisalem:

1. Celem mego postu bylo dodanie jeszcze jednej mozliwej interpretacji:
wygodnictwo myslowe w polaczeniu z brakiem kompetencji do rozwiazywania tego
typu problemow

2. Nie wiem na jakiej podstawie sugerujesz, ze szybka i 'racjonalna' decyzja
jest lepsza od przemyslanej. Dlaczego lepszy jest pracownik bez empatii i
podejmujacy decyzje tu i teraz od widzacego szerzej i szukajacego 'C'
rozwiazan? Zdecydowanie nie jest wartoscia sama w sobie, szczegolnie w pracy.

3. Koszt procesu decyzyjnego (glupio mi sie pisze takie bzdury ale jezeli
sformuluje inaczej to sie nie domyslisz, ze nawiazuje do ciebie) w podanym
przykladzie jest akurat bardzo wysoki i taki byc powinien. Sprawa dotyczy
przeciez moralnosci i prawa, w istocie rzeczy nawet dotyka samej bazy
czlowieczenstwa. Ukrasc i pojsc do wiezienia - no jezeli dla ciebie jest to
bulka z maslem...

4. Sa ludzie wspaniali - wytyczyc granice? nie ma sprawy, dajcie mi linijke i
olowek - czlowieczyna podpadl? powiesic! - potrzebne lekarstwo? ukrasc! Jezeli
mamy sie tym zachwycac to wybacz, ale ja w to nie wchodze

pzdrw

soso

¨¨¨^^

It'a time to say goodbye...

mialby racje pod warunkiem, ze pedaly podejmowalyby wszystkie lub wiekszosc
decyzji na swiecie i skonstruowalyby swiat wedle wlasnych wartosci wmawiajac
innym ludziom, ze ich racje sa wazniejsze, bardziej racjonalne, logiczne, a ich
mozg jest lepiej skonstruowany, co potwierdza zasadnosc wykonywania wczesniej
wspomnianych czynnosci.

a wogole co to sa pedaly?

beznadziejne to forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Yagiennka, to forum na pewno nie zostało stworzone po to, żeby kobiety
rezygnujące z dziecka miały się tłumaczyć przed tłumem podobnych Tobie kobiet ze
swoich preferencji. "Racjonalne" powody podjęcia decyzji o nieposiadaniu
dziecka?? A co to niby ma być- debata kto ma rację?? Tu nie ma racji
obiektywnych, jak ktoś nie chce, to nie ma i odwrotnie. "Decyzję podejmują
dorośli, myślący ludzie "-piszesz. A jeśli podejmuję decyzję inną od Twojej, to
jestem siksą? Bo wybacz, takie przesłanie wynika z tonu Twoich wypowiedzi.

związek bez dzieci

> jak być pewnym, że nie wystraszą się ciężaru tej decyzji?

jesli to jest swiadoma decyzja kazdej z tych osob, to nie wiem, gdzie lezy
problem. jakiego ciezaru mialyby sie wystraszyc? jesli zyja tak, jak chca, to
nie jest zaden ciezar.
ciezar jest wtedy, jesli nie sa do konca przekonane o slusznosci tej decyzji.
lub jesli jedna ze stron nie jest pewna, a druga nalega, by taka decyzje podjac
i uznac za niepodwazalna.
a jesli obie nie sa pewne, to przeciez nie trzeba jej w ogole podejmowac.
ewentualnosc, ze ktoras ze stron zmieni zdanie, istnieje zawsze, i jest to pewne
ryzyko, a jak sobie z tym poradzicie (wy, czy jakakolwiek hipotetyczna para), to
juz kwestia indywidualnego charakteru, ustalen, klimatu panujacego w zwiazku itp.
a jak mowimy o osobistych dowiadczeniach: w naszym zwiazku panuje klimat
"racjonalny", wszystko ustalamy na drodze dyskusji, uzywajac logicznych
argumentow, wiec kwestie dzieci tez rozpatrujemy wyliczajac argumenty "za" i
"przeciw" (podobnie jak np. decyzje o slubie). na razie przewazaja agrumenty
"przeciw", ale jesli ktorej znalazloby wystarczajaco silne "za", to sprawa jest
do rozwazenia

chyba problem pojawia sie tam, gdzie biora gore emocje, albo argumenty w stylu
"bo ja tak chceeeee..."

Ja lubie dzieci ale...

Niki...
Mozna doskonale rozumieć jak fajnie można żyć bez dziecka, naprawdę.
Syna urodziłam mając 30 lat a wczesniejsze bezdzietne i miejscami
singlowskie życie naprawdę mi się podobało własnie z powodów jakie
są wymieniane na tym forum: czas, luz, mozliwość podejmowania
spontanicznych decyzji, imprezowanie całe weekendy, kasa tylko dla
siebie etc. Niekiedy owej wolności bezdzietnym zazdroszczę ale
wyszalałam się w życiu na tyle, żeby się nasycić. O ile mając 25
czy 28 lat absolutnie nie wyobrażałam sobie dziecka w swoim życiu o
tyle ładnych parę lat później już owszem.
Kiedy podejmowałam decyzję o ciąży bynajmniej nie kierował mną
instynkt macierzyński, powód był zupełnie inny.

Zrozum: można świetnie wiedzieć z obserwacji z czego trzeba
zrezygnować mając dziecko a mimo tego chcieć powielić swoje DNA.
Czemu? Ponieważ pragnienie nie podlega racjonalnej kalkulacji.
Racjonalnie kalkulując można najwyżej odkładać prokreację na później
ale nie wykluczać. Można odkładać bo mieszkanie, kredyt, praca,
niestabilny związek, chęć zrealizowania jakichś planów, zdrowie etc.
Jeśli natomiast Twoj mąż będzie z czasem odczuwał coraz większą chęć
posiadania dzieci to żadne Twoje racjonalne tłumaczenia nie będą
miały racji bytu.

..ten pan nie jest moim Prezydentem..

jedyny watek na ktory warto zareagowac na tym forum, niestety malo
pozytywnie.W zadnym momencie mojego pobytu w tym kraju nie poczuwalem sie do
miejsca w ktorym jestem , ale gdy wazyly sie losy tego swiata, podejmowane
bylyy decyzje o jedgo aktualnym ksztalcie, czulem sie dumny , ze tu jestem, ze
nie naleze do grona ignorantow znieczolonych, i dbajacych o wlasne
katy.Niezaleznie od krytyki ( zupelnie nieracjonalnej) ciesze sie ze Mr. Busch
wygral wybory i dalej jego teksanski charakter , czasem wiejski, czasem
zabawny, ale zdecydowanie nasycony konkretnymi itencjamii bedzie synonimem
Ameryki w ktorej przyszlo Nam zyc.

Zakupy w internetowych sklepach

Poruszona przez Pana kwestia jest bardzo istotna i dotyczy aksjologii ochrony
konsumenta. Na gruncie europejskim konsumenta postrzega się jedynie przez
pryzmat ekonomii i gospodarki. Podlega ochronie, bo jest najsłabszym ogniwem
rynku, a nie dlatego, że dzieje mu się krzywda (o tym się oczywiście nie mówi).
Ekonomiczne spojrzenie na potrzebę ochrony skutkuje takimi a nie innymi
rozwiązaniami prawnymi i wpływa na sposób stosowania prawa. W UE przyjęto model
ochrony tylko świadomego i racjonalnego konsumenta, tj. takiego, który czyta,
myśli i wie. Stąd główny nacisk ustawodawcy został położony na zapewnienie
konsumentowi czytelnej i wyczerpującej informacji, która konsumentowi jest
niezbędna do podejmowania racjonalnych decyzji.

Pozdrawiam serdecznie,
Marek Janczyk

Analiza techniczna: giełda w świetle japońskich...

Naiwny Niegraczu
Nikt nie postrzega gieldy (ogolnie rynkow finansowych) jako miejsca
lukierkowatego. Kazdy kto uczestniczyl w tym dluzej niz 2 miesiace szybko zdaje
sobie sprawe ze nie sa to latwe pieniadze i ze do zarabiania na tym potrzeba
specyficznej osobowosci.
Twoje sady o gieldzie rownie oryginalne jak propagandowe...
Ciekaw jestem czy kiedykolwiek inwestowales swoje pieniadze?
Co do analizy technicznej to prawda jest taka:
1) ze jest wiele metod, czesto na danym rynku dajacych sprzeczne
sygnaly...zalezy od analityka ktore metody stosuje
2) niektorzy uwazaja AT za bzdure i ignoruja ja
3) decyzje podejmuja ludzie a ci z kolei czasem podejmuja nieracjonalne decyzje
4) sa techniki AT nieznane publiczne (np. Japonczycy mieli za zle Nisonowi ze
ujawnil swiatu swieczki japonskie...bylo to potraktowane jak kradziez dobra
narodowego, jest to metoda stworzona za czasow gdy waluta w Japonii byl ryz)

1. Nie jest mozliwe zeby wszyscy naraz stosowali AT
2. Mając do wyboru 2 graczy: zwolennika AT i goscia co podejmuje decyzje rzutem
moneta (np.orzel kupic, reszka sprzedac) to na tym samym papierze kto lepiej
by inwestowal?

Lekarz i dyspozytorka pogotowia przed sądem

Ludzie ZDROWI wiedzą co robią, natomiast desperaci-samobójcy
mają ograniczoną zdolność podejmowania racjonalnych decyzji.
Żaden żywy organizm na świecie dobrowolnie nie pozbawia się
życia , chyba że dochodzi do silnych zaburzeń w percepcji i
psychice. Na tym polega własnie różnica między chorym a
zdrowym.Tragiczne, że to od WĄTPLIWEJ fachowości dyspozytorki
zależy życie człowieka potrzebującego POMOCY!!!! Po co w takim
razie dzwoni się na pogotowie - żeby zaanonsować swoją śmierć
kolejnym sprzedawcom skór...? I nie mylcie samobójstwa z
eutanazją...

LIKWIDACJA TRAMWAJÓW w Gorzowie !

tak ogólnie:
Dobre, a nawet bardzo dobre rozwiązania są dobre ZAWSZE tylko w określonym
kontekście, tzn. przy określonych warunkach. W Gorzowie te warunki nie są
spełnione: nie stać nas na bezkolizyjne trasy, ciche i nowoczesne tramwaje.

Ja nie twierdzę, że autobusy nie wywołują hałasu i że niezanieczyszczają
środowiska. Tak, ale przecież większość pojazdów samochodowych tak właśnie
działa i jakoś nikt nie zakazuje im wszędzie jeździć. Zasad ekologi nie należy
przestrzegać w sposób BEZWGLĘDNY, bo ekologia jest ważna, ale nie jest
najważniejsza.

W każdym procesie podejmowania decyzji stosuje się swego rodzaju bilans sił,
tj. plusów i minusów. Po obu stronach jedne siły są większe, a inne mniejsze.
Często znoszą się nawzajem. Trzeba je tylko odpowiednio zidentyfikować oraz
racjonalnie ocenić i po to właśnie jest ta dyskusja.

Należy jednak unikać stosować jako siły stwierdzeń typu, że gdzieś tam na
świecie coś tam się stosuje, czy przeżywa renesans, bo to nie jest argument i
po prostu blokuje myślenie.

Trudny powrót keynesizmu do Polski

Jesteś żywym potwierdzeniem tezy , że ekonomia to ostatnia dziedzina nauk
niehumanistycznych, do której nie dotarła rewolucja chaosu deterministycznego
(słownictwo masz ekonomiczne, więc chyba jesteś ekonomistą).
Gospodarka to nic innego jak wielki, otwarty nieliniowy system dynamiczny, z
olbrzymią ilością stopni swobody.
Pojedyncze zmienne w sytemie (decyzje ludzkie, podejmowane na skutek
psychologicznych sprzężeń zwrotnych ze środowiskiem) mogą być racjonalne i
podejmowane zgodnie z wolną wolą (w przekonaniu podejmującego decyzje,
jakkolwiek najczęściej mamy do czynienia z tzw. logiką rozmytą), a system jako
całość i tak będzie rozwijał się w układzie cyklicznym, taka już jest natura
systemów nieliniowych (chyba,że przekroczy poziom krytyczny). Poczytaj
cokolwiek np. o chaosie w bardzo prostym równaniu tzw. logistycznym, które
wspaniale zdaniem ekologów obrazuje układ wytwarzający się między drapieżnikami
i ofiarami w ekosystemie, a zobaczysz jak wiele jest w tym podobieństw do
ekonomii i zrozumiesz, skąd w systemie mogą brać się cykle, pomimo "wolnej
woli".
A ekonomiści dalej swoje z krzywymi funkcji ciągłych i rozkładami Gaussa, wolną
wolą jednostki, racjonalnym inwestorem, efektywnością rynków i błądzeniem
przypadkowym.....

Czy powstanie skandynawski megatelekom?

zgoda, masz calkowita racje...

dla mnie mimo wszystko pierwszym skojarzeniem telekomow w Skandynawii jest
wlasnie Pan Lindegaard, ktory doprowadzil SAS na skraj bankructwa podejmujac
glupie decyzje, a w dodatku jeszcze zaczal na szerokim forum opowiadac androny
typu, ze Baltyk bedzie morzem wewnetrznym SASu, ze kupi Finnair, LOT i litewski
LAL. Piewszy jest nie na sprzedaz i rzad finski zapowiedzial, ze nigdy nie
sprzeda Finnairu SASowi, rzad polski i LOT szukaja porzadnego inwestora dla
LOTu, a nie tylko po to by sprzedac mu prawo do rynku, a z kupna LALu sam SAS
sie wycofal.

Obie branze maja wiele wspolnego i w obu raczej wszyscy lacza swoje sily niz
dziela. SASu wcale nie trzeba bylo dzielic nawet na papierze, trzeba bylo tylko
opracowac racjonalna strategie i nie rozdmuchiwac niepotrzebnie oferty, a tam
gdzie mozna wejsc w porozumienia z partnerami (jak chodzby na rynku polskim z
LOTem, ktory jest czlonkiem tego samego sojuszu, a nie isc z LO na wojne, ktora
sie przegra).

Coz Pan Lindegaard podjal kilka glupich decyzji, za co teraz SAS moze zaplacic
istnieniem na rynku.

Tunelomania ogarnęła Warszawę

Tu się trzeba zgodzić – procedury podejmowania takich decyzji w tym mieście są
skandaliczne. Ale znów – powtórzę główną myśl mojego posta – to nie może być
argument przeciwko inwestycjom, tylko przeciwko procedurą i bardzo złe jest to,
że „Stołeczna” uprawia takie prostackie krytykanctwo, graniczące z pieniactwem;
zamiast apelować właśnie o racjonalną analizę wszelkich za i przeciw skreśla
się pomysł z góry.

Tym bardziej złe procedury nie powinny być argumentem przeciwko snuciu
ambitnych wizji rozwoju miasta – niepokojące jest właśnie to, że w skutek
zaistnienia patologicznych układów zaczynamy tracić inwencję i pogrążać się w
niemocy twórczej.
________________________________________
Roody102

"Możemy spokojnie przyjąć, że autor nie umiejący myśli swych wyrazić jasno nie
umie też myśleć jasno, że więc myśli jego nie zasługują na to, by się silić na
ich odgadywanie."
Kazimierz Twardowski

jelonka.com- o co chodzi z tym portalem???

"mentalność" - niektórzy myślą że to słowo klucz do wyjaśnienia
każdego zjawiska społecznego. A może to rzekome narzekanie bierze
się stąd, że jeleniogórzenie są bardzo świadomi możliwości jakie są
teraz w życiu, może jeżdżąc po Polsce i świecie widzą jak ludzie
żyją, jakie mają atrakcje, rozrywki, drogi, baseny, wynagrodzenia,
domy, jak gdzie indziej jest ładnie i czysto, jak podejmuje się
racjonalne decyzje w miastach itd. Nie znajdując tego samego w JG
zaczynają narzekać, bo jak można nie narzekać.

Klnięcie

ilmatar napisała:

>Nasz pies na dźwięk pewnego słowa dochodzącego z kuchni puszczał się pędem w
>kierunku tego miejsca: wiedział że coś spadło na podłogę i że może on będzie
>szybszy ))

Tak tajemniczo napisałaś, że spać nie mogłem, próbując rozwikłać tę zagadkę. W
końcu wymyśliłem. Boska Ilmatar smaży niekiedy kotlety na patelni, od czasu do
czasu podrzucając je pod sufit, aby obrócić na drugą stronę. Każdy cyrkowiec
jest artystą, lecz nie każdy artysta cyrkowcem, dlatego zdarza się, że czasem
kotlet upadnie na podłogę. Gdyby nie było przy tym ostrego zaklnięcia, nie
niepokojony niczym pies drzemałby dalej rozwalony na kanapie, błogo puszczając
bąki przez sen. Rzucenie mięsem dosłownie i w przenośni wyrobiło w czworonogim
przyjacielu warunkowy odruch sprintu, aby zdążyć przed Ilmatar, oszołomioną
przez krótką chwilkę nieprzychylnością fortuny, lecz wkrótce podejmującą
racjonalną decyzję o podniesieniu kotleta z podłogi. Te ułamki sekund
uruchamiają drogę na skróty impulsom w mózgu, które omijającą ośrodek
odpowiedzialny za myślenie, wyzwalając reakcję decydującą dawno temu w
prekambrze, jurze lub triasie o życiu lub śmierci. Współczesny bywalec salonów,
sal koncertowych lub wernisaży brzydzi się takimi skrótami i wszystko musi
główkować. Razi go grube słowo, które przypomina mu o zwierzęcym pochodzeniu i
odsłania całe bogactwo jego osobistego nacechowania krótkiego słowa na k. Przy
okazji odkryliśmy wspólnie etymologię związku frazeologicznego "rzucać mięsem",
który może warto wpisać do słownika...

Pozdrawiam ))

Wiarygodność

Dlatego jest to bardziej skomplikowana sprawa, ale:
Jeśli masz wyważone odczucia, i można im zaufać, to głównie dlatego, że w
pewnyw wieku wychowywałaś się w środowisku przesiąkniętym "tradycyjnymi"
wartościami w takim czy innym stopniu...

I na tym to polega....

Poza tym pozostaje tylko rozum, i odpowiednie kryteriowanie jego poczynań...

Niestety ludzie nie działają w intelektualizmie aksjologicznym, to jest nie
kierują się w swoich wyborach intelektem, ale nie znaczy to, że nie można
przeprowadzić rzeczowej krytyki danego poglądu, wyniku jakiejś racjonalnej
operacji myślowej.... Poza tym to kwesja pewnego przyzwyczajenia, jeśli
zawczasu przyzwyczaimy się do zmieniania swoich "chceń" w dialodu z rozumem i
rzeczowymi argumentami, lżej przyjmujemy opory naszych uczuć,czy emocji....

W realnym świecie, większość decyzji podejmowana jest w niezreflektowanym,
emocjonalnym nawyku.... jeśli by tak nie było, to po co byłaby reklama i
propaganda? Niestety, większość manipulacji odnosi się do emocji i
skojarzeń....

I takie są fakty.....

Burza nad stacją

Ten pomysł to największy idiotyzm włodarzy miasta, na których
sam głosowałem. A tak przy okazji, panowie od organizacji ruchu
drogowego w Kielcach, co z takimi sprawami jak:
- instalacja sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu warszwskiej
i turystycznej (już był jeden wypadek śmiertelne), obecnie
funkcjoujące światła sygnalizacyjne nie powinny być absolutnie
instalowane na ulicach o tak dużym natężeniu ruchu, nic nie dają,
- usprawnienie sygnalizacji świetlnej na rondach: skrzetle,
bocianek i innych. Czy tak trudno podjąć racjonalną decyzję i
instalować sygnalizację, ktora pozowliłaby pewnie zjechać ze
skrzy żowania.
Takich spraw jest bardzo dużo, chociażby podporządkowanie ulicy
warszawskiej jesionowej. Mam wrażenie, że w dalszym ciągu
decyzję podejmują bolszewicy, ktorzy mają za nic opinię
mieszkańcow. Ważne,że realizują jakieś niezrozumiałe ,
nielogiczne i kretyńskie swoje pomysły.

Czego najbardziej nienawidzicie?

Reniu, jestem na świeżo po egzaminach, więc coś Ci powiem:) Wg jednej z teorii
emocje pojawiają się jako pierwsze, to na ich podstawie podejmujesz decyzje,
dopiero później włącza się świadomość i dopasowuje racjonalne motywy do decyzji
jaką podjęłaś na podstawie emocji.

O co mi chodzi? Są pewne bodźce, które działają na człowieka jak płachta na
byka i pyk..., wkurzasz się lub jeszcze gorzej. To co istotne, to nie dać się
przez to zdominować i w którymś momencie użyć wreszcie rozumu, żeby się
opanować.
Nie ma łatwo, zawsze w mniej lub bardziej świdomy sposób coś Tobą miotnie,
nawet jeżeli bardzo sobie tego nie życzysz.

Dziewczyny czy wy oszczędzacie?

Lekcja, a nawet dwie!
Artykul przeczytalam z przymruzeniem oka, komentarze
czytelnikow z ciekawoscia, i taka oto podejmuje decyzje.
Zabieram sie za swoj budzet domowy. Dzisiaj! Z dlugopisem w
reku podlicze sobie, ile to pieniedzy 'trace' niepotrzebnie.
Oczywiscie, oszczedzanie na jedzeniu czy lekarstwach jest
zupelnie nieracjonalne, ale ilez mozna oszczedzic na zbednych
rzeczach typu: papierosy, alkohol, tony ksiazek (ktore mozna
wypozyczyc w bibliotece), laszkach, ktorych sie nigdy nie nosi,
8-mym flakoniku z lakierem do paznokci (wystarcza w zupelnosci
2), rozpychaniu dzieci fast-foodami, chipsami itp. (oprocz
oszczednosci przyczynimy sie rowniez do zdrowia), biletach
tramwajowych (1-2 przystanki mozna przejsc piechotka) i tak
liste mozna mnozyc. I chyba o to chodzi w tym artykule:
uswiadomic nam oszczedzanie. Nie z racja zywieniowa 14 zl!!!!,
oczywiscie. Rowniez nalezy pomyslec o priorytetach!!! (kamera
video i owoce, warzywa dla dziecka). Tak wiec wynosze z tego
artykulu 2 lekcje: pierwsza - nauczyc sie oszczedzac!!!!
przynajmniej nie trwonic pieniedzy, druga - priorytery!!!

5 dni temu zawalił się świat, jak żyć?

Oczywiście, że każda sytuacja jest inna, ale będę się upierała, że rozmowa i to
rzeczowa, racjonalna jest konieczna. Przeciagajac ja w czasie grasz na swoją
niekorzyść.
Można wyć, pisać posty, gadać z przyjaciółmi, ale to nie zastąpi rozmowy z
partnerem.
Odradzałabym również nadmierne wciaganie matki w tę sytuację. Autorka watku
pisze , że jest to starsza i schorowana osoba- po co ja jeszcze tym obciążać?
Po co generować nowe problemy?
Przez 10 lat byłam lekarzem ogólnym w wiejskim ośrodku zdrowia. Jedynym w
okolicy. Siłą rzeczy pełniłam równiez role psychoterapeuty, doradcy w sprawach
rodzinnych, małżeńskich itp. Leczyłam także duszę. Zawsze namawiałam ( z różnym
skutkiem) do racjonalnych i rzeczowych rozmów, często do prób ratowania
małżeństwa ( prócz sytuacji ewidentnych, gdy rozstanie było najlepszym
wyjściem). Z moich doświadczeń wynika, że tam, gdzie emocje zostawiło sie z
boku zyskało się więcej. Gorąco namawiam do rozmowy.
Sama jestem mężatka od prawie 20 lat. Nie zawsze wszystko układało sie
idealnie, ale nigdy nie podejmowałam gwałtownych i nieprzemyslanych decyzji,
nie zadręczałam sie, nie awanturowałam. Rozmawialiśmy, wyjasnialismy to co było
do wyjaśnienia. I gdy pojawia się problemy ( oby nie), tez będziemy tak
postępować.
Pozdrawiam Joanna

Planowany remont placu Kromera rozpocznie się w...

kretyni rządzą miastem ratunkuuu!!!!
wytyczono objazd przez dwa przejazdy kolejowe, które są zamknięte środnio 30min
w ciągu każdej godziny, co powoduje i tak potworne perturbacje w
przemieszczaniu się ulicą poprzeczną.
Planuje się remont 400 metrów drogi, za rok będzie się remontować kolejne
kilkaset- zamiast skoncentrować środki i zrobić od razu całość podejmuje się
skrajnie szkodliwe, nieracjonalne decyzje dotyczące idiotycznych cząstkowych
remontów- w efekcie ta sama droga za rok znów będzie przez kilka miesięcy
nieprzejezdna tylko w innym miejscu, ale objazd będzie taki sam.

Włodzimierz Czarzasty przed komisją śledczą

Chodzi o pieniądze, ale też o podział rynku medialnego. Rynek medialny, w
odróżnieniu od rynku marchewki czy pompek do rowerów, jest kluczowy dla systemu
demokratycznego. Nie chodzi tylko o podział kasy, ale również o dostęp opinii
publicznej do niezależnych źródeł informacji. Przy wszystkich uwagach
krytycznych odnośnie TVP, ale również GW, do tej pory z tym jest nieźle. Ale
taka sytuacja może łatwo ulec zmianie. Nie mamy w tej dziedzinie jakiś
głębokich tradycji, a demokracja działa (tak jak działa) raptem od kilkunastu
lat. Na przepisy antykoncentracyjne należy patrzeć nie w kontekście kto ma
rację Czarzasty czy Rapaczyński, tylko w kontekście jak zagwarantować sobie
niezależne, najlepiej krajowe, źródła informacji. Bez tego obywatele nie będą
mogli racjonalnie oceniać sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Bez tego w
demokracja będzie tylko pewnym hasłem, a faktycznie działał będzie system
autorytarny, w stylu włoskim.

Włodzimierz Czarzasty przed komisją śledczą

Przeczytajcie - naprawdę warto!
Gość portalu: igstr napisał(a):

> Chodzi o pieniądze, ale też o podział rynku medialnego. Rynek medialny, w
> odróżnieniu od rynku marchewki czy pompek do rowerów, jest kluczowy dla
systemu
>
> demokratycznego. Nie chodzi tylko o podział kasy, ale również o dostęp opinii
> publicznej do niezależnych źródeł informacji. Przy wszystkich uwagach
> krytycznych odnośnie TVP, ale również GW, do tej pory z tym jest nieźle. Ale
> taka sytuacja może łatwo ulec zmianie. Nie mamy w tej dziedzinie jakiś
> głębokich tradycji, a demokracja działa (tak jak działa) raptem od kilkunastu
> lat. Na przepisy antykoncentracyjne należy patrzeć nie w kontekście kto ma
> rację Czarzasty czy Rapaczyński, tylko w kontekście jak zagwarantować sobie
> niezależne, najlepiej krajowe, źródła informacji. Bez tego obywatele nie będą
> mogli racjonalnie oceniać sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Bez tego
w
> demokracja będzie tylko pewnym hasłem, a faktycznie działał będzie system
> autorytarny, w stylu włoskim.

Brawo! to jedna z najbardziej trafnych i najrozsądniejszych opinii na tym forum!
Podpisuję się obiema rękoma :-)
Pozdrawiam.

Włodzimierz Czarzasty przed komisją śledczą

ko_bie_ta napisała:

> > Gość portalu: igstr napisał(a):
> > Bez tego obywatele nie będą mogli racjonalnie oceniać
> > sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Bez tego
> > demokracja będzie tylko pewnym hasłem, a faktycznie
> > działał będzie system autorytarny, w stylu włoskim.

> Brawo!
> to jedna z najbardziej trafnych i najrozsądniejszych
> opinii na tym forum!
> Podpisuję się obiema rękoma :-)
> Pozdrawiam.

Kobito!
Przecież w przeciwnym wypadku obywatele też nie będą mogli racjonalnie oceniać
sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Demokracja będzie tylko pewnym
hasłem, a faktycznie będzie działał system autorytarny, w stylu amerykańskim.
Dlatego ja nie jestem tak optymistyczny jak stali czytelnicy, ukształtowani
przez Gazetę Wyborczą i podpisuję się tylko jedną ręką.
Pozdrawiam.

Włodzimierz Czarzasty przed komisją śledczą

Gość portalu: ojej napisał(a):

> ko_bie_ta napisała:
>
> > > Gość portalu: igstr napisał(a):
> > > Bez tego obywatele nie będą mogli racjonalnie oceniać
> > > sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Bez tego
> > > demokracja będzie tylko pewnym hasłem, a faktycznie
> > > działał będzie system autorytarny, w stylu włoskim.
>
> > Brawo!
> > to jedna z najbardziej trafnych i najrozsądniejszych
> > opinii na tym forum!
> > Podpisuję się obiema rękoma :-)
> > Pozdrawiam.
>
> Kobito!
> Przecież w przeciwnym wypadku obywatele też nie będą mogli racjonalnie
oceniać
> sytuacji i podejmować decyzji w wyborach. Demokracja będzie tylko pewnym
> hasłem, a faktycznie będzie działał system autorytarny, w stylu amerykańskim.
> Dlatego ja nie jestem tak optymistyczny jak stali czytelnicy, ukształtowani
> przez Gazetę Wyborczą i podpisuję się tylko jedną ręką.

Prawą czy lewą ;-))))
>
>
>

Kontrowersyjny statut spółdzielni mieszkaniowej...

Ludzie, czy wy nie widzicie ile w spoldzielniach sie zmienilo?
Czy nie widzicie chociażby ocieplonych, kolorowych bloków lub
coraz bardziej racjonalnego rozliczania kosztów? I czy myslicie,
że łatwo sie obsługuje osiedle, na którym połowa lokatorów nie
płaci czynszu? Rzeczywiście spółdzielnie molochy to złe
rozwiązanie, ale wiele z tych spółdzielni się podzieliło na
mniejsze i mieszkańcy mogą w nich dużo zdzialać, ale co z tego
skoro tylko ok. 10% z nich przychodzi na zebrania. A później
mają pretensje, że nie te co trzeba osoby są w Radzie Nadzorczej
lub nie takie jakie by chcieli decyzjepodejmowane.
Spółdzielnia, w której pracuję powstała z podziału dużo większej
spółdzielni i jej członkowie dobrze wiedzą co to demokracja (w
ciągu 10 lat 7 razy zmieniali prezesa, choć ostatnio chyba
stwierdzili, że takie częste zmiany przynoszą więcej złego niż
dobrego). Natomiast wyzwiska są na porządku dziennym i nie wiem
czy byłoby Wam przyjemnie gdyby kilka razy dziennie ktoś Was
mieszał bez powodu z błotem. A najbardziej agresywni są
oczywiście dłużnicy. Zapis w Statucie nie jest zręcznym
rozwiązaniem, natomiast powinno sie ludziom uświadamiać, że
wolność słowa nie polega na obrażaniu innych osób. Poza tym
ludzie chcieliby żyć w luksusach, a nie zdają sobie sprawy z
tego, że czynsz jaki płacą starcza na pokrycie ok. 40% kosztów.
I nikt się nie pyta jak spółdzielnie sobie radzą ze znalezieniem
pozostałych 60%.

Ordynacka i Zieloni 2004

Staniszkis od dłuższego czasu nawołuje do zmiany pokoleniowej w SLD i przejęcia
roli wiodącej przez Ordynacką. Pewnie rację ma, gdym mówi o tym, że są to
ludzie bardziej pragmatyczni od betonu partyjnego i potrafią podejmować trudne
decyzje. Ale tutaj chyba jest inny problem. Do Ordynackiej należą osoby o
różnych poglądach i są tam zwolennicy SLD, PO, a nawet podobno PiS. SLD ma
zapewne największe tam wpływy. Zaraz po wybuchu afery Rywina część członków
odcięła się od Czarzastego, Kwiatkowskiego i stylu, jaki prezentują. Na czele
tego ruchu stał chyba wtedy wiceprzewodniczący. Nie jest więc może tak źle.
Może patrzymy na Ordynacką przez pryzmat takich cwaniaczków, a tam może być
sporo wartościowych ludzi. Niestety oni pewnie nie grają tam pierwszych
skrzypiec. Trudno przecież uwierzyć, że osoby, które pojawiają się w ostatnim
czasie w kontekście nieprzyjemnych spraw, to tylko jakiś straszny błąd przy
weryfikacji. Poza tym oficjalnie Ordynacka nigdy nie potępiła swoich kolegów, a
co więcej nawet się z nimi afiszują. Szkoda, bo mogłaby to być szansa na zmianę
starego betonu na jakąś sensowną inicjatywę. Nie mówię tu o sobie, bo ja z
lewicą dużo wspólnego nie mam, a to jest chyba główny trzon tej organizacji.

Na Zielonych to szkoda mi nawet słów. Kolejni znachorzy gospodarczy + wojna
ideologiczna źle wróży krajowi. U nas potrzeba racjonalnych programów
gospodarczych, a nie nawiedzonych lewaków. Jest jednak nadzieja, że nie wejdą
do parlamentu.

Akcje antylepperowskie. Platforma walczy

Rokita uznaje społeczeństwo za idiotów
Chaire,
zdaniem Rokity społeczeństwo nie potrafi podejmować racjonalnych decyzji
wyborczych i głosować będzie na większych demagogów.
Owszem, tacy wyborcy są. Jest ich nawet dużo - może ze 30%. ALe pozostali
starają sie podejmować racjonalne decyzje wyborcze, jak to pokazują wyniki
wyborów od 1989r.
I na kogo ta większosć ma głosować mając do wyboru demagoga Rokitę i demagoga
Leppera?
Jak Rokita rządził - wiemy. I mało kto chce powtórki. Jego osobowość i
otoczenie także nie gwarantuje nic dobrego.
Zaś Lepper? Zamożny chłop, do wszystkiego doszedł własną pracą. Ma więc
podstawą znajomość życia ekonomicznego. Błyskawicznie się uczy. Jest
inteligentny. Jest niezużyty władzą. Nie jest wplątany w układy i układziki.
Zna i respektuje reguły porządku demokratycznego. Dobiera sobie dobrych
doradców.
Jest przeciw wojnie irackiej i nie głosi idiotycznych haseł Nicea, albo śmierć.
To są okoliczności, które pozwalają przyjąć, że z dwojga złego lepiej wybrać
Leppera, niż Rokitę.
T.

Piłeś? Nie masz samochodu

31-letni Australijczyk, ktory zdawal sobie sprawe, ze jest pijany, postanowil
powierzyc prowadzenie samochodu komus innemu. Niestety, na zastepce wybral
sobie - szesciolatka. Sad w Sydney nie mial w piatek watpliwosci, ze Gavin
Harris "pod wplywem alkoholu nie jest zdolny do podejmowania racjonalnych
decyzji" i zabronil mu prowadzenia pojazdow przez piec lat. Ponadto, przez
nastepne pol roku kazdy weekend Harris spedzi w wiezieniu. (PAP)

Ordynacją w Leppera

Co stanie się, gdy Lepper wygra?
To znaczy, gdy w wyniku demokratycznych wyborów parlamentarnych "Samoobrona"
przejmie władzę, czyli utworzy większościowy rząd?
Pytam o to na forum chyba już trzeci raz, ale w odpowiedzi czytam same
ogólniki, typu: "oj, będzie źle". Ale co się zawali? Kto zacznie gwałcić,
rabować i palić? Kiedy (mniej więcej) nastąpi Niechybna Narodowa Katastrofa:
dzień, miesiąc czy rok po takich fatalnych wyborach?
Może ktoś wreszcie podałby KONKRETNE i oparte na RACJONALNYCH przesłankach
przykłady Strasznych Wydarzeń, które ponoć wtedy nastąpią?
Bo pan Miller mówił w telewizji, że nic się nie stanie. Obowiązuje przecież
Konstytucja, działają ustawy, istnieje demokratyczny i sformalizowany tryb
zmieniania prawa oraz podejmowania decyzji - czego się zatem bać?
Vox populi, vox Dei...

Przez przypadek wyszło rozsądnie - komentuje Wo...

Przez przypadek wyszło rozsądnie - komentuje Wo...
Skąd tyle troski o opozycję na łamach GW, która od lat współtworzy i wspiera
grupę trzymającą władzę w Polsce, że wspomnę dziką nagonkę za tzw.
prywatyzacją, czyli rozgrabieniem polskiego majątku narodowego, czy podobną
nagonkę za wstąpieniem do UE na tak niekorzystnych warunkach. Na łamach GW
nie było nawet prób podjęcia merytorycznej dyskusji o przewidywanych zyskach
i stratach wynikających z akcesji. Tym samym Gazeta wspierała potężną
kampanię dezinformacyjną o Unii prowadzoną przez postkomunistyczny rząd i
takiegoż prezydenta. Proszę zatem darować sobie fałszywą troskę o opozycję.

Opozycja nie jest monolitem. Opozycja to nie tylko PO, jak chciałaby GW.
Lidze z PO jest chyba równie nie po drodze, jak z SLD, UP, czy SDPL.
Wariant "opozycyjny" był dla Ligi do zaakceptowania pod warunkiem, że poseł
Roman Giertych zostanie przewodniczącym komisji. Nie można zatem mówić
o "przypadku", skoro było kilka odsłon w czasie głosowań i były podejmowane
racjonalne decyzje przez aktorów tego spektaklu. Na podstawie tych głosowań
jasno wynika, że przegranymi są PO w osobie pana posła Miodowicza i drobnica
sejmowa reprezentowana przez posła Macierewicza, dziwnie współdziałającego z
Platformą. Przeliczyli się właśnie ci dwaj panowie. Ich wyborcy powinni brać
pod uwagę nie tylko kwieciste figury retoryczne, zwłaszcza posła
Macierewicza, lecz także ich skuteczność w osiąganiu wyznaczonych celów.

Dylematy Polskiego Stronnictwa Ludowego

BO TUTAJ JEST JAK JEST => właśnie dlatego
""- Nasza partia ma świetną markę i 110 lat tradycji, powinniśmy być dumni z
tego szyldu - mówią działacze. Przeciw Zgodzie jest większość klubu
parlamentarnego.""

Polscy politycy nadal kierują się w podejmowaniu bieżących decyzji
sentymentami, historią, przywiązaniem do tzw. "dobrej" tradycji. A fakt faktem,
że życie i świat uciekają do przodu, rzeczywistość morfuje, a my dalej
zostajemy z tyłu. Nigdy nie byłem i nie będę zwolennikiem PSL, ale Janusz
Wojciechowski wydaje mi się być w tej partii jednym z niewielu rozsądnych
polityków, którzy patrzą w przyszłość a nie w przeszłość. Wolałbym, żeby
elektorat który jest do "ugrania" poszedł głosować na PSL a nie na Samoobronę.
Ale pewnie tak się nie stanie gdyż mało polskich rządzących patrzy na scenę
polityczną racjonalnie i pragmatycznie. Większość woli leczyć sobie jakieś
ukryte kompleksy ciągłymi swarami i wymachiwaniem szabelką, licząc że to
miejsce w Sejmie i 10 000 zeta miesięcznie i tak się jakoś uda zdobyć. A jak
nie uda to koledzy z partii i tak pomogą wskoczyć na jakiś stołek w
województwie. Tak niestety jest, a do wyborów w rezultacie idzie 40%
społeczeństwa. Panowie rządzący!! Więcej ludzi jak Borowski, Cimoszewicz,
Belka, Wojciechowski, Tusk. Mniej kłapania kaczorzym dziobem i lepperyzowania.

student prawa

Konflikt między kierownictwem a pracownikami w ...

Gość portalu: również BYŁA praco napisał(a):

> i chętnie poznam BYŁĄ pracownicę azylu...przynajmniej wie o
czym piszę i ja
> > wiem o czym ona pisze
>
> też Cie Iza chętnie poznam...czuję, że wreszcie znalazła sie
osoba, która
> potrafi głośno mówić, ze jest źle!! Ja miałam to szczęście, ze
nie pracowałam
> pod rządami obecnego bossa , bo pewnie to ja bym była pierwszą
na liście do
> wyrzucenia z pracy... ale znam tego pana i wiem na co go
stać...
> Były kierownik oczywiscie tez nie był ideałem ale umiał
rozmawiac, doprowadzac
> do kompromisów i podejmować racjonalne i stosowne decyzje,
nawet te najmniej
> przyjemne a często konieczne. Był przy tym miły, kulturalny i
dało się być
> zgranym zespołem. Do tej pory wspominam go z szacunkiem.

No nie dziwie sie,ze z szacunkiem jak 'stan kotow'sie nie
zgadzal, nie o jednego czy dwa zwierzaki ale o 100. Prasa
pisala,ze koty dziwnie zniknely-faktycznie fajny zespol wespol.
Czy mam pisac dokladnie o co to chodzilo,kazdy glupi wie o
co......moze sami napiszecie?

LPR - WSTYD DLA NARODU

C.D.

Nie ma bardziej uciążliwego garbu dla gospodarki, jak narastające zadłużenie.
Teoretycznie rzecz biorąc, można je usunąć. Wystarczy odpowiednio wysoki wzrost
gospodarczy, przekładający się na wysokie dochody budżetowe. Niestety, w obecnej
sytuacji nie można przedstawić takiej wizji. Nie widać możliwości spłaty
zadłużenia. Trzeba więc będzie kombinować z wierzycielami nad możliwością
restrukturyzacji długu bądź prolongaty spłat rat kapitałowych i odsetek.
Takie dziedzictwo przygotowuje rządząca lewica przyszłym pokoleniom (jak
wykazują prognozy, mniej licznym niż obecne). Oprócz konieczności spłaty długów,
będzie to istotne ograniczenie w realizowaniu racjonalnej polityki budżetowej.
Dla rządzących - w przeciwieństwie do gospodarki kraju - horyzont działania
zamykają kolejne wybory. Niestety, podejmują oni decyzje o charakterze
długofalowym, obciążające przyszłe pokolenia. Więc sobie porządzimy
(naobiecujemy, zaciągniemy kredyty), a po nas - choćby długi. - Polityka
finansowo-gospodarcza kompromituje postkomunistów - uważa prof. Andrzej
Kaźmierczak ze Szkoły Głównej Handlowej. - Przestali mieć opory w eskalowaniu
wewnętrznych i zewnętrznych długów państwa. Przecież to nie sztuka pożyczać,
żeby spłacać wydatki. Taki sposób finansowania gospodarki to tylko odkładanie
problemu, przedłużanie agonii. Niemniej premier Hausner cieszy się dużym poparciem.

Łubieński o Powstaniu Warszawskim

Uważam że jest cos moralnie dwuznacznego, kiedy nastolatek, dzisiaj ocenia
decyzje ludzi sprzed 60 lat, nie mając często zielonego pojęcia o realiach a
krwi utoczywszy z siebie najwyżej w bójce o panienkę. Pytam się jaki jest tytuł
do podejmowania takiej oceny? Dlatego sprzeciwiam się uzywaniu w takim
kontekście zaimka "my". Tym bardziej, że on jest niepotrzebny.
Wystarczy [powiedzieć, w dwusizetoleciu miedzywojennym tysiące polaków
zbudowało Gdynię. Nie Ty czy ja - tamte tysiące ludzi.

Twoje deklaracje, że sobie będziesz uważać co uważasz nie mają zadnego wpływu
na to, że tak długo jak będziesz tego typu poglądy uzewnetrzniał na forum - to
ja będe przeciwko temu portestował i podawał argumenty przeciw. Chyba że takie
ktos mi racjonalnie wytrąci z łapy - to uznam że nie mam racji.

Brutalne starcie z samochodem ;>

Wiecie, a ja myślę, że prawdziwym problemem jest powszechna akceptacja
alkoholizmu w Polsce.

Ludzie piją, bo muszą. Nie potrafią się bez tego obejść. Później wsiadają do
samochodu, bo przecież muszą koniecznie coś załatwić.

Zawodowy kierowca, który był pijany. To jest po prostu straszne! Ale stosowanie
coraz bardziej skomplikowanych kar nie rozwiązuje problemu. Kierowca, kiedy
wsiada po pijaku do samochodu nie myśli o tym, co się stanie jak spowoduje
wypadek, albo jak go złapią. Zakłada, że nic się nie stanie i że go nie złapią.
Skuteczność łapania takich w sumie medycznych przypadków, również nie wpływa
znacząco na myślenie takiej jednostki.
Powiedzmy sobie jasno - człowiek po pijaku podejmuje nieracjonalne decyzje, więc
nie można liczyć na to, że coś go zniechęci. Walka z pijanymi kierowcami na
drogach jest i tak tylko łagodzeniem skutków choroby, a nie leczeniem samej
choroby. To już jest skutek, nie przyczyna.

Tymczasem walczyć należy z powszechną akceptacją chlania na lewo i prawo, z tym,
że ja się muszę gęsto tłumaczyć, dlaczego się nie chcę napić ze Staszkiem czy
Wieśkiem.

Żeby nie było - nie jestem abstynentem. Lubię się napić. Ale robię to tylko
wówczas, gdy wiem, że nie będę musiał prowadzić. Nawet roweru. Auto zostaje pod
domem, rower w domu. Bo ja wiem, że po pijaku człowiek nie podejmuje
racjonalnych decyzji.

Pozdrawiam,
Łukasz.

Wypędzenia i stosunki polsko-niemieckie

Witam!

Gość portalu: Silesia napisał(a):

> Kto zapozna się ze szczegółami zagadnienia, stwierdzi, że odpowiedzialnośc
za
> utworzenie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej i wypędzenie wielu Ślązaków
nie
> leży jednak na barkach aliantów zachodnich, lecz spoczywa w rękach polskich
i
> sowieckich przedstawicieli władzy.

No więc zapoznałem się i nie stwierdziłem ;) Idea radykalnego przesunięcia
Polski na zachód (nie mówię o likwidacji Prus Wschodnich - o tym niżej)
zrodziła się w Teheranie a ogłoszono ją w Jałcie. Ani w jednej ani w drugiej
konferencji Polacy nie brali udziału. Zaproszono ich dopiero do Poczdamu, w
celu wysłuchania ich opinii. Harmonogram wypędzeń (przepraszam - w ówczesnym
języku dyplomatycznym: przesiedleń) ustaliła Sojusznicza Rada Kontroli w
Berlinie. Przesiedlano głównie do strefy radzieckiej i brytyjskiej. Polacy
byli wykonawcami - prawda, że często nadgorliwymi i brutalnymi - tych decyzji,
ale to nie oni je podejmowali. Fakt, że nasi politycy próbowali stać się
podmiotem tych wydarzeń, ale wysiłki ówczesnej polskiej dyplomacji, przy takim
a nie innym układzie sił, przypominają mi trochę stare polskie przysłowie o
gównie, które przyczepiło się do statku i krzyczało "płyniemy!" ;)

Już krótko po napadzie Hitlera na Polskę,
> polski rzęd na uchodztwie wyraził przekonanie, że po przegranej wojnie
Niemcy
> mogą zostać osłabione przez aneksję Prus Wschodnich. Dalej żądano szerokiego
> dojścia do moża i wyprostowania biegu przyszłej granicy polsko-niemieckiej.
Już
>
> w roku 1940 polski minister spraw zagranicznych August Zalewski zaliczył
> wysiedlenie Niemców z terenów Polski i Prus Wschodnich do polskich celów
wojny
> tak pisal- Bruno Nieszporek

Dziwisz się? Wciśnięcie Polski pomiędzy dwie części państwa niemieckiego i
nielojalność mniejszości niemieckiej okazały się 1 września 1939 r.
śmiertelnym zagrożeniem dla bytu Polski i dla pokoju światowego. Przecież to
właśnie były bezpośrednie przyczyny krwawej jatki, która rozgrywała się na
oczach wymienionych przez Ciebie polityków. Ich diagnoza i zaproponowany
sposób leczenia był całkiem racjonalny. Co do granicy zachodniej: w 1942 roku
pojawiła się enigmatyczna propozycja Sikorskiego oparcia jej na Odrze aż do
granicy czeskiej. Zapewne chodziło mu o to, aby na przyszłość była ona
łatwiejsza do obrony.

Pozdrawiam

Bolek

Mówmy o Iraku

galaxy2099 napisał:

> Oj kobieto, kobieto.
> Fascynuje mnie twoje niezlomne przekonanie w slusznosc racji
> starej "Europy". Na jakiej racjonalnej (nie emocjonalnej)
> podstawie to opierasz. Czy interesowalas sie kiedykolwiek
> historia swiata ?
> Mysle, ze nie bo gdyby tak bylo to wyrazalabys swoje poglady z
> duzo wieksza pokora i ostroznoscia.
> Wolnosc , demokracja, pokoj i wiele innych wartosci ktore
> ludzkosc sobie ceni wymaga walki i ofiar. I to najwiekszych
> ofiar. Nic dobrego czego ludzkosc w swojej historii doswiadczyla
> nie obylo sie bez ofiar. A to co dzieje sie w Iraku obecnie
> oceni sprawiedliwie historia za wiele, wiel lat. Nic nie jest
> przesadzone juz teraz. To jaka droga pojdzie Irak zalezy od
> wielu okolocznosci i ich splotu. Dlatego takie jednoznaczne,
> zatwadziale oceny jakie prezentujesz nie maja nic wspolnego z
> prawda ani rzetelnoscia. Ot, to twoja osobista opinia
> przesiaknieta uprzedzeniami i kompleksami.

Wszystko to brzmi ladnie jak na uroczystej akademii. Tyle tylko, ze Ameryka nie
prowadzi wojny o demokracje w Iraku.Niezaleznie od ilosci kompleksow, ktore
podobno posiadam.Wydaje mi sie, ze decyzje amerykanskie w Bagdadzie sa
rozlaczne z tymi rzekomymi kompleksami.

> A powracajac do Chiraca. (...)Czemu stawiasz nam Polakom zachowanie
> Chiraca jako wzor. Wzor czego? Obludy. Moglismy nie poprzec
> Amerykanow, ale nie dlatego, ze Chirac nam tak radzil. Moglismy
> to zrobic odzegnujac sie od racji Chiraca. Natomiast ciebie nie
> stac aby napisac takich slow. Zarzucasz Polakom, ze slepo
> podazaja za Amerykanami ale sama zadasz aby bezmyslnie sluchali
> rad starej Europy. Nie radzisz nam abysmy sami podejmowali tobie
> mile decyzje. Ty chcesz aby te decyzje byly "francuskie",
> lub "niemieckie".

Jesli nie mozesz pojac, co ja mowie to trudno.. Mnie nie chodzi o sluchanie
Chiraka, lecz o to, ze "stara" Europa pilnuje wlasnych interesow narodowych
anie cudzych. I wlasnie w tym Polska moglaby ja nasladowac. Zreszta nie tylko
nia, bo podobnie zachowalo sie wielu innych.

A to nie sa zyczenia prawdziwej Polki. Ty
> Polka nie jestes.

Jesli bylbys rzeczywiscie,jak podajesz milosnikiem i obronca demokracji, to
znalbys jej 1. przykazanie, mianowicie prawo kazdego czlowieka do wlasnych
pogladow i do samookreslenia. Kim jestem i kim sie czuje jest niezalezne od
twoich "etykietek". Przyklejanie takich "etykietek" mowi o tobie wiele, moze
nawet zbyt wiele.

Niezalezne zony

Jak na koniec lata to bardzo interesujacy temat, bo wspolczesny, jako, ze coraz
wiecej swiatowych ekonomii opiera sie na coraz tanszej sile roboczej i wymaga
coraz wiecej ludzi do wykonania swoich zadan. Ludzie z kolei, zeby sie utrzymac
w tym swiecie "konsummpcji" potrzebuja coraz wiecej srodkow do/dla zaspokojenia
swoich "widzi mi sie, jesli nie potrzeb" i w ten oto prosty sposob, kazdy kto
moze, chce pracowac, aby byc placonycm za swoja prace. Stad kazda kobieta
zatrudnia sie aby byc niezalezna od rodzicow, meza czy przyjaciela/ciolki. I to
sa smutne fakty wsolczesnosci.

Kiedy kobieta jest "niezalezna"?

Czy wtedy kiedy pracuje poza domem, jako dodatkowe zajecie poza utrzymaniem
domu, wychowaniem dzieci? Czy rowniez wtedy, kiedy jest w domu i wychowuje
dzieci?

Mnie sie wydaje, ze swiat w ktorym zyjemy, zostal stworzony na przestrzeni
wiekow przez mezczyzn, w czym "religia" jako potrzeba ducha, im w tym bardzo
pomogla i dlatego ta "niezaleznosc" kobiety jest zle zdefiniowana z moralna
krzywda dla samej kobiety. Kobiety natomiast, wlasciwie nie zrobily nic, aby
zmienic te definicje a przeszly od razu do "politycznego feminizmu", ktory tej
definicji wcale nie podwazyl.

Dlaczego pisze o definicji, bo kazda kobieta wychowujaca dzieci jest bardziej
niezalezna, niz mezowie chca im dac kredyt za ich niezaleznosc. Kazda matka
wychowujaca dzieci, pracujac/harujac w domu, podejmuje przeciez dziesiatki
jesli nie setki decyzji kazdego dnia, nie pytajac meza o zdanie/pozwolenie, bo
inaczej cale gospodarstwo by sie zalamalo z braku tychze decyzji.

Mezczyzni, nie wiem czy nie chca, czy naprawde nie widza, ze samodzielnosc
kobiety/zony jest niezbedna jest do dobrego i poprawnego funcjonowania rodziny,
spoleczenstwa, ale mezczyzni nie spiesza sie z przyznaniem kobietom tej racji,
bo ich swiat (mezczyzn) by sie zawalil; nie wylaczajac religii. Poza tym wladza
jest narkotykiem, ktory upaja i jak wiemy z obserwacji kazdy narkoman, gotow
jest zabic, aby zaspokoic swoja potrzebe.

Jesli macie jakies watpliwosci co takiego spojrzenia na sprawe, to popatrzcie
wszystkie instytucje nas otaczajace, od najprostrzych kapitalistycznych
przesiebiorstw do najswietszych instytucji koscielnych; prawie wszedzie brak
jest kobiet przy wladzy, lub w miejscach gdzie podejmuje sie wazne dla nas
wszystkich decyzje. Dziwicie sie wiec, ze zarobki kobiet sa nizsze, ze jest
malo madrych kobiet na stanowiskach, gdzie podejmuje sie decyzje, za ktorymi
kryja sie pieniadze.

Czy kobiety sa sobie winne za taki stan rzeczy?

Czy mozna to zmienic - mysle ze tak, choc zajmie to nastepne dwa tysiace lat,
jesli kobiety beda do tego dazyc w racjonalny sposob, na co F40+ nie moze sobie
chyba na to pozwolic.

4 lata z gwałt

Gość portalu: Piort napisał(a):
> Cztery lata to poważny wyrok, to cztery lata cierpienia, to zmarnowany
> dotychczasowy dorobek życia, to wyalienowanie ze środowiska i praktycznie
> zepchnięcie na dno społeczne.

Jako nastolatek z zapałem wyszukiwałem informacji o skutkach zbyt wysokich kar
za gwałt (w podtekście "każdemu może się zdarzyć") .
Nie , każdy kto podejmuje decyzję o ataku , gwałcie musi wiedzieć , że kara
będzie cholernia surowa , konic kropka . Do upowszechniania tej "wiedzy" nie
przyczynią się niskie wyroki .

> Jestem męzczyzną i nie jestem w stanie ocenić
>odczuć zgwałconej kobiety, ale myślę, że jest to głównie uczucie upokorzenia i
> wstydu, może obrzydzenia do siebie i złość na swoją bezsilność. Kara za gwałt
>powinna być surowa, ale trzeba miarkować jej wymiar. Jezeli kara za gwałt jest
> taka sama jak za zabójstwo (a jest), to gwałciciel zabijający swoją ofiarę
> działa racjonalnie

Zgadza się !!! Dlatego idiotą jest każdy kto uważa , że dla zwyrodniałego
mordercy nie może być kary śmierci , bo : "Wielka Rada Europejskich Lewaków już
dawno w swoich rozumkach do tego doszła ... i wszyscy , włącznie z USA powinni
się do tego dostosować"

> bo: po pierwsze - nie wiadomo czy go złapią, po drugie -
> nawet jak złapią to wyrok bedzie taki sam. A jezeli puści swoją ofiarę wolno,
> to ma pewność, że pójdzie siedzieć. Uważam, ze nie powinno się przesadzać,
> bardzo wiele kobiet było gwałconych przez partyzantów i przez żołnierzy armii
> czerwonej i jakoś to przeżyły bez pomocy psychologa. Gdyby kara za gwałt była
> adekwatna do kary za uszkodzenie ciała, to byłoby sprawiedliwsze. Nie należy,
> jak sądzi Barbara, abstrahować od zachowania ofiary. Osobę, która by
> spacerowała ciemnymi uliczkami podejrzanego przedmieścia obwieszona złotymi
> łańcuchami, uznalibyśmy za ryzykanta i wieść i jej obrabowaniu wzbudziło by
> tylko uśmiech politowania

Prawo jest dla tych właśnie obawiających się o swoich bliskich , schodzących z
drogi bandycie - obywateli .

Do Unii &# 8211; na emocjach, czy przez rozum

Do Unii &# 8211; na emocjach, czy przez rozum
Chyba jednak referendalną decyzję o wstąpieniu (lub nie) do UE będziemy
podejmować przy minimalnym udziale racjonalnych argumentów. To mój wniosek
nie tylko z lektury postów na tym forum, ale – co gorsza - również z
kontaktów z polskimi urzędnikami, zajmującymi się tą problematyką. Natomiast
na tym forum…
Janusz2 zainicjował wątek „Fenomen Irlandii” – niezła prowokacja wobec
euroentuzjastów. I czego się doczekał ? Cieniutkich reakcji,
kontrargumencików zaledwie.
Czy janusz2 pokonał ich swoją argumentacją, czy polegli na skutek własnej
niewiedzy ?
Panie Januszu, muszę to uczynić dla dobra elementarnego poziomu prowadzonych
tutaj dyskusji. Choć przyznaję, że z pewnym niesmakiem.
Irlandia wygrała dzięki połączeniu członkostwa w UE z własną, rozsądną
polityką gospodarczą. Gdyby nie była członkiem Unii, prawdopodobnie redukcja
podatków i inne tego typu posunięcia nie na wiele by się zdały. Wystarczyłoby
bowiem, aby UE uznała, iż stanowi to naruszenie jej interesów (np. zbyt wiele
unijnych firm, zamiast pod Paryżem, zaczyna lokować swoje zakłady pod
Dublinem), a z pewnością znalazł by się kij, żeby uderzyć. W wypadku
jednolitego unijnego rynku po pierwsze, trudno znaleźć do tego podstawy
prawne, a poza tym Unia spija frukta irlandzkiego boomu (choćby wpłaty do
budżetu, naliczane w relacji do rosnącego PKB, zatrudnianie unijnych
bezrobotnych itd.).
Jak Unia postępuje, gdy popieranie rodzimej wytwórczości dotyczy kogoś spoza
jej podwórka, można sobie przeczytać choćby tutaj:
arch.rp.pl/a/rz/2002/08/20020831/200208310025.html?k=on&t=2002072120021021
I nie ma tu sensu dyskutować, czy amerykańskie, podmiotowe ulgi podatkowe
były, czy nie były „be”. Dla unijnych biurokratów, i tu się z Panem
całkowicie zgadam, nie miało to nigdy najmniejszego znaczenia.

Polecam Staniszkis

Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

> Mili panstwo,
>
> ja wybralem sobie inny (anizeli parlamentarna nasza wiekszosc) fragment z
> (inkryminowanego) polecanego nam do czytania przez Pana Eliota artykulu :
>
> "- Nasze państwo jest raczej w kiepskiej kondycji.
>
> - Nie tylko nasze, instytucja państwa we wszystkich krajach
postkomunistycznych
>
> ulega demontażowi w procesie integracji ze strukturami europejskimi, a także
> globalnymi. Oczywiście, rola półperyferii jest trudna. Ale zwłaszcza u nas o
> katastrofie państwa zadecydowały cynizm, pazerność i niekompetencja klasy
> politycznej. Podczas żywiołowej i chaotycznej transformacji zostały
popełnione
> ogromne błędy. Polska, bardziej niż inne państwa w regionie, otworzyła się na
> instytucje, które choć racjonalne w innych stadiach kapitalizmu, w naszej
fazie
>
> rozwojowej odegrały rolę destrukcyjną. W konsekwencji system przestał być
> sterowny. Utracono kontrolę nad przestrzenią gospodarczą, a przestrzeń
> polityczna została skonstruowana na zasadzie wzajemnych blokad. Chińczycy
> mówią, że państwo istnieje tak długo, jak długo interes reprezentowanej przez
> nie całości jest brany pod uwagę przez tych, którzy podejmują decyzje na jego
> terenie. W tym znaczeniu państwa u nas już nie ma, pozostała tylko jego
atrapa.
>
> Nasza gospodarka ogołocona z przemysłu (deindustrializacja) właściwie nie
> istnieje. 57 proc. ludzi żyje na poziomie minimum. Nastąpiła prywatyzacja
> funduszy publicznych. Państwo jest bankrutem. A sektor finansowy i media
> pracują na rzecz całości większej niż terytorium nominalnego państwa."
>
> Pozdrawiam :
>
> Euromir

Cytat równie celny, tamten wybrałem bo bardziej związany z aferą L-A-L (Lew-
Adam-Leszek). Spełnił swoje zadanie skoro zachęcił do cztania i myślenia.
Jasne, że oceny artykułu i problemu mogą być, i są rózne!
Pozdawiam!

CZAS OSĄDZIĆ INICJATORÓW POWSTANIA.

Odpowiadam.
Dyskusja z Panem jest tutaj najciekawsza jakkolwiek znając fakty, które Pan
przytacza pozwalam sobie inaczej je interpretować. Może powiem tak - zawodowo
zajmuje się negocjacjami - nie trzeba dużego doświadczenia aby wiedzieć o tym,
że zanim dojdzie do konfliktu strony się "badają". Przed wybuchem powstania
pozycja powstańców nie była dobra, przewaga i to ogromna była po stronie
Niemców. Natomiast Niemcy nie mogli do końca znać sytuacji powstańców i to
tworzyło pewien margines do wykorzystania. W związku z tym rozwiązaniem wg mnie
były nieformalne (bo tylko takie były możliwe) negocjacje, w których wybuch
powstania powinien być argumentem ostatecznym. Celem negocjacji - odstąpienie
Niemców od planu wyzwózek i fortyfikowania miasta. Powstańcy mieli zbyt mało
aby temu zapobiec, ale na tyle dużo by upuścić Niemcom tak potrzebnej wówczas
krwi. Nie lubię gdybać, ale wg mnie było to trzecie rozwiązanie - oprócz nie
robienia niczego, co przyznaję w dużej mierze mogło (nie koniecznie musiało)
zakończyć się tym samym, podjąć decyzję o wybuchu powstania albo właśnie podjąć
rozmowy. Niemcy są arogantami, a Hitler im bliżej końca wojny tym mniej
racjonalnych decyzji podejmował, niemniej z punktu widzenia wojskowego Warszawa
nie miała dla Niemców aż takiego znaczenia żeby angażować tutaj takie siły,
miała ona znaczenie czysto polityczne, ale ryzyko obrony miasta w tak wrogim
otoczeniu i kalkulacja strat, które by się z tym wiązały musiałoby być dla
Niemców argumentem. Nie wiemy czy takie rozmowy właśnie nie były prowadzone i
być może powstanie było po prostu aktem rozpaczy - niestety dzisiejsza wiedza
wskazuje na co innego, że liczono na zwycięstwo i pełne poparcie wszystkich
aliantów oraz ustępliwość Niemców , co okazało się beznadziejną i katastrofalną
pomyłką. Każdy ma prawo do obrony, niestety nie widzę wciąż wystarczających
argumentów na obronę decyzji o wybuchu powstania. Wg mnie autorzy tej decyzji
są winni tego co napisałem wcześniej.
Pozdrawiam,
W&S

CZAS OSĄDZIĆ INICJATORÓW POWSTANIA.

Gość portalu: Wars&Sawa napisał(a):

> Dyskusja z Panem jest tutaj najciekawsza jakkolwiek znając fakty, które Pan
> przytacza pozwalam sobie inaczej je interpretować. Może powiem tak - zawodowo
> zajmuje się negocjacjami - nie trzeba dużego doświadczenia aby wiedzieć o tym,
> że zanim dojdzie do konfliktu strony się "badają". Przed wybuchem powstania
> pozycja powstańców nie była dobra, przewaga i to ogromna była po stronie
> Niemców. Natomiast Niemcy nie mogli do końca znać sytuacji powstańców i to
> tworzyło pewien margines do wykorzystania. W związku z tym rozwiązaniem wg mnie
>
> były nieformalne (bo tylko takie były możliwe) negocjacje, w których wybuch
> powstania powinien być argumentem ostatecznym. Celem negocjacji - odstąpienie
> Niemców od planu wyzwózek i fortyfikowania miasta. Powstańcy mieli zbyt mało
> aby temu zapobiec, ale na tyle dużo by upuścić Niemcom tak potrzebnej wówczas
> krwi. Nie lubię gdybać, ale wg mnie było to trzecie rozwiązanie - oprócz nie
> robienia niczego, co przyznaję w dużej mierze mogło (nie koniecznie musiało)
> zakończyć się tym samym, podjąć decyzję o wybuchu powstania albo właśnie podjąć
>
> rozmowy. Niemcy są arogantami, a Hitler im bliżej końca wojny tym mniej
> racjonalnych decyzji podejmował, niemniej z punktu widzenia wojskowego Warszawa
>
> nie miała dla Niemców aż takiego znaczenia żeby angażować tutaj takie siły,
> miała ona znaczenie czysto polityczne, ale ryzyko obrony miasta w tak wrogim
> otoczeniu i kalkulacja strat, które by się z tym wiązały musiałoby być dla
> Niemców argumentem. Nie wiemy czy takie rozmowy właśnie nie były prowadzone i
> być może powstanie było po prostu aktem rozpaczy - niestety dzisiejsza wiedza
> wskazuje na co innego, że liczono na zwycięstwo i pełne poparcie wszystkich
> aliantów oraz ustępliwość Niemców , co okazało się beznadziejną i katastrofalną
>
> pomyłką. Każdy ma prawo do obrony, niestety nie widzę wciąż wystarczających
> argumentów na obronę decyzji o wybuchu powstania. Wg mnie autorzy tej decyzji
> są winni tego co napisałem wcześniej.
> Pozdrawiam,
> W&S

Ciekawa argumentacja. Ale ma wady.

A. Wariant negocjacji z Sowietami przyjęło dowództwo Akcji "Burza" na Wileńszczyźnie. Skutek realny: do piachu albo na Sybir

B. Negocjacje z Niemcami wystawiłyby AK perfekcyjnie na żer Sowietom, którzy i tak i tak zaprowadziliby na obszarze Polski swoje prawo, choćby do zajęcia Berlina.
Skutek wysoce prawdopodobny: do piachu albo na Sybir.

Wyrok NSA w sprawie OPTIMUSA

Wyrok NSA w sprawie OPTIMUSA
Pisemne uzasadnienie do wyroku NSA w sprawie Optimusa

emel 28-11-2003, ostatnia aktualizacja 28-11-2003 17:52

- Dzialan podejmowanych przez Optimusa wspólnie z MEN i firmami slowackimi
nie mozna uznac za próbe obejscia prawa podatkowego - stwierdza Naczelny Sad
Administracyjny w pisemnym uzasadnieniu do glosnego, poniedzialkowego wyroku
w sprawie VAT od komputerów sprzedawanych szkolom przez Optimusa.

Orzeczenie oczyszcza z zarzutów bylego prezesa Optimusa Romana Kluske (choc
prokuratura nie wydala jeszcze w tej sprawie decyzji) i jest podstawa do
zwrotu firmie prawie 17 mln zl podatku.

Chodzilo o VAT od komputerów sprzedawanych szkolom w latach 1998 -2000.
Sprzet importowany byly zwolnione z VAT, a kupowany w kraju - nie. Optimus
eksportowal wiec komputery na Slowacje, a dopiero potem sprzedawal MEN.
Inspektor skarbowy uznal, ze w ten sposób firma próbowala uchylic sie od
zaplacenia VAT.

W poniedzialek NSA uchylil decyzje zarówno inspektora kontroli skarbowej jak
i izby, do której odwolala sie firma. W pisemnym uzasadnieniu wyroku
(sygnatura FSA 3/03), do którego wlasnie dotarlismy NSA stwierdza m.in., ze
nie mozna znalezc jakichkolwiek racjonalnych argumentów usprawiedliwiajacych
jedynie zwolnienie z VAT towarów importowanych, wyprodukowanych za granica,
przy wykluczeniu takiego zwolnienia dla identycznych towarów importowanych
wyprodukowanych w Polsce.

- Podejmowanych przez strone skarzaca wspólnie z Ministrem Edukacji Narodowej
i partnerami ze Slowacji dzialan, polegajacych na eksporcie produkowanego
przez nia sprzetu komputerowego (z zastosowaniem obowiazujacej w eksporcie
zerowej stawki VAT) za granice w celu uzyskania finalnego zwolnienia tych
towarów od VAT nie mozna zakwalifikowac jako dzialan majacych na celu
obejscie prawa podatkowego - uwaza NSA.

Mniejsze podatki, większe wpływy

Mniejsze podatki, większe wpływy
Sukces gospodarczy Słowacji spowodowany reformą finansów opisany w
Rzeczpospolitej w artkule"Lepiej, niż myśleli najwięksi optymiści"
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040402/ekonomia/ekonomia_a_21.html
Zaispirował również Rzeczpospolitą do następującego komentarza:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040402/publicystyka/publicystyka_a_8.html

"Mniejsze podatki, większe wpływy
Zaledwie trzy miesiące wystarczyły, aby potwierdziła się znana bardziej
otwartym ekonomistom prawidłowość, że obniżenie stawek podatkowych wcale nie
zmniejsza, ale przeciwnie - przyczynia się do wzrostu wpływów do budżetu. Nie
u nas niestety, ale w sąsiadującej z nami Słowacji, gdzie wbrew obawom
polityków udało się ujednolicić wszystkie stawki podatkowe na poziomie 19
proc. Słowacja zaczyna już zbierać pierwsze owoce swojej odwagi.

W gospodarce nie ma cudownych recept, ale dobrze jej służy wszystko, co
zmierza do uproszczenia warunków prowadzenia biznesu i ograniczenia ryzyka w
podejmowaniu decyzji przez przedsiębiorców i konsumentów. Jednym z
podstawowych warunków jest przewidywalność zachowań fiskusa. Trudno ją
osiągnąć inaczej niż przez ujednolicenie stawek podatkowych i wyeliminowanie
przyznawanych "po uważaniu" ulg.

Marzyłoby się przeszczepienie słowackich doświadczeń na polski grunt.
Niestety, w dyskusjach na temat naszych podatków od racjonalnych argumentów
wciąż silniejsze są ideologiczne uprzedzenia. Po latach głoszenia
populistycznych haseł wielu politykom trudno byłoby zapewne nagle zmienić
zdanie. Jest jednak niebywała okazja - Słowacja już przetarła ekonomiczną
drogę i pora, by jej przykład przetarł także wiele naszych oczu."