To Ty tez w zyciu zjechales tylko dwa razy?! Bylem maly z babcia w Rabce,
wlazlem na strych domu gdzie mieszkalismy i znalazlem takie stare,
goralskie
narty zapinane na rzemienie, z ostrymi czubkami na koncu. Zapialem,
ruszylem
w dol z gorki obok domu (bo tam wszystkie domki stoja na gorkach) i...
wyladowalem na plocie. Sprobowalem jeszcze raz i... wyladowalem na dupsku
tuz przed plotem. Tak skonczyla sie moja kariera narciarza. I tez zaluje
patrzac na Malysza...
Zobacz - tak blisko bylismy wielkiej kariery :o)))
btw. Jak chcecie, przesle wam na priva dwa smieszne rysunki z cyklu
"Malyszomania".
Rysunki - bardzo chetnie. Czekam.
|
właśnie wchodziła w dialog psychoanalizy
z fenomenologią kiedy potknęła się o próg
nieświadmości, więc zdeprymowana zadała
pytanie o celowość i bezradnie ujęła rąbekswojej zapiętej po szyję białej bluzki, którą rozpinała
jedynie w ciemnościach przekonana, że nocą nawet
motyle są szare. zamiast pozwolić kopciuszkowym
snom zbiec ze schodów, zapisała niezmywalnymatramentem. reality show trwa kolejnym młodym
listkiem i śmiechem głośniejszym od prawdy.
może pora zakończyć te ćwiczenia z samotności,
pozostawić nie przebrany groch gołębiomspod pomnika, zagarnąć obietnicę niedopowiedzenia,
zapalić lampy, odsłonić okna, kupić w promocji nowe
lustra. oblany egzamin z dzielenia włosa na dwoje
zwróci wierność akademickiego kwadransa.
|
Su.
Nie zachwycił mnie przy pierwszym czytaniu ;) No to go sobie zabrałem
na sobotę i niedzielę do domku. I wiesz co? Im dłużej czytam tym
bardziej staje się user-friendly jako wiersz. Przeszkadzały mi
początkowo bardzo rozwleczone spójne kwestie, a później nauczyłem się
je ciąć w znaczenia które zastąpiły słowa. Proces przyswajania wiersza
zakończył się pełnym powodzeniam i sprawiło mi tą ogromną radość.
Mogę czytać Twoje proezje, nie zgłaszam sprzeciwów :)
w.
Ja dzisiaj podzwonie do schronisk (Maciejowa i Studzionki) i zobaczymy jak cenowo stoją na Maciejowej i czy nie jest zaklepane przez jakichś narciarzy. Jacku, kiedy ty chcesz jechac? Bo po ostatnim poście jakoś nie mogę dojść. Chodzi ci, żeby zrobić całą wycieczkę w odwrotną stronę? Ja osobiście uważam, że lepszy jest wariant, że najpierw Krościenko, a potem Gorce. Bo:
1. z Rabki łatwiej wrócić do domku
2. jeśli ja z Kasią dojeżdżamy w środę na późny wieczór, to jeśli wycieczka szła by w drugą stronę to wtedy reszta by spała w Studzionkach i my byśmy tam nie dobili na nockę
3. fajnie byłoby jednak przez Gorce przejść (mi i Kasi dużo bardziej zależy na nich niż na Pieninach )
4. w Pieninach reszta wycieczki będzie się mogła zorientować co do warunków.
Witam,
mam bardzo ważne pytanie odnośnie dachu. Wszędzie uzyskuje zupełnie inne informację, proszę więc Was, specjalistów od domów drewnianych o pomoc..
Jak prawidłowo zrobic dach? Dach w naszym domku jest deskowany (cały w płytach OSB - chyba jak w każdym szkieletowcu). Chcemy połozyc blache płaską (na rabek stojący - blacha Rukki płaska). Co powinnismy położyc na deskowanie? Membranę dachową (piszą, że przy membranie powiny być przerwy w deskowaniu??) czy pape (znaleźlismy na innej stronie, że na pełnym deskowaniu kładzie się pape a nie wiatroizolację??). Dodam tylko, że jest to dom parterowy bez użytkowego poddasz. Jak prawidłowo powinno wyglądać położenie dachu. Nie chcemy, żeby za 3 lata dach zgnił bo będzie słabo przewietrzony...
Pilnie prosze o radę
Dziękuję i pozdrawiam
Uwaga tylko prosze nie jedzcie tam bo tego nie zniosę ...nie tylko ja !!! tam itak bedzie juz dużo ludzi z pewnościa hmm jak myślisz Mobuś mzoęmy powiedzieć o co chodzi ??? e...chyab nei cio ??? ---> ŻARTUJĘ jasne ze mozemy uchylić nawet sporego rąbka tajemnicy otóż.....w Neunkirchen .......mieszka moja ukochana ciotka !!!:-) heeheh u której sobie bedziemy w tym czasie wczasowac tak jak podczas tegorocznej letniej tour )) pola lasy ...domek z ogrodem...taras...koniaczek melony itp hihihi ....30 km od Köln oto cała TAJEMNICA ))) hheheeh
Mobuś a wiesz zę bedziemy neidaleko ...hmmm..Wuppertalu ......wiadomo o co chodzi ....:)
Mr.Möllersie moze zabrac a jak )))))w 2005 przyjeżdża do MNIE no i nach Lublin ;o) pamietasz jak obiecał że wpadnie na ciasto tym razem nasze
Oki juz spadam bo zaczynam gadać od rzeczy mam nadzieje ze mnei nie wykasuja :d
Mialam super opieke w domku, wiec nie chcialo mi sie walczyc o senatorium. Taki juz len ze mnie.
No własnie. Domek tez ma swoje zalety. Ja zamieszkuje z rodzinką więc mam pomoc w każdej chwili, do tego jeszcze znajomi, możliwosc dostępu do netu itp.
natomiast dla mnie duzym minusem jest to że w obcych miejscach mam problemy z zasypianiem. Chociaż moze w takiej Rabce nie będę mial jak sie jakiś "wód żradlanych" nałykam
70zł za butelkę to dużo, też nie jestem znawczynią win, chociaż moi rodzice kolekcjonują butelki - zamawiają a potem nie ma kto tego wszystkiego pić Wydaje mi się, że spokojnie można wyszukać tańsze wina. W Makro jest dość duży wybór win z różnych stron świata, najlepiej kupić różne i degustować w domku przy kolacji, a potem wybrać najlepsze
Czekam na uchylenie rąbka tajemnicy o miejscu Waszego ślubu
Zazwyczaj określam przyczyny wg TOL, w tym przypadku nie było sensu bo przyczyny leżą po stronie ludzkiej - człowiek popełnił błąd
Troche po łebkach przeczytałam to co napisałaś Kropeczko, bo mam masę zajęć w związku z uruchomieniem nowej linii produkcyjnej ( bedziemy robić paliwa alternatywne), przed chwilą wróciłam do domku i za chwilę muszę tam wracać.
Dlatego powiem może tak, jeśli zespół powypadkowy widzi tylko przyczyny leżace po stronie ludzkiej, ( poszkodowanego, to była bezpośrednia przyczyna wypadku) to taki zespół już mi się nie podoba.
Ja myśle, że duże znaczenie na powstanie wypadku miała organizacja pracy. ( ale o tym wiesz tylko Ty, ja mogę tylko gdybać i domyślać się)
Mam wrażenie, że robisz test ( moze na inteligencję), podajesz jakieś fakty, ale nie do końca..... a może ktoś zgadnie, a potem jak ktoś coś napisze odkrywasz rąbek tajemnicy.
Uważam, że dobrym pomysłem jest wspólne analizowanie wypadków ale wydaje mi się że aby można było robić takie analizy trzeba znać wszystkie fakty.
Mam wspaniały domek dla małego z Basią jestem w kontakcie tel zaraz jadę na rekonesans - ale może trosze uchylę rąbka tajemnicy - młody człowiek 24 lata mieszka na obrzeżach Łodzi w swoim domu pod lasem i obok same pola i lasy o sąsiedzi z boku to jego rodzice ma działkę ok 1800m2 ogrodzoną - moja koleżanka której wysłałam wczoraj wiadomość o "maluchu" pracuje w sieci sklepów dla zwierząt Kakadu to jest jej kolega z pracy - miłośnik labków ( wie o nich wszystko...:) i mam znajomą która tresuje pieski) jest poinformowany o warunkach adopcji : kastracja, podpisanie umowy adopcyjnej, częste kontakty z nami na forum:), stworzenie najlepszego domku dla chłopaka ... Wstępnie jeśli tylko dobrze wypadnie moja wizyta jesteśmy po niego do 12 jutro - ja jadę z ww potencjalnym nowym właścicielem po maluszka aby Basia również mogła go poznać i "przetestować" , pozdrawiam dam znać później jak wrócę ale mam nadzieję iż wszystko będzie ok pozdrawiam Gosia
Byla kawka juz niestety bezemnie i Pucia
a żałujcie Panowie, żałujcie - pogadaliśmy sobie, pośmialiśmy, popiliśmy i pojedliśmy...
ale i pokręciliśmy się ciutkę po parkingu - Cossworth zaprezentował nam sztukę jazdy nabytą na AJS , Luzak swoje autko - i naprawdę nie wiemy dlaczego jeszcze nie pokazał go światu , odbyliśmy też mały wyścig w drodze powrotnej - co nie Miły?
i w ogóle było bardzo fajnie, nauczono mnie kilku rzeczy, następnym razem może i ja zabłysnę tym Waszym mądrym słownictwem fiestowym tylko przypomnijcie mi proszę tę nazwę
i bardzo prywatnie: dziękuję Chianti i Cosworthowi za transport do domku
ciekawa niespodzianka
i musimy czekać? może choć rąbka tajemnicy ...
nie ma tu niczego takiego. Moje osiedle jest bardzo na uboczu, składa się z kilkunastu bloków otoczonych dookoła domkami rodzinnymi i różnymi zakładami produkcyjnymi, naprawczymi, jakaś szwalnia, skup złomu itp. Jazda z dzieckiem w poszukiwaniu czegoś gdzie mogłabym zapłacić byłaby lekko męcząca. W poniedziałek jedziemy do Rabki i chyba tam dopiero opłacę to co muszę.
W każdym razie pocztę mam tuz pod nosem i nikt nie uprzedzał , że będzie tyle czasu zamknięta, nie informują kiedy to odwołają, ludzie nie dostają rent i emerytur, nie możesz odebrać awiza, nie możesz nadać przesyłki, no jak się tu nie wkur...?
Ciao,
Ja jestem za. Moze nawet moglibysmy wynajac ten domek w Rabce. Tylko ze stok tam jest kiepski (obarczam go wina za to, ze nie nauczylem sie hamowac, ani skrecac
). Panno Lasico wez zrob wszystko jak nalezy, zwolaj ekipe, obawiam sie ze bez zamordyzmu sie nie obejdzie.
pozdrawiam wszystkich
Ps, nie wiem jak tam Polszcze, ale ja sobie smigam w podkoszulku w dzien, w nocy musze zalozyc bluze ![]()
Można powiedzieć, że nastała jasność![]()
Domek w Rabce wynajety.... :)Termin wyjazdu to 29.12. 2007 a powrót jak wstaniemy po imprezie sylwestrowej, czyli sądzę, że koło 2.01.2008 ![]()
Wszystkich zainteresowanych proszę o kontakt ze mną ponieważ ilość miejsc jet ograniczona i będę robić casting( można mnie łatwo przekupić).
A tak poważnie bardzo dużo osób chce przyjechać na samego sylwestra..wolałabym, żeby jednak to były nieliczne osoby a reszta przyjechała wcześniej...
I na koniec mile widziane osoby z samochodem, ponieważ jak już zostało nakreślone powyżej, stok w Rabce jest taki sobie a niedaleko sa lepsiejsze:)
buziak mikołajkowy oczywiście
Na zadnych planach sie nie skonczy, ciocia Asia zadbala o wszystko ![]()
Jedziemy do Rabki Zaryte !!!!!!!!
Wynajmujemy domek połozony w pikeknych malownichych Goracach ![]()
Domek liczy sobie 2 spore pokoje, kominek, łazienke , werande kilka lózek itd. Koszt jednej doby to 120 złtych +prad.
Droge dzieci, pewnie chcecie wiedziec kiedy mialaby odbyc sie nasza tour
juz mowie 18-21 luty, czyli 3 noce, normalnie nie jest on wynajmowany na tak krotki okres czasu, ale ciocia Asia ma moc przekonywania, o rany jak ja sobie slodze ![]()
Zgłoszenia prosze nadsylac na adres lasoszi@interia.pl albo pod moj numer telefonu 501453836.
Oczywiscie do dzisiaj bo do wieczora mam dac znac co i jak, a jutro wyslac zaliczke.
MYslcie intensywanie chociaz to chyba oczywiste, ze chcecie i jedziecie :p
pozdro 132
Witam wszystkich. W tym roku zamierzamy wybrać się zimą do domku w górach w Skomielnej Białej. Mam takie pytanie czy w Rabce są jakieś wyciągi narciarskie... z tego co się orientuję to chyba są... ale gdzie?, jakiej długości? czy są oświetlone? I jak daleko jest do nich ze Skomielnej Białej a ściślej z Osady Mały Luboń. Bardzo dzięki za wszelką pomoc.
Jak już kiedyś się zgramy i będziecie mieli ochotę to zapraszam do domku w górach dokładnie olszówka (niedaleko rabki) to jest odległośc 110km od chrzanowa. jest co tam robić, mozna uderzyc na Rabkę, domek znajduje się praktycznie na granicy Gorczańskiego parku narodowego, więc ciekawych fotek można zrobić .....
kwestia zebrania się na paliwo i wrzucenia szkrzynki(ek) piwa ![]()
Oj, oj Czy ty aby na pewno piszesz o ogrodzie działkowym? Z opisu wynika, że te wygody są troszkę inne niż w przeciętnych ogrodach....
A mój Panie, w okolicach Rabki ogrodów działkowych typu ROD nie ma. To moje tereny, gdzie mieszkam, więc chyba fantazjujesz. Ogrody są w Nowym Targu czyli 20km dalej na południe, był w Zakopanem, są w Nowym Sączu, chyba w Limanowej. To co widziałeś to są pewnie prywatne tereny rekreacyjne.
Tak, piszę o typowym ogrodzie działkowym, który ma 300 m kw. powierzchni. Jakie wygody? Nie lubię prowizorki a w szczególności chodziło nam zawsze o zdrowie dzieci a obecnie wnuka. Ciepła woda w altanie czy domku a także ocieplenia, to w tej chwili norma. Trzeba tylko mieć chęci no i oczywiście trochę pieniędzy. Mam sąsiadów od 20 lat tych samych, którzy co 2-3 lata zawsze coś zmieniają i ulepszają. I znowu pytanie: dlaczego nie mam mieć wygód, jeżeli są takie możliwości i nie ma konfliktu z przepisami? Piszesz o instalacji elektrycznej - przecież to taka sama instalacja jak w mieszkaniach!!! Używanie żelazka, maszynki elektrycznej czy też grzejnika olejowego nie spowoduje żadnej awarii, tym bardziej, że są to urządzenia do użytku domowego!
Możliwe, że się pomyliłem co do okolic w których przebywałem kiedyś na urlopie. Może faktycznie było to gdzie indziej, ale na pewno w Małopolsce.
Czy jest wiadome komuś coś o mającym powstać osiedlu na terenie Niepaszyc?
Słyszałem tylko, że w przeciągu dwóch lat mają powstać tam blokowiska, widać już nawet jakieś poczynania w tym kierunku (jadąc w stronę poczty patrzymy w prawo po skosie; mniej więcej północny-zachód).
Równie dobrze jednak może tam powstawać nowa świniarnia , albo po prostu osiedle domków (to mi się wydaje bardziej prawdopodobne zważywszy na fakt, iż stały się modne ostatnio).
Dlatego jeżeli komuś coś wiadomo proszę o uchylenie rąbka tajemnicy.
Obudziło ją coś. Otworzyła oczy przestraszona. Ścisnęła mocno rąbek koca.
- Halo! Jest tam ktoś?! - krzyknęła w pusty dom. - Embry?! Embry.. nie strasz mnie... - zerwała się z łóżka i pozapalała światła. Dziwny niepokój nie ustępował. Miała wrażenie jakby ktoś krążył wokół domu. Wybiegła przed dom w cienkiej koszulce na ramiączkach
- Hej! Kto tu jest! - krzyknęła głośno. Obiegła domek. Nikogo nie było.
Obiekt 25 km od Kielc w rejonie ośrodków wypoczynkowych połozony bezpośrednio nad rzeką, pośród lasów sosonowych. Działka 10100 m.kw. w całości ogrodzona, w trakcie zagospodarowania ( rysunek planu znajduje się w zakładce ze zdjeciami) W trakcie budowy znajduje się hotel o 14 pokojach (każdy z łazienką), sali restauracyjnej z zapleczem kuchennym. Stan zaawansowania robót budowlanych ukazanu jest na załączonych zdjęciach. Obok znajduje sie mniejszy budynek w którym znajdzie się duża sala wielofunkcyjna z możliwością wykorzystania jej na urządzanie wesel, szkoleń, zjazdów lub innych imprez okolicznościowych. W narożu placu znajdziemy duży grill murowany z wędzarką. Na nieruchomości przewidziano także budowę domków kempingowych ( z kominkiem i łazienką) z których wykonano do tej pory jeden. Nieruchomość zlokalizowana jest na terenie o wyjątkowym mikroklimacie, który niektórzy porównują z Rabką. Do nieruchomości dojechać można od Chęcin drogą asfaltową. Dojazd od Kielc zajmuje około 20 minut.

http://www.eurolocum.pl/?action=offer&bd=bd5&offerId=04EX/520D6
Ja mając dobre doświadczenie w przepowiadaniu pogody przez mą babcię po wskazaniach jej stawów po jej stracie wybrałem się do Rabki i zakupiłem najprostsze urządzenie do wskazań pogody jakim jest drewniany domek z góralem i góralką. Od paru dziesięcioleci wskazuje mi to pogodę z niezrównaną dokładnością na nic wszelkie mapy satelitarne, studia pogody w TVN 24 to wszystko to lipa a moje drewniane cacko zawsze jak pada to wychodzi góralka, nigdy nie było żadnej pomyłki. Jedyne co to jej wyjście jest troszkę opóźnione na ogół już pada a ona wychodzi jednak myślę, że to sprawa jej wieku.
uwaga na misie! Towarzyski niedźwiedź przyłączył się do dwójki turystów, biwakujących w namiocie w rejonie Hali Krupowej (Beskid Żywiecki, Pasmo Babiogórskie). Chciał się położyć razem z nimi. Para turystów chciała spędzić romantyczną noc pod namiotem. Rozbili go w ustronnym miejscu, kilkaset metrów od schroniska na Hali Krupowej. Była ciemna noc z piątku na sobotę. Około północy młodych ludzi obudziły dziwne głosy, dochodzące z zewnątrz. Lokatorzy szmacianego domku szybko zorientowali się, że dołączył do nich... ogromny niedźwiedź. Śmiertelnie przestraszeni turyści zaalarmowali stację centralną Grupy Podhalańskiej GOPR w Rabce. - Zadzwonili i się rozłączyli. Później komunikowali się z ratownikiem dyżurnym za pomocą sms-ów. Tak przestraszyli się niedźwiedzia, że woleli się nie odzywać - relacjonuje Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej. Ratownik ze stacji centralnej przekazał wiadomość o groźnej przygodzie dwójki turystów do schroniska na Krupowej. Pełniący tam dyżur goprowiec wsiadł do samochodu terenowego i wyruszył młodym na odsiecz. Szybko odnalazł miejsce biwaku. Koło namiotu faktycznie spacerował niedźwiedź. Drapieżnik uciekł przed migającymi światłami zbliżającego się wozu. Niefortunni traperzy nie chcieli kontynuować biwaku w lesie. Chętnie skorzystali z gościny w schronisku. Autor: mk (Tygodnik Podhalański) Źródło: www.tygodnikpodhalanski.pl
J.J. Abrams uchylył rąbek tajemnicy co do finału trzecego sezonu i czwartej serii serialu "Zagubieni".
W 4 sezonie obejrzymy mnóstwo okazji, dzięki których rozbitkowie będą mogli uciec z wyspy. Przez cały sezon rozbitkowie będą kombinowali jak uciec, gdyż po finale 3 sezonu, będziemy wiedzieli, że ucieczka z wypsy jest bardzo możliwa.
W finale, w tym wychwalanym finale 3 sezonu, odnajdziemy mnóstwo odpowiedzi. Być może ktoś ucieknie z Island. W odcinku NAPEWNO pojawi się" Dym oraz około uwaga, uwaga ekhm... 1000 ludzi których nigdy nie widzieliśmy (Trzeci?). Dym zaatakuje całą rzeszę rozbitków, niszczyć wszystkie "domki" i jedzenie rozbitków przy tym zabijając wielu osób. Jednak zostanie zatrzymane - Jak? Tego lepiej się nie dowiadywać, tylko obejrzeć po prostu ten Finał...
Podobno J.J. Abramswi zaczęły płynąc łzy wtedy kiedy czytał scenariusz finału 3 sezonu...
Źródło: http://www.zagubieni24.pl/index.php?readmore=279
W tym temacie proponuję wpisywać planowane wyprawy które odbędą się przynajmniej na 99%. Zawsze może ktoś się dołączy. Zacznę niepozornie. Miałem jutro jechać rowerem na Turbacz ale zerwałem łańcuch pod Żurawnicą i idę pieszo, trasa nieco okrojona wygląda tak:
12.07.2007 Wyprawa na naleśniki z jagodami na Stare Wiechy 
PKP do Lasku o 9:10 (9:26 w suchej) Czarnym Szlakiem na Bukowinę Obidowską - Stare Wierchy - Bacówka na Maciejowej- Rabka o 15:31 do domku W sumie ok 18km
Haha ;)
Moje plany na wakacje?
24.06 - 08.07 - Rabka Zdrój, Zakopane i wszystko o co jeszcze zahaczymy.
08.07 - 16.07 - W Domku/Spotkania z Przyjaciółmi ew. Wyjazd do Cioci. (okolice Płocka)
16.07 -22.07 - Słowacja i wszelkie góry ;]
No i w sierpniu o ilę się moja Crzestna wyrobi będzie chrzest mojego kuzynka ;)) No i do Niemiec na 2-4 dni.
Noi być może do Dębicy do Cioci. ;p No to tam sobie już z nią poświruje ;)
No i 01.09 - Nowe Gimnazjum Wita ;))
Tyle chyba. No i jeszcze chcę o jakiś Kabaret zahaczyć ;]]
Fajny ten wiersz ;)
No i zaczynam czytać wszystkie grube książki, które będziemy przerabiać w 1 gim.
A Marta ten konkurs w Lublinie to z czego?
I Ty aż taka świetna z Polskiego jesteś, że do wszystkich konkursów Cię biorą? Gratulejszons. ;))
Dobranoc. Głowę umyć i spać, bo jutro konkurs. o 7 trza wstać ;// i do 16 siedzieć poza domkiem ;//
Można wzorować się na filmach ale filmy nakręcane są w odpowiednio dobranych pasiekach
Gdzie pokazuje się te najlepsze strony gospodarki zdrowotności i siły rodzin , oczywiście z filmów można odwzorować wiele rzeczy i wprowadzić do naszych pasiek celem udogodnienia
Aby zachować siły rodzin i ich zdrowotność przynajmniej moim zdaniem trza poznać Budowę i biologię pszczół ul nie jest taki ważny to tylko domek jaki wybieramy dla nich i dla ułatwienia swojego jeden preferuje stojaki drugi leżaki ale hodowla i biologia nigdy się nie zmieni
Największym zagrożeniem są choroby i tu należy zwrócić uwagę dlaczego one powstają nic się nie dzieje bez przyczyny , każdy z nas popełniał , popełnia i będzie popełniał błędy ale ogólno dostępna literatura nie gryzie i można wiele uniknąć tak samo myślę że informacje przekazywane na forach w bardzo dużej mierze przyczyniają się do poprawy stanu zdrowia pasiek i rozwiązywaniu problemów nie bójmy się zadawać pytań jest takie przysłowie kto pyta nie błądzi
Myślę że temat zrobi się Ciekawym i się czegoś przy okazji nauczę
uchyl rąbka Twojej Tajemnicy gospodarowania
Szczawnica ładna jedźmy xD może jakiś tani dom pielgrzyma się znajdzie
a swoją drogą wczoraj byłam w Zakopcu... ale nie to chcę powiedzieć...
chcę właśnie powiedzieć, że przejeżdżałam koło kilku(nastu) miejscowości, w których kiedyś byłam i jeśli mam polecać to
-Gliczarów ładny > ja mieszkałam koło kościoła w jakimś domu pielgrzymkowym czy Bóg wie co to ale śliiicznie było
-Szczawnica okej takii fajny wyciąg
-Ząb {najwyższa miejscowość w Polsce} > mieszkałam w jakimś domku koło remizy strażackiej xD tanio, fajnie i w ogóle... 2 godziny dojścia na nóżkach na Gubałówkę
i TAKIE widoki za oknem
-Murzasichle. polecam, ale drożej...
-Rabka byłam tam TYLEEE razy, ale jest tam wszystko więc fajnie ale też koszty nie najlepsze
-yyy
-Zakopane - drogo dość... w kwaterach taniej.. ale to odpada... na Gubałówkę można wyjść, na Kasprowy xD
okej, zatrzymajmy się przy tej Szczawnicy
do kiedy trza wpłacić?
Kiedyś wziąłem na grzbiet Kicię Kocię i pofrunąłem do Magdalenki.
Tam, za piękną kutą bramą, w zdziczałym ogrodzie, wśród potężnych daglezji, stał domek z liści, deseczek, mchu i gałązek. Tutaj Swięty Miron - w letnie ranki i wieczory - wycinał z gazet swoje wiersze, wklejał literki do nowych oszczędnych donosów. Któregoś dnia Miron Białoszewski wyszedł z domku i już nie wrócił... Na gwoździu wisiał jeszcze jego pomięty i poplamiony kapelusz, w kącie leżała sterta papierów. Z tego śmiecia wyciągnąłem resztki szkolnego zeszytu w kratkę, ze śladami stawianych na kartkach kuchennych naczyń, z przylepionymi do nich zeschniętymi owadami...
Brudzik
Wtaplał się w to -
A kałuża wyschła.
Z pralni wyleciał ktoś
Na tarze
W chmurach i w zadymie
Para się zgwizdała
Kołdra wisi na sznurze
Na rąbku
A sznurek mi kieszeń splątał.
Nie spać mi tu będzie
Nie widać.
Wybieram się do Żarnowskiej wśi do domku na kilka dni w drugim tygodniu sierpnia. Zakaz pływania na kajcie obowiązuje do 15 lipca z tego rozumiem, że można śmigać. Napiszcię z doświadczenia czy często te kontrole na wodzie się zdażają ? Z tego co widze na mapie to ten spot obsługuje tylko N, NW za to plaża obok łeby W, NW, N, NE czy są w okolicy spoty na S (czy w okolicy Rąbki naprawdę jest tak źle ze startem kajta )?
Austria:
- jakaś stacja benzynowa niedaleko Wiednia - pozaklejane vlepki GKS Tychy
- na domku kempingowym na warszawskich rejestracjach (musieli się rano zdziwic )
Włochy - port w Anconie
Prom Włochy - Grecja
Grecja - Ateny, Tolo - pozaklejane vlepki Legii
Rabka, Zakopane, Nowy Targ, Stadion Śląski, KWK Chwałowice (na lustrze w wejściu na starą łaźnię) i to z czego jestem najbardziej dumny - wejście na stadion Odry Wodzisław.
A to własnie port w Anconie:![]()
I zdjęcie zrobione na włoskiej autostradzie:
Na razie, do wyłonienia komendanta, najprościej zgłaszać się do Darka i Popiela. Co do charakteru zimowiska to niedaleko jest do Mszany Dolnej Rabki i na Turbacz tak więć "nienarciarze" nie będą raczej narzekać na brak atrakcji. Cena 180 zł jest raczej maksymalna. Ewentualne obniżenie nastąpi jeżeli uda się znaleźć jakiś tańszy transport. W tej chili wchodzi w grę PKP - pociąg osobowy do Krakowa i Bus z Krakowa. To na razie najszybsze i chyba najtańsze połaczenie jakie udało się wymyśleć.
W domku są miejsca "na łóżkach" dla 14 osób, ale po przemeblowaniach i zajęciu podłóg w znośnych warunkach zmieści się tam 25 osób.
Trasa:
Kraków->Wieliczka->Dobczyce->Kasinka Mała->Rabka Zdrój->Chabówka[zakopiańskie seprentyny]->Myślenice->Kraków
Dystans: 158 km; Czas: 7godz 10 min
Los tak chciał,że w urodzinki wybrałem się na dłuższą wycieczkę rowerową. Tym razem z Wujkiem_oskarem [Łukaszem]. Umówiłem się z nim o 8:30 w Dobczyccach. Z domku wyjechałem o 6:15,a na miejscu byłem już o 7:30. Parę minut po 8 wyjechaliśmy z Dobczyc w stronę Kasinki Małej. Trasa ogólnie przyjemna. Następnie udaliśmy się w stronę Rabki, skąd do celu naszej podróży-na serpentyny w Chabówce. 3km pod górkę, ok 10min jazdy...słabo było widać Tatry, stosunkowo dobrze Babią Górę. Po chwili przerwy postanowilismy wracać "zakopianką" do Myślenic. Od Rabki jechaliśmy ok 16 km ze średnią prędkością w granicach 40km/h Później tempo nieco opadło. W Myślenicach Łukasz pojechał w stronę Dobczyc,ja dalej do Krakowa. Troszkę wymęczyły mnie górkki w Mogilanach, ale dałem radę Parę minut przed 15:30 wróciłem do domu W tym momencie leje mi się woda do wanny, w której troszkę spędzę czasu
Łukasz cały czas trzymał strasznie wysokie tempo,momentami za wysokie jak dla mnie
Dzięki wielkie za wycieczkę
Ciekawe co za rok będę robił...
P.S. Opis wycieczki wg. ver mojej Łukasz, dorzuć coś od siebie
ahoj... mam juz bilety:)
wyjazd jest w czwartek o godzinie 8:35 z peronu I... to jest pociąg z katowic i na pkp ma być o 8:26.. myślę że spotkamy się o 8:10 pod dużym zegarem,, będziemy czekać do 8:20 i o 8:20 pójdziemy juz na peron.. peron trza sprawdzić jeszcze w dniu wyjazdu bo pani mówiła że się może coś zmienić.. oczywiście jedziemy do słupska , w słupsku będziemy o 16:13 i niby mamy o 16:17 przesiadkę w szybka koliej miejską.. ale obawiam się że będziemy musieli pojechać następna kolejka, bo we wrocku nie można na nią biletów kupić.. trzeba kupić tam na miejscu.. nastęona będzie o 17:40.. i w lęborku będziemy o 18:38 ... tam musimy zgarną jakiś bus prywatny do rąbki,,, i jak mnie to profesor wczora tłumaczył.. mamy iść do białego domku po lewej :)
powrót w niedzielę o 10:35 z lęborka do wrocka.. przesiadka w słupsku od 11:31 do 12:04... mam nadzieję że nic nie namieszałam:)
co wziąć... niby ośrodek ale radzę wziąć śpiwory.. nigdy nie wiadomo.. kuchani tam niby jest,.. pisze niby bo kuchnia kuchni nie równa;] podobno ze sklepem tam nie jest łatwo więc lepiej wziąć jakie jedzenie.. jeszcze jutro dokładnie dopytam io lapisze
jeśli wiecie że ktoś nei może odczytać tych info na forum to przekażcie
pozdrawiam
ja:)
User wyrzucony z forum - Ty chłopie nawet fajny gość jesteś.
Serio ?
A gdybys Ty wiedzial jakie plany snulismy w sobote o 4 w nocy w zaciszu domku nr 10
Uchylisz rąbka tajemnicy, jakie to plany w domku nr. 10 snuliście.
Domyślam się, że chcieliście mi zrobić jakiś kawał...
uchylcie choć rąbka tejemnicy
Jako mieszaniec domku #10 jestem zmuszony bronić stanowiska współlokatorów jednocześnie zapewniając o braku złych intencji I nie słuchajcie Foxa, gdyby twierdził coś innego
Wracając do ogółu, dziwię się, że po ostrym maratonie trzeźwościowo-brydżowym tak szerokie grono zdołało zebarć siły na ogladanie wyścigu. W niektorych to chyba ponadludzkie siły wstąpiły. Zresztą w lokatorów domku #10 przede wszystkim
Swoją drogą chciałbym podziękować wszystkim zgromadzonym, współlokatorom, EDDIEmu jako głownemu macherowi zlotu, Tifowi, Jacky'emu silnej grupie brydżowej, jak i wszystkim, którzy przewinęli się przez skromne progi domku #10.
Specjalne podziękowania dla PABLA i jego uroczej partnerki
Witam Kolegę Edwarda (EDI) i wszystkich Kolegów na FORUM.
Koledzy, dajcie już spokój z tym tematem, który był już 100 razy poruszany na forum.
Wiedziałem, że Kolega EDI zaraz po moim poście zareaguje.
Proszę wykonać samemu instalację w rurkach, chociażby w jednym domku, to pogadamy sobie o wynikających problemach.
-Życzę powodzenia, Kolego Krystynie.
Odpiszę po raz ostatni w skrócie, gdyż wielokrotnie o tym pisałem.
W tatach 1978-1983 osobiście układałem instalacje w rurkach w dwóch hotelach w Austrii. Ile kilometrów rurek, to nie pamiętam. W roku 1985 ułożyłem kilka km rurek w Instytucie Fizyki w Krakowie. W następnych latach moi pracownicy ułożyli dziesiątki kilometrów rurek w innych obiektach. Tak więc, Kolego EDI nie tłumacz mi jakie są z tym związane problemy.
Kilkanaście lat temu kupiłem, za duże pieniądze bruzdownicę firmy „uduś" i szlak ją trafił bardzo szybko. Następnie kupiłem bruzdownicę renomowanej firmy, która służyła dość długo.
Hydraulicy też wkuwają swoje rurki i nie płaczą, że im się sprzęt sypie. Jak się zużyje to trzeba kupić nowy.
I otto chodzi.
Ale niektórym "...przeszkadza rąbek spódnicy".
Serdecznie witam.
Jadąc w czwartek do Zakopka na weekend miałem nieprzyjemność spotkać
na drodze kilku debili ale gość z Ave przebił wszystkich. Za Rabką
przyczepił się do mnie gość w nowej srebrnej Ave i nic by w tyn nie było
dziwnego gdyby nie fakt iż osobnik jechał spokojne w kolumnie samochodów
i nie wyprzedzał nawet na odcinku dwupasmówki.Gdy jednak z dwupasmówki
zrobił się jeden pasek w każdą stronę gość zaczął wyprawiać przedziwne
manewry i omało co 2x nie wpakował mi się w tylek. Później nie patrząć
że od Zakopk jedzie kolumna samochodów wyprzedzał na 3 nie zwracając
uwagi na skrzyżowania i żadne przepisy, nawet autobusy nie robiły na nim
wrażenia. Co chwile wymuszał pierszeństwo i z piskiem opon wciskał się w
kolumnę samochodów aby uniknąć czołówki a pozostali kierowcy ratowali
się ucieczką na pobocze żeby nie zginąć przez tego kretyna. Ave należało
do dealera toyoty z Zakopka-"samochód do jazdy testowej/samochód dla
klientów".
Kolejny debil to gość w starym prawie czerwonym(łaciatym i
poobijanym) Oplu Kadecie na drodze między Wadowicami a Jordanowem.
Starszy kierownik owego opla na warszawskich tablicach miał manię
wyprzedzania na skrzyżowaniach, łukach, lini ciągłej i wszelkich
możliwych zakazach.Podczas jednego manewru o mało co nie było kraksy na
jednym ze skrzyżowań- ponieważ inny kierownik skręcał w lewo z głównej
drogi-brrrrrrr.
I jeszcze jedna uwaga-wracając wczoraj do domku przez Kościelisko,
Krowiarki , Zawoję itp. zauważyłem dziwną acz bardzo niebezpieczną
sytuację.Większość kierowców stojąc na poboczu drogi wysadza swoje
dzieci na stronę jezdni, co po pierwsze jest niebezpieczne gdyż drogi są
wąskie a do tego otwarte drzwi już zupełnie utrudniają przejechanie
przez np. Krowiarki, a do tego dzieciaki biegają wokół
samochodów-rodzice pomyślcie troche i zadbajcie o swoje pociechy.
A na koniec pochwała dla wiekszości kierowniczek i kierowników za
miłą , kulturalna i zgodna z przepisami jazdę-nawet dresy w BMW wczoraj
były na tyle miłe że przepuszczały inne samochody (skrzyżowanie drogi
wylotowej z Zawoji w kierunku Makowa P., Wadowic).
ps. niestety nikogo z grupowiczy nie wypatrzyłem na trasie ani też w
samym Zakopanem.
Troche gługie wyszło - pozdrawiam
Ale do Rabki?
Do Rabki ,Rabki impreza bedzie przednia tym bardziej ,że zaraz obok domku ,który wynajmujemy jest stok narciarski i będzie można pojeżdzić.Kurcze to będzie sylwester <szmpan>
Do Rabki ,Rabki impreza bedzie przednia tym bardziej ,że zaraz obok domku ,który wynajmujemy jest stok narciarski i będzie można pojeżdzić.Kurcze to będzie sylwester
a jak:) hehehe...wódzia się poleje, oj poleje szerookim strumieniem:)
Polecam kwatere w Rabce na wprost dworca to chyba ośrodek PTTK prowadzi go taka starsza pani w kilka osób naprawde można za grosze znaleść nocleg (warunki studenckie ofc)
Znamy, znamy...
W pokojach nocowaliście czy w domkach? Domki są cool... latem...
POnieważ pora już uchylić rąbka tajemnicy
PLAN SALu
piątek-
15.00 - czekamy na Was w ośrdku, do wieczora jest czas na zakwaterowanie się, poznanie terenu, ośrodka i takich tam innych.
20- spotkanie organizacyjen bo trzeba podzielić obowiązki
20-21- w zależności o której dobije do nas Szczecin- ognisko, śpiewy, poźniej mafia oczywiście.
dalszy plan to tajemnica:)
sobota-
oczywiście rano jutrznia i będzie bezlitosne budzenie
10-11 - abc wyjazdu- czyli taka mala rozmowa o tym, jak zorganizować wyjazd, żeby było miło i dobrze
12- planujemy mszę, ale ta godzina może się przesunąć
15- Kamil sobie pogada o ambasadach
17- przyjedzie sztab. Być może będzie tak, że msza święa odbędzie się dopiero z udziałem sztabu, więc się przesunie. Rozmowa ze sztabem będzie przeprowadzona w zupełnie inny sposób niż rok temu, ale sami zobaczycie
19- zrobi sobie taką malą formację- zaprezentujecie co przywieźliście ze sobą, jak pracowaliśmy wybrane przemówienie papieskie. I mam nadzieję, że troche na tym skorzystamy.
Wieczór to tajemnica, bęzie też gość, który jest niespodzianką.
niedziela-
rano jutrznia
pogadamy sobie troche o ruchu, o ambasadorach na lednicy, przygotujemy jakieś plany
i pojedziemy do domku bo znajać doświadczenia z tamtego roku, to pociągi będą o przeróżnych godzinach
_____________________________
Oczywiście plan jest taki ramowy, bo jest kilak rzeczy o których dowiecie się dopiero na miejscu, nie wpisalam posiłków, bo to oczywiste, że będą
Jeśli macie jakieś pomysly propozycje, zastrzeżenie, to proszę pisać. Uwzględnie wszystko
A tak żeby nie było niedomówień, na tym zlocie unbawiłem się i nagadałem z kolegami więcej zdecydowanie jak ostatnio i klimatyczność tego spotkania oceniam na jedną z najwyższych. Takich odlotów jak w domku nr5, walk na miecze świetlne i innych numerów się nie zapomina :lol:
Jest tylko drobny niesmak z powodu tych zachowań i kolega, który przyjechał ze mną pierwszy raz również ubawił się znakomicie tylko stwierdził że to chamstwo z tym oszukiwaniem i to bardzo psuło mu sens całej zabawy w rywalizację. Szczerze mówiąc sam pojechałem dla dżentelmeńskiej wrywalizacji ze swoimi odwiecznymi przyjaciółmi i jednocześnie konkurentami i pod tym względem Artur zapewnił mi sporą dawkę adrenaliny
Mieliśmy nawet fajny finał! Ostatnie stanowisko i ostateczne rozstrzygnięcie. Pinktów prawie po równo, wiec rzucaliśmy monetą kto pierwszy! To było to!
Pojawiły się prawdziwe emocje i warto było dla takiego momentu tam dojść. Sam wynik ? A kogo to obchodzi? Artur i ja strzelamy bardzo rzadko, nie trenujemy, nie mamy ani jednego zwierzaka czy trenażera. Jest okazja popróbować sił inaczej niż zwykle, w formie zawodów i po prostu to się nam podoba.
Ogólnie ten zlot był dla mnie nie wiem czy nie najbardziej udany, porównywalnie z pierwszymi zlotami w mniejszym gronie i żadna gadanina mi tego nie odbierze.
Co do technicznej to problemem z pozycji siedzacej dla praworęcznego było to, że nogi trzeba było mieć wyżej niż podwozie. Na torze jednak miało to miejsce jeszcze częściej i te uwagi to raczej z cyklu "baletnicy i przeszkadzającego rąbka..."
Za to do pozycji klęczącej to nie przeszkadzało :D
Dla mnie ta l;okalizacja była znacznie lepsza jak ostatnio bo nie wiał tam wiatr, który na tamtym niby fajnym terenie nie pozwalał na żadne nawet sprawdzenie zera. Po prostu gwałtownie się zmieniał i robił ze śrutem najdziwniejsze ewolucje i płaskość i luz nic nie pomagała.
ps. Bono wygrałeś grając czysto więc się nie stresuj. Sam wiesz czego udało Ci się dokonać i moge tylko szczerze pogratulować.
ps. na sędziowanie przychodzi mi tylko jedno do głowy:
- dwa oddzielne tory FT i HFT, rozgrywane w inne dni
- 10 stanowisk po 4 cele, na każdym jeden sędzia ze stoperem
- na FT sędziuje 10 kolegów strzelających HFT, na HFT odwrotnie
W takim układzie nie ma szans na jakikolwiek przekręt, problemy z regulaminem, zrozumieniem zasad, itd.
Kilka ważnych informacji.
Biuro znajdować się będzie w domku z flagą PFTA, a w sobotę i niedzielę w namiocie na terenie rozgrywania zawodów.
Plan zawodów.
Piątek
Od ok. 19-tej biesiada - namioty przy domkach.
Sobota
7.45 do 9.14 czynna strzelnica techniczna.
9.15 odprawa, ogłoszenie grup (rozstawione) i wydanie kart
9.45 rozpoczęcie zawodów FT i HFT
ok. 15-16-tej zakończenie zawodów FT/HFT
bufet
16.30-17.00 rozpoczęcie zawodów sylwetkowych (zależnie od czasu zakończenia strzelań FT/HFT)
19.00 Rozpoczęcie biesiady
21.15 Odprawa do nocnego HFT
ok. 21.30 rozpoczęcie NHFT
Niedziela
7.45 do 9.14 czynna strzelnica techniczna.
9.15 odprawa, ogłoszenie grup (rozstawione) i wydanie kart
9.30 rozpoczęcie zawodów FT i HFT
ok. 15-16-tej zakończenie zawodów FT/HFT
ew. dogrywki zaraz po zejściu zawodników z toru
bufet
16.30 ogłoszenie wyników
Zawody sylwetkowe przeprowadzone będą na kilku stanowiskach jednocześnie równolegle pistolet i karabinek (obowiązuje własny sprzęt strzelający - lub pożyczony). Wpisowe wynosi 3 zł, płatne przy rejestracji do zawodów sylwetkowych. Zawodnicy będą strzelać po dwa banki i przerwa na postawienie figurek oraz zmianę stanowiska ("banków"). Dzięki temu będzie jednocześnie strzelać 10-12 zawodników (kompromis między ilością strzelających, a ilością przerw na stawianie zwierzaków).
Jestem po wstępnym planowaniu toru i mogę uchylić rąbka tajemnicy - będzie ... wymagająco. Jeśli ktoś pamięta ubiegłoroczne zawody, to będzie ... inaczej. Nie "trudno", nie "daleko" ale wymagająco. Zawody są Mistrzostwami Polski, jednymi i jedynymi takimi w roku. Dlatego zwycięzca musi się wykazać opanowaniem sprzętu i umiejętnościami. Będzie daleko i blisko, wysoko i nisko, jasno i ciemno, spokojnie i wietrznie, i ... wszystkie kombinacje tego. A!, będą też "małe" i "duże".
Zapewniam jednak, że każdy cel będzie do trafienia.
Nasza Warmia z 14-20 czerwca przynosi dość obszerny artykuł pt. Cuda będą za pięć lat.
Rąbek tajemnicy został uchylony. Ale dlaczego ta rewelacja nie jest przedstawiana społeczeństwu, władza jedna tylko wie.
Opis tego, co w wiosce ma się znaleźć, zaskakuje także i mnie.
Dla Biskupca to jest naprawdę chyba dziejowa okazja. Czegoś takiego jeszcze nie było.
"-Będzie około pięciu rodzajów domków z uwzględnieniem potrzeb rodzin z dziećmi, osób samotnych, niepełnosprawnych czy vipów - mówi Dariusz Łaguna, jeden z projektantów Wilimy Park (...) Głównym obiektem wioski będzie częściowo zadaszony aquapark z kilkunastoma basenami i zjeżdżalniami. - Przy aquaparku powstaną restauracje, bary, kafejki, sale do bilarda, squasha, tenisa, badmintona - wylicza Dariusz Łaguna.
To nie wszystko, bo projektanci planują boiska piłkarskie, koszykarskie, ścianki wspinaczkowe, oraz specjalną salę z jaskiniami dla dzieci, gdzie będą one szukać skarbów. Pod dachem aquaparku znajdzie się mnóstwo zieleni tropikalnej. Między domkami w wiosce powstaną ścieżki rowerowe i spacerowe, a także ścieżki narciarskie do wykorzystania zimą. Na zewnątrz przewidziana jest budowa platform widokowych, z których schodzić będzie się do przystani żeglarskiej nad Dadajem (...)
-Bedę robił wszystko, żeby to wesprzeć , ale trzeba pamiętać, że starostwo dostanie niezbyt duże pieniądze z Unii Europejskiej na budowę dróg - mówi Jan Maścianica, wicestarosta olsztyński - Przy okazji gratuluję pomysłu gminie i inwestorom, bo przedsięwzięcie jest ambitne i nadające impuls rozwojowy gminie (...)"
Uważam, że koncepcja jest hiperambitna, oby nie utopijna. Trudno uwierzyć w jej zrealizowanie, ale także i w funkcjonowanie, gdyby się ziściła. Jest to przecież przedsięwzięcie na skalę całego regionu...
Szokuje m.in. mnogość obiektów: kilkanaście basenów, boiska, ścianki, sale, restauracje, bary, kafejki. Kosmos!!
Zachowam więc tradycyjnie daleko idący sceptycyzm. Nie sądzę, by to było realne.
Oby z tej wioski nie wyszła nam wiocha!
Z innej beczki: jednym z projektantów wioski jest Dariusz Łaguna. Domyślam się, że zbieżność z nazwiskiem projektantki przebudowy centrum Biskupca, Wandy Łaguny, nie jest przypadkowa.
ja juz od znajomych dostalem propozycje wyjazdu do Rabki... do domkow na jakims odludziu
ale mysle ze z Wami bedzie lepiej.... moze tam gdzie rok temu ? czyli na dywizjonu ?
Krysiu Przezacna,
od jakiegoś czasu czytając Twe wypowiedzi, czasem się zdumiewam. I nie chodzi mi bynajmniej o koń-trowersyjność niektórych stwierdzeń. Każdy z nas ma pewne swoje nawyki, sposób patrzenia na życie itd. Qba jak sądzę dotknął sedna sprawy. Tobie na utrzymanie potrzeba tyle, jemu cokolwiek więcej, mnie powiedzmy, że akurat tyle ile zarabiam; acz jeśli zimą, gdy nie ma ślubów przyjdzie mi zrealizować jakiś gwałtowny wydatek (bo na przykład wieża mi się schrzaniła i musiałem okazyjnie kupić nową) to nagle realizacja krótkiego urlopu wymaga już pożyczek i stwarza pewne trudności. Gdy przyjdzie mi po śmierci rodziców utrzymać domek, będzie to już na granicy moich możliwości i patrzę w przyszłość z lekkim niepokojem. Z sondy Qby wynika, że w wypadku większości z nas raczej kokosy emerytalne też się nie zapowiadają i bynajmniej nie nasza w tym wina, lecz po prostu wynika to z tego, że pracodawcy okradają niektórych organistów z należnych im składek. Oczywiście, można być czynnym zawodowo póki siły pozwolą i bardzo do szczytne, ale ja nie zamierzam do końca dni swoich harować na pełny etat, blokując innym miejsce i przez wzgląd na starcze dolegliwości narażając się na drwiny że "dziadek p...li i czas go wywalić".
Można być więc idealistą ale... idealista nie tylko sam poświęca się dla idei, ale i od swych pracodawców domaga się idealizmu (choćby w dziedzinie prawa pracy). Inaczej stajemy się wazeliniarzami udającymi idealistów na pokaz.
Piszesz o profesjonalizmie. Ten od organisty wymaga, aby właśnie w krótkim czasie postawiony w konkretnej sytuacji umiał sobie poradzić (to że każdy instrument jest inny - jest truizmem). Każdy z nas po kilku latach pracy w określonym miejscu uchodzi w oczach parafian za "najlepszego organistę świata". Biada temu, kto w to uwierzy! Sądząc po niektórych Twych wypowiedziach, Ty chyba uwierzyłaś. Powiem krótko, bardzo poważnie rozważam sens mego występu w najbliższym konkursie w Warszawie, a to z tego powodu, że w dziedzinie improwizacji uważam się za dyletanta; a poza tem, w przeciwieństwie do poprzedniego konkursu, w którym nie mogłem wystąpić ze względów proceduralnych, program obecnego po prostu stylistycznie mi nie odpowiada (ja lubię grać muzykę, która sprawia mi przyjemność, a nie coś co mi ktoś grać każe), a wręcz nie wiem, czy niektórym wymaganiom podołam. Ty wszak, podkreślając wielce swój profesjonalizm raczysz nas opowieściami, jak to się nie udało bo instrument był trudny albo czasu na ćwiczenie mało. Przypomina mi to "profesjonalizm" pływaka, któremu woda była za rzadka albo za gęsta, albo tancerki, której rąbek u kiecki był zbyt długi.
Witam !
@ngel- pewnie rodzice dadzą Wam odpocząć bo zajmą sie wnukiem Zapewne po raz ostatnio w "pojedynkę' go widzą - tzn. bez braciszka.
Agula gratulacje synusia . Też bym chciała by drugie dziecko to był synek No ale to już d męża zależy
Eliszeba odpocznij sobie przez te święta
Iwcia, ja takze małą posyłam od wrzesnia do przedszkola. W sumie nawet nie dla wygody ale by zaczęła bawić sie z rówieśnikami. Mamy w okolicy 3 przedszkola wiec pewnie któes nam ją przyjmnie. Chociaż nie wiem... to diablica wcielona.
Bognesiu brawa dla Dominisi za pierwsze dni w przedszkole. Zdajsie tą rozłake znosisz gorzej od małej. Pewnie cieżko sie przyzwyczaić,ze jej teraz nie ma w domku. No i uchyl rąbka tajemnicy co to za praca ( albo ja gdzieś przeoczułam )
U nie praca wre. Dzisiaj upiekłam już schab. Teraz piecze sie mazurek i baranek do koszyczka.
Jutro rano wyjeżdzamy więc muszę wszystko porobic dzsiaj.
Jeszcze czeka nas pakowanie - wprawdzie ejdziemy tylko na 5 dni i raptem 100km od domku ale... potrzebujemy wszystko i na lato( w niedziele podobno 20C ma byc) i na zimę ( zapowiedzi sniegu też słyszałam) .
U nas zajaczek przychodzi w niedzielę rano ale w tym roku dopiero mała zastanie go po powrocie. Sa to słodycze plus jakaś drobna zabaweczka.
Wyniki krwi Justynki są dobre, gorzej z moczem. Ma tam białko i cos jeszcze ale w sumie, matka sklerotyczka, zapomniała dziecko podmyć do badania tylko hop na nocnik. Lekarka powiedziała,ze to moze byc od tego i mamy sie nie martwić.
No i
Zajączka bogatego,
Mazurka cudownego,
Pisanek kolorowych,
Świąt wesołych i zdrowych
dla WAS, Maluszków i oczywiscie Tatuśków
31 Lipiec
Kontynuacja all...
Zapraszam na liczne bandyckie osady...
Uchyle rabek tajemnicy... w pewnym miejscu czeka wspanialy domek bandytow...
Reszte szukacie sami !
A jak sie ma to do tego:
Lecznicze wody solankowe używane są w Polsce i na świecie w medycynie, kosmetyce, rekreacji. Pyrzyckie wody termalne znajdą w przyszłości zastosowanie w basenach kompleksu rekreacyjnego położonego w pobliżu "Geotermii" na nieskażonym terenie, gdzie powietrze jest naprawdę czyste, wolne od zanieczyszczeń z kominów. Zapraszamy do zainwestowania w budowę kompleksu leczniczo -rekreacyjnego na terenach wokół ciepłowni geotermalnej w Pyrzycach.
Infrastruktura miejska, łagodny klimat, dogodne położenie Pyrzyc, to przesłanki do inwestowania w przedsięwzięcia o charakterze rekreacyjnym i sportowym. W Polsce jest czynnych ok. 30 uzdrowisk wykorzystujących wody termalne, są wśród nich Świnoujście, Kołobrzeg, Połczyn, Ciechocinek, Cieplice, Iwonicz, Rabka, Zakopane. Dołączyć mogą również do nich Pyrzyce udostępniając wody termalne o temperaturze 61oC. Pyrzyckie solanki mogą być zastosowane w leczniczych i rehabilitacyjnych basenach w obiektach rekreacyjnych. Po rozcieńczeniu mogą znaleźć zastosowanie w leczeniu chorób skórnych, reumatycznych, do inhalacji. Czysta energia, lecznicze wody oraz walory klimatyczne i środowiskowe Pyrzyc stanowią o atrakcyjności inwestowania w budowę parku rekreacyjnego z pełną infrastrukturą.Skład wody z ujęcia w Pyrzycach
Pyrzycka solanka jest to 11,56 % hipertermalna woda chlorkowa,sodowa, bromkowa, jodkowa, żelazista, manganowa, borowa.
Woda zawiera:
123 101,23 mg/dm3 bromków
4,11 mg/dm3 jodków
14,97 mg/dm3 żelaza
1,25 mg/dm3 manganu
55,5 mg/dm3 kwasu metaborowego
Projekt zagospodarowania terenów wokół ciepłowni obejmuje: 123 "aqua-park"- zalew wodny z falami i zjeżdżalniami, jaccuzzi,fontanny, brodziki,
otwarte areny wypoczynkowe,
pole golfowe,
ogrzewane odkryte baseny,
atrakcje typu: roller caster (szybka zjeżdżalnia z garbami) czy też crazy river (zjeżdżalnia na pontonach),
sauny
fitness
kompleks domków wypoczynkowych i hotel
bazę gastronomiczną
Czy miasto nie porywa sie z motyką na słońce i stac je na taką rozrzutność aby w miescie istniały dwa obiekty o podobnym przeznaczeniu ( o ile powstaną :])
Mnie za to czas za szyko ucieka...nie wyrabiam ze swoimi planami,ale tak to już jest z tym dobrym,ze szybko się kończy
Spotkanie z koleżanka niesamowite-rozstając się byłyśmy młodziytkimi całkiem dziewczątkami na rozdrożu,a teraz...czas tak szybko ucieka,mogłabym przyejśćobok niej na ulicy i nie mieć pjęcia,ze takie fajne chwilę razem się spedziło.Niestety ma progresjęi lekarka dość brutalnie ją potraktowała.Naprawdę na medycynie powinno się uczyć lekarza rozmowy z pacjentem
Zaraz kolacja,potem wybywam na tężnie-jeśli burzy nie będzie oczywiście...
Rabka na weekend imprezowo się zapowiada-puchar trialonu rowerowego,wybory miss Rabki(moja się szykuje i nie bierze pod uwagę limitu wiekowego ),koncerty...Oby pogoda dopisała...
Tak wiec czasu na pozbieranie myśli brak....
Kinga-gratuluje zakupów-właśnie jaki model wybrałaś aparatu? Tak,niby choruja gł.moje płuca,ale jak ma coś odkrztuszać-to wymiotami się kończy z reguły,masakra po prostu,rozumiem Cię
Kicia-ale cóż to za uczulenie,skąd-może coś zjadłaś?Bo słońca to raczej deficyt. Trzymaj sie i troche postrasz,a co!
Paproshka-ja to "globusem "nazywam z Kaśką-z reguły nas gnębi w 1-2 dobie okresu Poziom hormonów warto byłoby oznaczyć-tym bardziej,ze masz takie problemy ostatnio,ale onie niechętnie to robią z NFZ.
Angela-schrupałas wreszcie "swojego Grześka",jak samopoczucie?
Agatko-masz racje,z taką pogodą trudnao cokolwiek zaplanować.I jeszcze nocki zawalone-przykro mi,ze Cie boli,ale Córcia w domku to i radość zagości
kasiuKuc-zaczynasz odliczanie-super!Oby blu jak najmniej było w tych dniach
Aga29-ja tez mam nadzieje,że nie będzie tragicznej powtórki...Dobijajace dziś wieści ogólnie tv nam serwuje...wypade autokaru ,rany kierowca sam mówi,że mógł zasnąć...
Miłego wieczoru Kochani-trzymajcie sie
Na konkrety poczekajmy, aż Asia wróci do domku i sama uchyli rąbka.
Właśnie o tym mówię. 
Domek jest znaleziony , w Rabce 20 zeta za dobe.... bebebe
Uchylę rąbka tajemnicy. Wszystko jest ok. Ankara jest już swoim Beetlem w drodze do domku. Więcej na micro zloty... ![]()
Nie bądźcie zbyt surowe w ocenie, pisząc to dziełko miałam jakieś dwanaście lat. Ostatnio wygrzebałam je z szuflady i postanowiłam się z wami podzielić..
Dawno, dawno temu...
Na Ukrainie, nad brzegiem Dniepru żył ubogi drwal, Semen. Nad brzegiem Dniepru zbudował sobie chatkę, żył spokojnie, ale czegoś mu brakowało. Postanowił znaleźć sobie żonę. W snach jawiła mu się jasnowłosa i błękitnooka piękność, z cerą jak brzoskwinia. Tygodniami przemierzał miasteczka i wsie, szukając dziewczyny swoich marzeń. Myślał tylko o tym ideale.
Tak się złożyło, że przy dróżce, którą codziennie przemierzał stał mały domek z niebieskimi okiennicami. Często gdy Semen tamtędy przechodził rąbek firanki uchylał się i przyglądała mu się zza niego dziewczyna. Nazywała się Jelena i była bardzo nieśmiała, ale jej miłość do drwala była tak wielka, że pewnego dnia zdobyła się na odwagę i zaczepiła go na dróżce.
- Zebrałam dla ciebie trochę jagód. - powiedziała. - Chcę, żebyś to przyjął.
"Nie jest brzydka" - pomyślał Semen. Jednak bezlitośnie rzucił:
- Nie lubię jagód.
Dwie łzy spłynęły po bladych policzkach Jeleny, gdy patrzyła za nim. Sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Dziewczyna zawsze chciała czymś obdarować drwala, ten odmawiał. W końcu poczuł, że zachowywał się niegrzecznie.
"Ma takie poczciwe oczy... Powinienem przyjąć choć jeden z tych podarków, ale..." - obraz wyśnionej dziewczyny stanął mu przed oczyma.
Jakby na zamówienie na złotym obłoku zjawiła się piękna dziewczyna. Jego ideał. Semen stanął jak wryty.
- Czy zaśpiewasz dla mnie? - spytała rusałka delikatnym, eterycznym głosem.
- Dla ciebie mógłbym śpiewać do końca życia! - zawołał z zapałem.
- Więc śpiewaj! Śpiewaj!
Semen śpiewał stare kołysanki i pieśni miłosne. Po kilku godzinach ochrypł. A nimfa domagała się:
- Śpiewaj jeszcze! Śpiewaj!
Drwal śpiewał słabnącym głosem i przeklinał w duchu sam siebie. Odrzucił miłość łagodnej Jeleny, która zawsze miała mu coś do ofiarowania, a wpadł w zapał na widok rusałki, która brała nic w zamian nie dając.
- Nigdy jej nie zobaczysz! Łzy, które przez ciebie wylała zamieniły ją w strumień. – usłyszał za sobą okrutny głos.
O świcie Semen zakołatał do drzwi Jeleny. Nikt mu nie odpowiedział. Drwal dojrzał za chatką wartki strumyk, którego nie było tam wcześniej.
Uklęknąwszy przy nim modlił się cicho:
- Boże, pozwól mi zostać przy niej na zawsze!
Semen zamienił się w smukłą topolę, której korzenie obmywał strumień. Nareszcie Jelena miała ukochanego przy sobie na zawsze.
Uchylę rąbka Amelka jest już w drodze do nowego domku, miejmy nadzieję stałego
Trzymajcie mocno kciuki za tą prześliczną istotkę i za nowych opiekunów, przed którymi masa roboty. Trzymajcie się kochani
no i temat przenoszę we właściwe miejsce
Już po, niestety, szybko zleciało tym bardziej, że połowa miesiąca upłynęła w deszczu i meszkach, a tylko mała chwilka była w słoneczku i z prawdziwą chęcią do pracy
Wnioski - chcę jeszcze!
Podsumowania - trzeba mieć duuużo czasu, duuuużo siły, czyli najlepiej nie pracować (czyt. złapać sobie bogatego męża, rano upichcić mu obiad, potem wypad na 8 godzin do konia, a wieczorkiem zaraz przed tym, jak wróci z pracy - bo bogaci mężowie dużo pracują na to, by być bogaci - siup z powrotem do domku, jak gdyby nigdy nic ). Myślałam, że jak nauczę się poruszać i utrzymywać na koniu w podstawowych chodach, to będzie sukces i będę wielki mistrzu. Gdy już w galopie mniej więcej nie spadam okazuje się, że odkryła się przede mną tak wielka połać rzeczy do odkrycia, że opanowanie tych trzech chodów było mikroskopijnym jej rąbkiem... Wleciałam w jakąś ogromną hjudż wielką dziurę swojej niewiedzy, której nie da się spostrzec na początku. Słowem - jak w każdej dziedzinie uczymy się po to, żeby odkrywać, jak wielką mamy niewiedzę i dostrzegać coraz większe do odkrycia horyzonty W miarę nauki poziom niewiedzy paradoksalnie w naszej świadomości rośnie Geometrycznie Genial! Chcę uczyć się ujeżdżenia, chcę to robić na luźno, spokojnie i bez patentów, chcę, chcę.. a właściwie chciałabym, bo teraz w Liljówce są obozy i konia z góry zobaczę zapewne najwcześniej we wrześniu
Wraz z końcem dzierżawienia nie ma dla mnie żadnej żałoby - Bigwit nadal stoi tam, gdzie stał, mogę go iść oglądać, pomiziać, wyczyścić, a nawet gdyby miał wolne pewnie i wsiąść. Nikt mi go nie zabiera i jak będę tęsknić, to zawsze mogę z marchewką w odwiedziny przyjść.
Polecam każdemu dzierżawę, nawet tak jak ja, tylko na miesiąc!
Pozdrowienia,
kenna
Tak jak napisał powyżej Piotr plnuję pierwszy nocleg na Turbaczu (z sentymentu, mój pierwszy Setkowy rajd, ten Turbacz, to schronisko, ten klimat - ach działo się, działo
Możliwości dojścia na Turbacz mamy kilka:
1. szlakiem czerownym z Rabki - ok. 5h (czas letni)
2. szlakiem czarnym, a później żółtym z Lubomierza - ok. 4,5h (czas letni)
3. szlakiem żóltym z Przysłopu - ok. 4,5h (czas letni)
4. od południa z Nowego Targu szlakiem zielonym lub żółtym - ok. 2,5h (czas letni)
To chyba najciekawsze, ale jest jeszcze pare innych szlaków.
Ewentualnie możemy sobie odpuścić pierwszy nocleg na Turbaczu i pojść od razu do Koliby i integrować się z AE Kraków już od piątku, a na Turbacz pojść w sobote, tylko na spacerek. Jeśli chodzi o szlaki do Hawiarskiej Koliby to również jest ich kilka, ale to dopiero będziemy się zastanawiać jeśli zdecydujemy się na to rozwiązanie.
Drugiego dnia zjemy w spokoju sniadanko i poczekamy na Kraków i ewentualnie na Warszawę, i pojdziemy z nimi do Koliby. Tu wiadomo integracja międzyuczelniana. i w niedzielę powrót do domku.
W piątek rano w rejonach Gorców bedziemy ok. godziny 10-11 (wyjazd z poznania w czwartek wieczorem 23.34). Powrót z Nowego Targu w niedzielę (i tu możliwe są 2 opcje: TLK o 13.40 w poznaniu 23.19 - trzeba zlożyc podanie o bilet zbiorowy na tydzień przed wyjazdem, bilet bedzie droższy tylko o 3zl - cena miejscowki; po drugie możemy wyjechac z Nowego Targu o 18.38 w poznaniu o 05.24) oba pociagi są bez zadnych przesiadek.
Już się nie mogę doczekać tego wyjazdu, patrząc teraz przez okno, można sobie wyobrazić jak pięknie może być w górach, zwłaszcza w tych, które znajdują sie tak blisko moich ukochanych Taterek, i jeśli pogoda nam dopisze, to będziemy mieli cudowne widoki na Tatry - ach aż sie rozmarzyłam
pozdrawiam
Magda
Jak w tytule Domek znajduje sie 5 km od Rabki jest to domek psiarzy więc nie ma problemu o burki do tego 1000 mkw działka poszukiwana była by osoba która pojechała by przetrzeć szlaki i wybadać teren ceny bardzo konkurencyjne
Struna!
A kiedy ten szczęśliwy dzień w Twoim domku i kiedy ta Kaja przybędzie?
Skoro już rodzinnie zatwierdzono _22 to chyba już nie długo ?
No przyznaj się,uchyl rąbka tajemnicy
Ewa z Beniem
Gra półsłówek â wszystkim znana mowa tajna, kryjąca pod postacią niewinnych zdań wypowiedzi skryto-wulgarne lub krypto-obleśne.
Gry półsłówek bywają proste (z wymianą pierwszych liter) lub bardziej wymyślne (wymieniają się różne liczby początkowych lub wewnętrznych liter, czasem w kilku słowach wyrażenia).
Interpretacja raczej wg wymowy niż pisma. Nawet nazwa tego działu literatury jest samą sobą, tzn. grą półsłówek.
Poniżej kilka przykładów:
* bajka to radość dla Józi
* balet na szelkach
* barwa na kurierze
* bój w hucie
* branie w salonie
* branie w sanie
* buhaj rusza
* buhaj w Rabce
* byłem w Rabce
* chór wujów
* chodzenie w płaszczach
* chuchanie na rondzie
* chyłkiem w tuje
* Czarnym â cały piach!
* domki w Słupsku
* duch w słupie
* duża kupa
* echa bez korekcji
* elita wieprzy na piecu
* fucha męczy klejarkę
* gibka jak puma
* gaj pod Równem
* glizda w parapecie
* glizda na pazurze
* grając osłupiał
* grupa pułkownika Ducha
* hodowanie wuja
* pruj chałata
* podać mi konia głupku!
* Jacek w wózku
* jętka na hebanie
* jurna czacha
* Kacha z wujem
* Kali nie bać się jeleni
* kark smutasa
* Kędy z miłą?
* klakier politycznej szansy
* korekcja emisji
* krówki w mroku
* kupy w trawie
* kurzył dziadek na urwisku
* larwy jak kuleczki
* London w kasku
* London z koczkiem
* mała generała paczka
* mądra Jola
* na planie poletka
* nowa Mazda pisarza
* pachy biorą w kleszcze
* pasaż mały
* perski dziadzio
* pędząca glizda
* pęki lipy
* piła w kółku
* płodzenie chały
* prababka niesyta
* pradziadek przy saniach
* przy praniu się sierdzi
* pukanie w kupie
* puszka z meniskiem
* Radek z niesmakiem chucha
* rój Hektora
* rój w chórze
* równo z górki
* silne piki
* silnik w promie
* słynna praczka
* sól w butku
* Stój Halina w Cichej Lipie!
* szał na kortach
* Tadek podobny do Zorby
* tenis w porcie
* w żupie dar
* wał w korku
* bój w hucie Lenina
* buhaj z rogiem
* krają sucharki
* stój na harcie
* równo godziny
* równo w gaju
* rozsierdział się piewca
* kolonista z piłą
* gra babcia w salopie
* mała się nie pieści
* kędy w mroku
* klaskanie w mroku
* mała Pola
* jazda bez gaj
* mała generała paczka
* wujek chłodek
* sodium do prania
* pranie na słocie
I gdzie? Moge z przyjemnością poświęcić Rabke, ale obawiam się, że za dużo tu gór i troche by nie pasowało:( nie ten krajobraz, ale dla chcącego nic trudnego
Ja bym osobiście rąbła sobie taki niebieski domek:)
Szanowni Państwo!
Nasz Klient z powodów zdrowotnych odwołał swój przyjazd do naszego
Ośrodka w ostatniej chwili. W związku z tym mamy dla państwa
promocyjną ofertę na noclegi z możliwością pełnego wyżywienia w dniach
od 4 do 7 marca br. W związku z powyższym cena noclegów jest promocyjna
i związana jest jedynie z pokryciem kosztów utrzymania ośrodka. Normalna
cena wynosi 25zł/osobonocleg. Cena promocyjna to 16 zł/osobonocleg.
Nasza oferta skierowana jest do osób indywidualnych oraz grup. Warunki
narciarskie w naszej okolicy są znakomite, w najbliższej okolicy są cztery
wyciągi, gdzie największy ma około 850 metrów długości i prawie 200 metrów
różnicy wzniesień. Szczegółowy wykaz najbliższych wyciągów podajemy na
końcu.
W razie zainteresowania naszą ofertą prosimy o kontakt telefoniczny pod
numerami telefonów: 018 267-00-26 i 018 267-73-40.
Pozdrawiamy i przepraszamy osoby niezainteresowane.
Ośrodek Sanatoryjno-Wypoczynkowy "Zefir"
ul. Na Banię 10, 34-700 Rabka-Zdrój
*Informacje dodatkowe*
Rabka-Zdrój, jedno z czołowych polskich uzdrowisk balneologicznych,
leży w malowniczej kotlinie u północno-zachodnich podnóży Gorców
na wysokości 500 - 600 m n.p.m.. Specyficzne śródgórskie położenie
oraz wybitne walory tutejszego łagodnego klimatu odpowiadają idealnie
funkcji uzdrowiskowo-wypoczynkowej. Otaczające kurort góry stwarzają
naturalną osłonę od silniejszych wiatrów. Równocześnie rejon Rabki-Zdrój
odznacza się wyjątkowo korzystnym stopniem nasłonecznienia (ponad
2 tyś. godzin rocznie). Wszystkim odwiedzającym polecamy się wspaniały
mikroklimat, liczne źródła solanek jodowo-bromowych, urodę Gorczańskiej
Ziemi, latem - wspaniałe warunki słoneczne, zimą - śniegowe. Od prawie
140 lat uzdrowisko oferuje zdrowie i wypoczynek, głównie dzieciom, ale
także dorosłym.
Rabka-Zdrój to również wspaniałe warunki do aktywnego wypoczynku:
wyciągi narciarskie, lodowisko, tor saneczkowy, ścieżki zdrowia, górskie
szlaki (turystyczne, spacerowe, rowerowe), ośrodki jazdy konnej, korty
tenisowe, stadion sportowy, dla dzieci miasteczko komunikacyjne oraz place
zabaw. Atrakcyjność miasta powiększa usytuowanie na pograniczu Gorców,
Beskidu Wyspowego i Pasma Podhalańskiego. Dzięki temu Rabka-Zdrój jest
dużym centrum górskiej turystyki kwalifikowanej.
Ośrodek Sanatoryjno-Wypoczynkowy "Zefir" jest położony na południowym
stoku góry Bania w I strefie klimatycznej Rabki-Zdrój. Znajduje się w
strefie
zabudowy sanatoryjno-pensjonatowej w centrum uzdrowiskowej części miasta,
150 metrów od głównej ulicy 1-go Maja. Ośrodek posiada plac zabaw dla
dzieci, dwa boiska, dwa parkingi. Cały teren (ponad 8 tyś m2) jest
ogrodzony. Na terenie Ośrodka znajduje się 6 domków campingowych -
góralskich, całorocznych, dwupoziomowych, z łazienkami, wyposażonych
standardowo w telefon oraz telewizor.
Najbliższe wyciągi narciarskie (odległość od ośrodka [km], długość [m],
różnica poziomów [m], przepustowość [os./h], typ, stopień trudności):
- Polczakówka (2, 650, 130, 850, orczyk, średni),
- Maciejowa Ski (4, 847, 198, 920, zaczepowy, średni),
- Chabówka "U Żura" (4, 300, 46, 400, orczyk, łatwy),
- Rabka, al. Tysiąclecia (1, 200, 50, 200, zaczepowy, łatwy).
*Serdecznie zapraszamy*

Odnaleźliśmy ojca gry liczbowej Karolinka!
Na apel "Gazety" odpowiedzieli byli pracownicy Karolinki. Dzięki nim już wiemy, kto był ojcem tej słynnej gry liczbowej. Szansa na to, że Karolinka zostanie reaktywowana, jest więc coraz większa!
Pomysł odrodzenia Karolinki podchwycił Totalizator Sportowy, który pracuje właśnie nad nową strategią, zakładającą m.in. powrót do gier regionalnych. Zanim jednak do tego dojdzie, trzeba rozwiązać pewien problem. Nie wiadomo, kto jest pomysłodawcą gry i ma prawo do tzw. własności intelektualnej. Powszechnie sądzi się, że Karolinkę wymyślił przed półwieczem gen. Jerzy Ziętek, by zdobyć pieniądze na budowę Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku, sanatorium w Rabce czy Spodka. Ale Totalizator ma wątpliwości, czy to rzeczywiście generał jest ojcem Karolinki. - Z naszych informacji wynika, że gra ma przedwojenne korzenie. Niestety, nie wiemy, kto jest autorem pomysłu. Apelujemy więc do wszystkich, którzy mogą nam pomóc - mówił dwa tygodnie temu "Gazecie" Piotr Gawron, rzecznik Totalizatora Sportowego. Okazało się, że apel pomógł! Po tekście zadzwonił do nas Jerzy Skwara, 77-letni emerytowany dziennikarz prasy katolickiej (pracował m.in. w "Słowie Powszechnym"). Pan Jerzy dorabiał w Karolince i pilnował, by w soboty wieczorem kupony z całego województwa dotarły do składnicy przy ul. 3 Maja w Katowicach. Skwara nie ma żadnych wątpliwości, że ojcem Karolinki był Józef Adamczyk, pracownik katowickiego Węglozbytu. Pomysł na regionalną grę liczbową przywiózł z jednej ze swoich licznych podróży służbowych po świecie. - Podpatrzył ją chyba gdzieś w Niemczech albo Hiszpanii - mówi Jerzy Skwara i dodaje, że ustalenie prawdy będzie trudne, bo pan Józef od dawna nie żyje (urodził się w 1910 roku).
Idea dotarła do gen. Ziętka, który przekonał Wojewódzką Radę Narodową, by w 1956 roku powołała do życia Karolinkę. Co ciekawe, początkowo zyski z loterii wcale nie miały iść na finansowanie WPKiW, ale na budowę domków jednorodzinnych dla mieszkańców Śląska. Potem kilka z takich domków można było wygrać w loterii.
Rewelacje Skwary potwierdza Irena Kulawik, ostatnia szefowa Państwowego Przedsiębiorstwa Śląska Gra Liczbowa "Karolinka", do której udało się nam dotrzeć.
- Pomysłodawcą gry był pan Józef Adamczyk, który przez pewien czas był nawet przewodniczącym komisji losowań. Miły, bardzo skromny człowiek. Wymyślił grę i potem nie przywiązywał już do tego żadnej wagi. Nigdy nie chwalił się, że to on jest ojcem Karolinki - mówi pani Irena i dodaje, że początkowo Karolinka miała istnieć tylko trzy miesiące, a przetrwała 34 lata.
Gra została wyparta przez totolotka. Ostatnie losowanie odbyło się w grudniu 1990 r. - Gdy ogłosiłam tę wiadomość, ludzie płakali - potwierdza pani Irena.
Czy te ustalenia pomogą we wskrzeszeniu Karolinki? Na pewno tak. - Super! Zbadamy wszystkie tropy, które dotarły do "Gazety". Z pewnością pomogą nam w podjęciu decyzji o reaktywacji Karolinki - cieszy się Gawron.
O wznowieniu gry marzy także Irena Kulawik, pod warunkiem że zyski z loterii trafiałyby na Śląsk. - Choćby na wskrzeszenie chorzowskiej Elki, która jest przecież kawałkiem historii naszego regionu - przekonuje ostatnia szefowa loterii.
Karolinka pojawiła się w 1956 roku i niemal od razu zyskała ogromną popularność. Kupon kosztował 5 gr, a opłata za jego nadanie 3 zł. Wszystko wydawało się bardzo proste. Na kuponie z 90 polami było 90 cyfr, wystarczyło skreślić pięć. Możliwych było 43,5 mln kombinacji! Zwycięzca głównej wygranej dostawał nie tylko pieniądze, ale też np. działkę budowlaną i przydział na materiały budowlane. W marcu 1957 roku padł pierwszy milion. W latach 80. Karolinkę dotknął kryzys, nagrodą był już nie milion, ale marne 100 tys. zł.
"Wróżby to stary jak ludzkość sposób na poznanie niepewnej przyszłości. Wierzono, że są dni, kiedy duchy przodków wracają na ziemię i odsłaniają przed nami odrobinę nieznanego. Wróżbom miłosnym sprzyjał początek adwentu. Panny wróżyły zamążpójście w wigilię świętego Andrzeja (tj.29 listopada) a kawalerowie w przeddzień świętej Katarzyny.
Andrzejkowe wróżby przetrwały aż do dziś i do dziś cieszą się niesłabnącą popularnością, mimo iż przez stulecia Kościół potępiał je jako zabobony.
W Andrzejki próbujemy trochę dla zabawy, a trochę na serio uchylić rąbka zasłony spowijającej przyszłość."
Dziś Andrzejki, a więc zgodnie z tradycją powinniśmy sobie powróżyć poprzez lanie wosku. O tym jak to się robi nie trudno znaleźć odpowiedzi na internecie. Jeśli komuś nie chce się szukać, zamieszczam dokładny opis.
Ja również dziś będę wróżył, więc później napiszę co wyszło. Zachęcam was do zabawy i do pisania, co żeście wywróżyli.
JAK LAĆ WOSK + definicja wróżb
Rzeczy, których potrzebujesz
ok 1
Przygotowujemy naczynie z zimną wodą. Może to być wanna, umywalka lub duża miednica wypełniona chłodną wodą.
krok 2
Topimy wosk. Wkładamy świeczki do garnka (najlepszy będzie garnek z dzióbkiem) i zaczynamy podgrzewać go na palniku.
krok 3
Jak wosk będzie płynny należy usunąć z niego knoty - np. za pomocą widelca.
krok 4
Osoby, które biorą udział w wróżbie powinny kolejno ostrożnie lać stopiony wosk przez dziurkę do klucza do naczynia z wodą.
Klucz najlepiej, aby był wykonany z mosiądzu lub metalu w kolorze złotym. Srebro oraz inne metale w tym kolorze odstraszają istoty z poza tego świata, które są potrzebne do wzmocnienia siły wróżby. Dobrze jest używać klucza poświęconego - dawniej uważano, że najlepszy do tego celu będzie klucz kościelny np. do wejścia do zakrystii.
krok 5
Wlany wosk powinien zastygnąć samoistnie. Nie należy przyśpieszać procesu np. polewając od góry zimną wodą czy ochlapując go.
krok 6
Jak już wosk zastygnie, należy go delikatnie wyciągnąć z wody, tak aby przypadkiem nie popsuć jej kształtu.
krok 7
Płaskorzeźbę oglądamy ze wszystkich stron i analizujemy jej kształt. Analizujemy również kształt cienia rzuconego przez naszą figurkę na ścianę.
krok 8
Z kształtu płaskorzeźby oraz cienia możemy odczytać co przyniesie nam kolejny rok. Najczęściej pojawiają się symbole:
Anioł - możesz liczyć na prawdziwych przyjaciół.
Człowiek - niedługo poznasz swoją miłość
Chmurka - otwórz oczy, może ten na którego czekasz jest obok Ciebie. Przestań, żyć marzeniami tylko zacznij żyć prawdziwym życiem.
Domek - poświęć w tym roku więcej czasu dla spraw domowych.
Góra - możesz spotkać na pewne trudności w dążeniu do osiągnięciu swoich celów. Bądź cierpliwy.
Gwiazda - będziesz mieć pieniądze i szczęście.
Klucz - oznacza klucz do nowego domu lub czyjegoś serca.
Koszyczek - Twoja praca da Ci spełnienie.
Kwiatek - niedługo, coś Cię zaskoczy. Będzie to bardzo miła niespodzianka.
Patyk - będziesz mieć mobilizację do pracy.
Pies - uważaj na to z kim się zadajesz. Jeden z Twoich przyjaciół może być fałszywy. Bądź ostrożny w zawieraniu nowych znajomości.
Motyl - coś w Tobie się zmieni. Zmienisz swoje spojrzenie na cały świat.
Pieniądze - zaczniesz bardziej liczyć się z pieniędzmi. Możesz stać się materialistą, uważaj.
Pierścień - oznacza związek lub nawet zaręczyny.
Maska - bądź sobą. Nie staraj się ukrywać swojego prawdziwego Ja.
Rycerz lub jeździec na koniu - zakochasz się w wojskowym lub wyjdziesz za niego za mąż.
Paw - pomyślność w sprawach sercowych.
Serce - partner z którym obecnie jesteś jest prawdopodobnie tym z którym spędzisz resztę swojego życia. To prawdziwa miłość.
Serce postrzępione - niepowodzenia w sprawach uczuciowych, złamane serce.
Słońce - oznacza pomyślny rok np. zajście w ciążę.
Zwierzętom przypisana jest dodatkowo właściwa im moc. Jeśli ukaże nam się lew wówczas oznacza to naszą moc i siłę, ptak jest symbolem wolności i niezależności, pies wierności itp.
Symbolika wróżenia z wosku jest bardzo podobna do symboliki snu. W razie jakiś wątpliwości najlepiej zatem sprawdzić w senniku co oznacza kształt naszej woskowej płaskorzeźby.
źródło: tipy.pl/artykul_597,jak-lac-wosk.html
|Za to nie możesz normalnie zrobić pliku o długości 1. Spróbuj!
Sposób oczywisty po lekturze helpa/manuala, do czego zachęcam
także z innych przyczyn.
W innym poście wyjaśniam. Widocznie jestem za tępy, żeby to zrobić pod vi.
Mógłbym prosić o uchylenie rąbka tajemnicy? Chcę np. zrobić plik
zawierający jedną literę, nic więcej. W takim joe nie ma z tym żadnego
problemu.
Co to jest koniec przedziału? Co najwyżej jego największy element (lub
najmniejszy, obojętne) jeśli takowy istnieje. Dobra wiadomość: istnieje.
Niekoniecznie największy element. Można określać koniec przedziału jego
największym elementem, ale to jest niewygodne, już mówiłem dlaczego.
Lepiej określać to albo miejscem między znakami, albo znakiem na prawo od
końca przedziału (czyli w przypadku lewego końca, pierwszym znakiem
należącym do przedziału, a w przypadku prawego, pierwszym nie należącym).
|Listopad kończy się o północy 30 listopada, a Grudzień zaczyna godzinie 00
|pierwszego gródna!
|
|Ale przecież to jest dokładnie ten sam punkt!To może być różnie z tym listopadem i grudniem: ](, )[ lub ).(
W zbiorze dyskretnym, jakim jest linia masz nieco mniejszy wybór:
tylko ][, za to możesz go zapisać na kilka sposobów.
Oj nie. Co szkodzi rozpatrywać np. przedział [5,10) na liczbach
całkowitych (zawierający 10-5=5 liczb)?
|Kto cię uczył matematyki??
|
|Nie chcę wszystkich wymieniać, bo na pewno o kimś bym zapomniał, a to by
|nie było dla niego miłe.Raczej by się ucieszył ;-P
W tym miejscu nie dojdziemy do porozumienia :-)
|A jak mozesz stanąc na granicy takich znaków skoro jej nie ma!!! Miedzy
|nimi nie ma NIC!
|
|Znaku nie ma, zgoda. Ale kursor może być.Czy ty rozumiesz słowo NIC?
Po prostu nie masz racji mówiąc, że nie ma NIC.
Chyba się w główkę strzelę. Od paru dni usiłuję takiemu wytłumaczyć
coraz bardziej łopatologicznie, w dodatku nie sam, że nie ma żadnego
'punktu pomiędzy' a ten swoje, jak te kozy co to non stop beczały
'Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle'.
Mogę to samo powiedzieć o Tobie :-P
Tyle że w drugą stronę. Od paru dni usiłuję wytłumaczyć, dlaczego
rozważanie punktów granicznych pomiędzy znakami jest logiczne i wygodne, a
ten nic nie rozumie...
|Liczby nie ma, znaku między sąsiednimi znakami nie ma - ale może być
|kursor albo koniec bloku.Znowu. Nie znasz pojęcia takiego jak 'brzeg' a już chcesz go
szukać. Podpowiem: to zbiór pusty. Więc może się następnym razem
zastanów zanim coś takiego walniesz.
Znam pojęcie brzeg i nie jest to oczywiście brzeg zbioru w takim znaczeniu
jak w matematyce. U Ciebie zresztą to samo - brzeg przedziału [5,9] też
jest zbiorem pustym, bo ten przedział jest również zbiorem otwartym,
[5,9] = (4,10)! Koniec przedziału nie jest elemntem ani podzbiorem zbioru
znaków. Koniec przedziału to takie miejsce, że znaki bezpośrednio na lewo
od niego należą do przedziału, a na prawo już nie. Albo odwrotnie.
Jeśli Ci tak wygodniej, możesz myśleć inaczej, kursor będzie wtedy na
znaku: koniec przezdziału to taki znak, że znaki bezpośrednio na lewo od
niego należą do przedziału, a ten znak i znaki w prawo już nie. Albo
odwrotnie. Ale do tego musisz porzucić sposób myślenia spaczony przez vi,
według którego najwygodniej jest określić blok przez przedział domknięty.
Nieprawda. bezsens takiego traktowania bloków wyłazi przy zaznaczaniu słów
i linii.
Cóż... ja, oczywiście w przeciwieństwie do szanownego kolegi, geniuszem
nie jestem, ani tym bardziej się za takiego nie uważam. I może właśnie
dlatego zanim napiszę coś, czego tak do końca pewien nie jestem,
podniosę odwłok z krzesła i sięgnę po kawałek odpowiedniej literatury.
Szanowny kolega jak widać jest geniuszem i nie odczuwa wewnętrznej
potrzeby sięgania do literatury, ani też nie ma żadnych wątpliwości co
do własnych twierdzeń. I może dlatego właśnie pojawiają się pytania kto
kolegę uczył matematyki. A przecież szanowny kolega jest tak genialny że
nikt go nie musiał uczyć, kolega stworzył sobie własną. O której
dyplomatycznie zapomniał na czas odpowiednich egzaminów.
Myślę, że pojęcia, o których dyskutujemy, są nam obu doskonale znane. Nie
ma sensu zaglądać do literatury żeby się dowiedzieć, co to jest znak albo
przedział domknięty, bo wydaje mi się, że te pojęcia znamy. A przynajmniej
ja znam i żadna książka już mi na tym polu więcej nie wyjaśni.
|Nie wiem, o co Ci chodzi ze zbiorami otwartymi, ale nie widzę problemu.
|Kursor jest pomiędzy znakiem pierwszym a niczym. A jeśli to nie jest
|początek pliku, to kursor jest pomiędzy znakiem pierwszym a końcem
|poprzedniej linii.Qrcze jak można być pomiędzy czymś a niczym? To już jakiś zupełnie nowy
wynalazek, nie wątpię że bardzo wygodny.
No jak to? Masz ciąg domków zklejonych ze sobą ścianami. Każda ściana jest
między dwoma domkami, z wyjątkiem pierwszej i ostatniej. Zewnętrzna ściana
całego szeregu jest między pierwszym domkiem a niczym. Co w tym
nadzwyczajnego?
|Pomiędzy nimi jest właśnie koniec bloku. Nie jest znakiem, nie jest
|materialny, nie ma grubości w milimetrach, więc nie ma problemu z jego tam
|umieszczeniem.Przecież koniec bloku to zbiór pusty. Jasne że możesz go za darmo
umieścić gdzie ci się podoba, tylko co z tego?
Koniec bloku to nie jest zbiór pusty. W ogóle to nie jest znak ani
podzbiór zbioru znaków.
Jeśli chcesz to zdefiniować ściśle, to proszę bardzo: koniec bloku to
niemalejąca funkcja ze zbioru znaków w {0,1}. Blok to dwie takie funkcje,
dwa końce - lewy i prawy. Znak należy do bloku gdy wartość pierwszej
funkcji jest równa 1, a drugiej - 0 (albo odwrotnie, jeśli przyjmiemy, że
blok może być też położony "w drugą stronę", z początkiem na prawo i
końcem na lewo - jak Ci wygodniej, można zawsze ustawiać końce bloku we
właściwej kolejności). Zauważ, że blok może być pusty. Położenie kursora
to też taka funkcja. Jeśli mamy N znaków, to jest N+1 takich funkcji. Czy
teraz jest w porządku?
Jeszcze parę takich wypowiedzi i chyba skieruję ten wątek na
alt.pl.uzywki
Ja tej grupy nie czytam, więc na ten temat nie będziesz miał z kim tam
dyskutować.
ech wiem, że mogę sie spotkać z ochrzanem ale brach mnie molestuje no! chyba za pewny siebie jest ale mnie sie też podoba to opo chociaż nie daje mu na tym 4um dużych szans na przetrwanie...
więc to jest z grypą hiszpanką w tle na początek taki wstępik a jak sie nie spodoba to nie daję więcej
Zbliżał się kolejny słoneczny dzień… prawdziwe upały powoli dały po sobie znać mieszkańcom Florydy… Sarah – bo tak bowiem nazywa się osoba, od której zaczyna się ta historia zmierzała w kierunku swojej babci Marty by dowiedzieć się koniecznych szczegółów niezbędnych do napisania referatu – który miała za zadanie przygotować w ramach podwyższenia sobie stopnia z historii – możnaby rzec… lizuska! A żeby się…. itd…. Sarah była prymuską ale Nie szczyciła się tym zabardzo – lubiła się uczyć… w książkach znajdowała powołanie… rozrywkę… chociaż przejrzała już stosy rozmaitych „piśmideł” jakoś ciągle odczuwała niedosyt… kto inny jak Nie właśnie żyjący jeszcze przodkowie mogą rozwiać jej wątpliwości?
Niedługo potem dotarła w upragnione miejsce, taki sobie skromny domeczek z widokiem na plażę… i nacisnęła na dzwonek.. ku jej oczom ukazała się miła staruszka w białej koszulce, którą z pewnością co dopiero wyjęła z szafy, bowiem śmierdziała naftaliną! – Babciu! Witaj! – zawołała przybyła!
- Moja kochana wnusia! Wchodź Nie krępuj się kochanie! – zapraszała – Sarah weszła w „skromne progi” po czym usadowiła się na kanapie i czekała aż babcia coś powie…
- No słucham moje dziecko? Czy przybyłaś tylko z wizytą czy może masz jakiś problem… - staruszka znała wnuczkę jak „własną kieszeń” więc szybko próbowała rozszyfrować o co może chodzić – już wiem! Coś z historii! Rozpoznaje po twojej teczce!
- Och… - zarumieniła się Sarah – ty chyba umiesz czytać w myślach! No… cóż o to właśnie chodzi….
- I co? Przejrzałaś wszystko, co ciekawe i doszłaś do wniosku, że najlepiej zapytać znawcę… - dodała z uśmiechem
- No… tak! To, co opowiesz mi o tym?
- Zależy, „z czym” będę się musiała „zmierzyć” – zażartowała, Marty była kiedyś nauczycielką historii, większość swojego życia poświęciła właśnie temu przedmiotowi… Zresztą była też i obecna w większości ważnych wydarzeń historycznych, Niektóre z nich zna niemalże z własnego doświadczenia… co ciekawe… Nie przepadała za „truciem się lekami” – choć jak na seniorkę w jej wieku – bowiem miała już 93 lata…. Było to oczywiste! Mimo że to bardzo… solidny wiek… Marty wyglądała najwyżej na kobietę po 70-tce! To dziwne, ale może właśnie… słońce, szum morza, spokój a także lokalizacja pozwoliły jej się tak świetnie „zakonserwować”…
Ale wróćmy do tematu… Zanim Marty zgodziła się Cokolwiek wyjaśnić, najpierw postanowiła zrobić herbaty i podać jako „przystawkę” herbatniki ze swojej „słynnej skrytki” w kredensie… Kiedy tak krzątała się po kuchni, Sara siedziała niecierpliwie w saloniku… nagle spostrzegła że na ścianie wisi „coś nowego” jakieś nowe „dzieło” „Ciekawe spod czyjej ręki?” – zastanawiała się… w końcu podeszła do tego obrazu… Widniały na nim dwie postacie, dziewczyna i chłopak – dziewczyna była szczupła i miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz w kwiatki, chłopak miał na sobie spodnie na szelkach i rozpiętą koszulę… oboje siedzieli na huśtawce… za nimi roznosił się piękny widok, niemały domek na wsi a za nim góry sięgające szczytem bóg wie gdzie… dookoła aż emanowało blaskiem od świeżo-zielonej nieskażonej trawy… wszystko wydawało się takie realne, jakby to istniało naprawdę…
Przyglądała się jeszcze przez moment aż nagle jej refleksje zostały przerwane wraz z pojawieniem się Marty, która zgodnie z obietnicą przygotowała herbatę i ciastka. Sarah Nie wytrzymała i spytała niepewnie – Babciu? Skąd to masz?
- A to… to… reprodukcja! Hehe… Steven mi to malował…
- Steven?! Nie wiedziałem, że jest taki dobry!
- Coś ma z „artysty” – zaśmiała się – malował to ze szkica, który dawno temu odgrzebał ze sterty moich staroci… - pomyślałam sobie, że się będzie nieźle prezentował…
- Jest piękny!
- Tak.. Nie da się ukryć! Ale siadajmy, bo herbata ostygnie! – zakomenderowała – a więc, z jaką ważną rzeczą do mnie przychodzisz?
- Cóż… Nie myliłaś się to dosyć ważne wydarzenie historyczne… - szepnęła – chodzi… o pandemię z 1918 roku, już próbowałam to napisać, ale jakoś brakowało mi punktu zaczepienia, czytałam, że to było straszne, ale ciężko zdać relację z czegoś, czego się Nie doświadczyło i… - nagle Marty jej przerwała
- Mój Boże… Skarbie… trafiłaś pod „właściwy adres”, ale to jest również bardzo ciężkie dla mnie samej…Wiesz, to było jak „plaga egipska” jak „dzika bestia” w jednym… ludzie padali jak muchy… zresztą, ta chwila była najbardziej decydującym momentem w moim życiu… stałam się chyba wówczas odpowiedzialna i dorosła… to bardzo ciężki okres w moim życiu… wiesz, że to malowidło ma z tą historią wiele wspólnego?
- Tak? Ale jak to możliwe?
- Widzisz, ta dziewczyna w tej kolorowej sukience to…ja sama!
- Nie!
- Tak!
- O, mój Boże Babciu! Ty to dopiero byłaś ładna! – zachwycała się Sarah
- Daj spokój!
- A ten chłopak?
- To… George… mój Pierwszy chłopak…
- Chłopak?! Czy to było… coś poważnego?
- No… można tak powiedzieć… Ale to jest dosyć zagmatwana historyjka i niezbyt się wiążę z tym o czym chciałaś posłuchać…
- Ależ babciu… bardzo proszę.. uchyl rąbka tajemnicy swojej historii, może dzięki temu będę mogła zrozumieć resztę?
- No… dobrze… ale obiecaj mi, że będziesz słuchać bardzo uważnie!
- Obiecuje!
- Dobrze, więc… niech no sięgnę pamięcią… to było gdzieś na przełomie 1917 a 1918 roku, było dosyć chłodno na polu padał deszcz a ja żegnałam właśnie 1917 rok w nadziei na „lepsze jutro”…
nie bić, że dwa jego opa daje, bo on mnie molestuje